Nastała "Era Wodnika". Recenzja książki Aleksandra Sowy

Ewa Bo
Ewa Bo
Aleksander Sowa "Era Wodnika"
Aleksander Sowa "Era Wodnika" Okładka książki
Historia ta mogła wydarzyć się w każdym miejscu. Niekoniecznie w Opolu. Bo wiele takich miejscowości znajdziemy na mapie Polski. Tak samo jak i bezdomnych ludzi. A właśnie od nich wszystko się zaczęło...

Śmierć przychodzi nieoczekiwanie...

Do moich rąk trafiła kolejna książka Aleksandra Sowy. Nosi ona tytuł "Era Wodnika".

Akcja książki toczy się w Opolu. Jednak historia ta mogła wydarzyć się w każdym innym miejscu. Bo wiele takich miejscowości znajdziemy na mapie Polski. Tak samo jak i bezdomnych ludzi. A to właśnie od nich wszystko się zaczęło.

Pewnego ranka policjant znajduje w miejskim szalecie i mieszczącym się nieopodal schronie (ukrytym pod placem na rynku) martwych bezdomnych. Początkowo można by sądzić, że zmarli w sposób naturalny: z głodu i wycieńczenia. Albo z przepicia. Przecież w ten sposób najczęściej kończą. Zresztą, kogo interesują pijaczkowie? "To śmiecie. Im będzie ich mniej, tym lepiej dla wszystkich" - jak twierdził komendant policji Bossakowski i chciał czym prędzej zamknąć to dochodzenie.

Nie zgodził się na takie zakończenie sprawy Emil Stompor, który od kilkudziesięciu lat pracował w dziale kryminalnym. Nurtowała go śmierć tych ludzi. Postanowił szczegółowo zapoznać się z wynikami sekcji zwłok, a później poprosił o przeprowadzenie dodatkowych badań. Wybrał się również na miejsce zdarzenia, aby dokładnie je obejrzeć. Kiedy wszedł do środka, nastąpił wybuch.

Kto zabija ludzi i jaki ma motyw? Działa sam czy w jakiejś zorganizowanej grupie przestępczej? Kto będzie następny? Takie pytania zaczęły nurtować mieszkańców Opola i nie tylko ich. Wkrótce sprawą zainteresuje się cała Polska. Szczególnie po tym, gdy zostanie odkryta zbiorowa mogiła.

Akcja książki "Era Wodnika" toczy się wartko i cały czas trzyma w napięciu. Niektóre sceny są bardzo realistycznie przedstawione. Czuje się dreszczyk emocji, czasem ciarki przejdą po kręgosłupie, a i włosy staną dęba. Trzeba pamiętać, że o zbrodni nie da się pisać, nie pokazując jej okrucieństwa. Mimo, że książka jest z gatunku kryminału, który przechodzi momentami w thriller, autor kreśląc przemoc umiał zachować umiar. I dzięki temu nie odłożyłam jej na półkę.

Jedna rzecz tylko mnie drażniła. Zauważyłam sporo literówek. Ale o to nie mogę mieć pretensji do autora. To już wina korektorów wydawnictwa, którzy je przeoczyli.

Mimo tej drobnej niedogodności książkę Aleksandra Sowy "Era Wodnika" polecam czytelnikom.
Przeczytałam ją od deski do deski. I stwierdzam, że warto było.

Kobiety w MMA. Płeć nie taka słaba. WYWIAD

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie