Na złość pogodzie usmażę naleśniki

Redakcja
Zanim wziąłem aparat do ręki, połowy potrawy już nie było. Muszę pamiętać, by nie wpuszczać gości do kuchni przed zrobieniem zdjęcia.
Zanim wziąłem aparat do ręki, połowy potrawy już nie było. Muszę pamiętać, by nie wpuszczać gości do kuchni przed zrobieniem zdjęcia. Szymon Niemiec
Hej! Gdzie jest to obiecane słoneczko, które miało dać mi możliwość wyciągnięcia partnera i znajomych na grilla pod miastem? Protestuję stanowczo przeciwko odbieraniu mi przyjemności imprezowania. Dlatego na złość znowu ugotuję coś w domu!

Nie ma tego złego, co by podobno na dobre nie wyszło. Za oknem rozpadało się na dobre i moi przyjaciele z nosami spuszczonymi na kwintę zostali zmuszeni do pocieszania mojego partnera, który liczył na obejrzenie kawałka "prawdziwie polskiego krajobrazu wiejskiego". No cóż, wieś może poczekać, ale puste żołądki moich przyjaciół niekoniecznie.

Chcąc nie chcąc zostałem zmuszony do przygotowania czegoś na szybko, coby zastąpiło obiecanego grilla, a nie zmusiło mnie później do czyszczenia piekarnika z tłuszczu i przypalonej marynaty (tak tak, marynowana karkówka leży w lodówce i czeka na słońce).

Bezradnie rozglądając się po kuchni zastanawiałem się, czym ugościć moich znajomych, w miarę szybko i nie rujnująco. I oto przebłysk idei zaświtał mi w głowie. Naleśniki!

Naleśnik jest dobry na wszystko...

Naleśnik na drogę zbyt śliską. Naleśnik na stopę zbyt niską. Naleśnik podniesie ci ją... chciałoby się parafrazować Kabaret Starszych Panów. Co prawda, to prawda. Naleśniki to jedna z tych potraw, które umożliwiają nieograniczone wręcz eksperymentowanie i majsterkowanie w smakowej krainie możliwości. Czy to na słodko, czy to na ostro, słono czy też kwaśno - naleśnik zawsze będzie pasował. Moi przyjaciele nastawiali się na obiad, więc postanowiłem przygotować pewną potrawę, która chodziła za mną zresztą już od pewnego czasu. Zatem panie i panowie, przed Wami...

Zapiekane z serem naleśniki na ostro

Przygotowania zaczniemy tradycyjnie od samego początku, czyli od bazy. Bazą będą oczywiście naleśniki. Istnieje wiele przepisów na idealne ciasto naleśnikowe. Praktycznie każda gospodyni ma swój własny, wypróbowany i sprawdzający się "zawsze" przepis. Pozwólcie zatem, że nie będę wnikał w szczegóły i podam po prostu ten, którym sam się posługuję smażąc naleśniki przeznaczone do nadziewania farszem ostrym lub słonym.

Do miski wbijam dwa jajka i wlewam szklankę mleka. Trzepaczką ubijam je na jednolitą masę. Nie przerywając ubijania dodaję szklankę mąki pszennej i łyżeczkę soli. Nie przerywam ubijania, aż w cieście nie będzie już widać grudek mąki. Wtedy wlewam szklankę jasnego piwa. Powoli mieszam i sprawdzam konsystencję. Ciasto powinno przypominać śmietanę. Jeżeli jest za rzadkie dodaję mąki, jeżeli za gęste - wody. Kiedy ciasto jest już gotowe rozgrzewam patelnię z odrobiną oleju. I tutaj warto wspomnieć o pewnym sekrecie dobrych naleśników. Patelnia do smażenia tychże powinna być żeliwna. Materiał ten rozgrzewa się powoli, ale za to równomiernie co bardzo pomaga w smażeniu placków ciasta.

Kiedy patelnia jest już dobrze rozgrzana, nabieramy chochlą ciasto i równomiernie rozprowadzamy na patelni. Naleśniki powinny się równomiernie zrumienić z obu stron. Początkującym nie polecam sztuki przewracania naleśników polegającej na podrzucaniu ich w powietrze. Kiedy sam próbowałem tego po raz pierwszy, musiałem zmywać sufit. Na początek równe skuteczna będzie łopatka.

W zależności od naszych umiejętności i ilości ciasta z podanych składników powinno nam wyjść od 10 do 15 naleśników. Po usmażeniu odkładamy je na bok i zabieramy się za farsz.

W rondelku lub woku rozgrzewamy odrobinę oleju i wrzucamy na niego pokrojoną w kostkę cebulkę, którą przysmażamy na złoto. Kiedy osiągniemy pożądany kolor, dodajemy pół kilo mielonego mięsa wołowego. Całość dusimy, aż mięso w całości pięknie zbrązowieje. Wtedy do gotującej się masy mięsno cebulowej dodajemy puszkę czerwonej fasoli konserwowej. Trzeba pamiętać, aby nie odsączać jej z sosu. Mieszając równomiernie dusimy całość do momentu aż większość płynu nam wyparuje i farsz zgęstnieje. Wtedy dopiero doprawiamy go odrobiną soli, pieprzem i ostrą papryką chili.

Mamy gotowy farsz i usmażone naleśniki. Pozostaje nam zatem połączyć je w jedną, smakowitą całość.
Na każdy naleśnik nakładamy łyżkę farszu i odrobinę startego żółtego sera. Zawijamy w rulony i układamy rzędami w naczyniu żaroodpornym lub brytfannie. Posypujemy resztą żółtego sera i zapiekamy w gorącym piekarniku przez kilka minut, aż ser się nam rozpuści. Podajemy gorące z sosem pomidorowym lub ketchupem. Smacznego!

Tych produktów nie łącz z kawą, bo sobie zaszkodzisz!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie