Moda na psychoterapię

Redakcja
Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported
Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Psycholog-pedagog.jpg
Doskonale wiemy do kogo się zgłosić w razie grypy czy zatrucia. Ale co, gdy doskwiera nam choroba duszy? I w tym wypadku nie jesteśmy wcale bezradni. Właśnie w takich sytuacjach pomoc oferują nam lekarze od życiowych powikłań - psychoterapeuci.

Ilość koncepcji i metod leczenia wszelkiego rodzaju zaburzeń psychicznych jest niezliczona. Hipnoza, psychoterapeutyczna "regresja", neurotransgresja, terapia grupowa, indywidualna... Wybór jest szeroki. Ciężko stwierdzić, która z nich jest najskuteczniejsza - przede wszystkim dlatego, że trudno jest zbadać efekty takiej terapii. Zdarza się bowiem, że zaburzenie przechodzi samo, bądź też pacjenci przerywają nagle leczenie z własnej woli. Zdania w tej kwestii są podzielone.

Dr Tomasz Witkowski, autor dzieła "Zakazana psychologia", działający w stowarzyszeniu "Stop manipulacji", w swojej książce pisze, że tego typu metody leczenia zalicza do pseudonauki, dziedziny psychologii. Według doktora jednym tchem możemy dopisać do listy "skutecznych" terapii: NLP (neurolingwistyczne programowanie), terapię radykalnego wybaczania, kinezjologię edukacyjną, regressing, pracę z karmą, neurotransgresję, numerologię i tarota. Co więcej, twierdzi on, że takie "naukowe oszustwa" mogą wyrządzic pacjentom szkodę, czasem nawet nieodwracalną.

Ciekawą koncepcję przedstawia również doktor Bruce Wampold z University of Winconsin, autor pracy "Wielka debata wokół psychoterapii". Stwierdza w niej bowiem, że owszem psychoterapia może być skuteczna, ale metoda, którą wybierzemy, nie ma najmniejszego znaczenia.

Dlaczego? Bo jedyne czynniki, które mogą mieć wpływ na skuteczność leczenia, to osobowość psychoterapeuty oraz silna wiara w to, że jest w stanie pomóc choremu. Nie bez znaczenia jest też umiejętność pozytywnego nastawienia pacjenta, a także nawiązania z nim bliskiej więzi. Czyli innymi słowy - to działa, ale nie wiadomo dlaczego. Ta koncepcja zainteresowała wielu naukowców badających to zjawisko. Wśród nich jest psycholog Arnold Lazarus, zwracający uwagę na wyjątkowy "boom" na wszelkiego rodzaju terapie, które stały się po prostu niezwykle modne, szczególnie wśród Amerykanów.

Wraz z rosnącą popularnością psychoterapii, rośnie też liczba stosowanych przez terapeutów technik. Wiele z nich inspirowanych jest ruchem New Age, którego początki sięgają już XIX-wiecznego spirytualizmu. Jest to połączenie przeróżnych "izmów", takich jak ezoteryzm, panteizm, politeizm, a także astrologia i kosmologia. Nie jest to w żaden sposób metoda naukowa, opiera się jedynie na czystej wierze jej wyznawców w to, że celem każdego z nas jest "zjednoczenie się ze światem". Zjednoczenie zaś nastąpić może poprzez medytację, jogę, koncentrację i afirmację. Pomóc może też technika reiki, polegająca na przekazywaniu "energii uzdrawiającej" poprzez dotyk dłoni, czy też channeling - kontakt z wysłannikami światła, aniołami, przewodnikami duchowymi, nawiązywany za pomocą tak zwanych "kanałów mentalnych".

Do New Age zaliczamy również te terapie, które oparte są na koncepcji stłumionych wspomnień. Podczas sesji dokonuje się próby ich przywrócenia, by w ten sposób dotrzeć do źródła zaburzeń. Chodzi tu zazwyczaj o traumatyczne wydarzenia z przeszłości. Może być to np. molestowanie seksualne, które według badaczki Lindy Meyer Williams, jest niezwykle częstym powodem zaburzeń psychicznych. Niektórzy terapeuci podejmują próby powrotu nawet do samej chwili narodzin. Można też spróbować przenieść się do życia z poprzedniego wcielenia, co nazywane jest profesjonalnie "regresją do przeszłego życia".

Co jeszcze mają nam do zaoferowania współcześni psychoterapeuci? Zgodnie z metodą Berta Hellingera metoda Hellingera, człowiek nie funkcjonuje jako jednostka, ale jako część systemu rodzinnego - tak więc konieczne jest leczenie całego "organizmu", nie tylko uszkodzonego fragmentu. Nie oznacza to jednak wbrew pozorom terapii rodzinnej. Na sesji spotyka się grupa zupełnie sobie obcych osób, których zadaniem jest odgrywanie ról poszczególnych członków rodziny osoby chorej.

Oczywiście mamy też możliwość odbycia właściwej terapii rodzinnej, z prawdziwymi członkami naszej rodziny. Z pewnością przynosi ona jeden bardzo pozytywny skutek: stwarza okazję do szczerej rozmowy w obecności "arbitra", czyli naszego terapeuty. Problem jednak w tym, że często ciężko jest namówić rodzinę na udział w takiej sesji, a co po niektórzy szybko się do niej zniechęcają już po pierwszym spotkaniu.

Nie musimy oczywiście wybierać tylko spośród tak kontrowersyjnych jak wyżej wymienione, metod. Spotkanie z psychoterapeutą może polegać również na zwyczajnej rozmowie, na podstawie której możemy uzyskać parę życiowych rad, np. w jaki sposób radzić sobie z negatywnymi emocjami i jak je wyrażać tak, by nie urazić najbliższych. Powszechne jest też stwierdzenie, że obcej osobie po prostu łatwiej jest się "wygadać". I być może to właśnie o to w tym wszystkim chodzi? Być może w trudnej sytuacji życiowej, to właśnie szczerej rozmowy i zrozumienia brakuje nam bardziej niż "szamanów duszy"?

Szczepienia 16- i 17-latków coraz bliżej

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie