"Nie uchodzi, nie uchodzi... czyli damy i huzary" w Teatrze Rampa

Weronika Trzeciak
Weronika Trzeciak
Nie uchodzi, nie uchodzi… czyli damy i huzary
Nie uchodzi, nie uchodzi… czyli damy i huzary Teatr Rampa
Komedia Aleksandra Fredry w wersji musicalowej opowiada o trudnych relacjach damsko-męskich, związanych z kawalerstwem, swataniem, małżeństwem z miłości oraz dla świętego spokoju.

"Nie uchodzi, nie uchodzi… czyli damy i huzary" w reżyserii Macieja Wojtyszki to musical oparty na komedii Aleksandra Fredry "Damy i huzary". Tytułowi huzarzy beztrosko wypoczywają w domu Majora (Andrzej Chudy). Niespodziewanie ich spokój zostaje zakłócony przez przyjazd jego sióstr - Pani Orgonowej (Katarzyna Kozak), Pani Dyndalskiej (Hanna Chojnacka) i panny Anieli (Agnieszka Fajlhauer) oraz ich trzech służących - Fruzi (Joanna Górniak), Józi (Olga Szomańska) i Zuzi (Klementyna Umer).

Szybko okazuje się, że wizyta dam nie jest przypadkowa. Bowiem panie chcą zeswatać Majora z Zofiją, córką Pani Orgonowej. Huzarzy wpadają w popłoch, nienawykli do towarzystwa dam, popełniają całą masę gaf i doprowadzają do zabawnych sytuacji. Czy uda im się wyjść cało z patowej sytuacji? A może ulegną urokowi dam?

Trzeba przyznać, że Maciej Wojtyszko miał ciekawy pomysł na stworzenie musicalu z klasyki - zabawnej komedii doby romantyzmu. Większość piosenek do tej sztuki napisał sam reżyser, który wiernie zachował poetykę fredrowskiego wiersza. Natomiast muzykę, w duchu Rossiniego i Moniuszki, skomponował Jerzy Derfel.

Dużym walorem spektaklu jest muzyka grana na żywo przez zespół pod kierownictwem Artura Jerzego Zielińskiego. W skład zespołu wchodzą: Jerzy Derfel/Artur Jerzy Zieliński (fortepian), Andrzej Zieliński (akordeon), Wojciech Zalewski (kontrabas), Józef Gawrych (instrumenty perkusyjne). Dodatkowo grają dwie aktorki - Olga Szomańska (altówka), Klementyna Umer (skrzypce).

Kilka utworów szczególnie zapadło mi w pamięć. Pierwszym z nich była piosenka w wykonaniu Dominiki Łakomskiej i Konrada Marszałka. Nie poddajmy się smutkowi ni rozpaczy. Wytrwałości bądźmy wzorem i wierności. Trzeba ufnie, trzeba śmiało w przyszłość patrzeć. Dać powody, żeśmy godni tej miłości..

Zabawny był utwór "Galop Anieli i Rotmistrza" w wykonaniu Agnieszki Fajlhauer i Mieczysława Morańskiego. W stajni bym siedziała, konie przejeżdżała. Tego lub owego po grzywie głaskała. Lubię poczuć strzemię na obutej stopie. Po kawaleryjsku popędzić w galopie.

Kolejnym utworem był "Mazur Majora" w wykonaniu Andrzeja Chudego. Jeszcze z daleka widzę, ile trzeba. Jeszcze na wielu zabawię pogrzebach. Jeszcze mi gęba nieraz się zaśmieje, Jeszcze mi ciepło, zwłaszcza jak przygrzeję. Fason wciąż trzymam, niczym się nie błaźnię. Słyszę, co mówią, byle by wyraźnie. Trzymam się prosto, roboty mam mnóstwo, Rzadko choruję, chyba że zjem tłusto, Rad świtem wstaję, z sobą się nie pieszczę. Czuję, że mógłbym jeszcze, jeszcze, jeszcze…
Podobała mi się także piosenka "Pieśń o zabawianiu dam i strzale z moździerza" w wykonaniu Andrzeja Chudego. Gdzież znajdziecie trąby, basetle, cymbały. Co by się z moździerzem nabitym zrównały? Jaka skrzypka jęknie, jaki bęben puknie. Równie przyzwoicie co armata huknie? Hej, dawnej świetności nie pojmują młodzi. Naród teraz zniewieściały! Nie uchodzi... nie uchodzi.

Jeśli chodzi o grę aktorską, to na największe brawa zasłużyła Dominika Łakomska jako niewinna Zofija o szczerym sercu. Po raz kolejny udowodniła, że potrafi wcielić się w każdą rolę - bezwzględnej morderczyni ("Monsters"), początkującej kurtyzany ("Jak Nanna swą córeczkę Pippę na kurtyzanę kształciła") czy dziewczyny Jimma Morrisona ("Jeździec burzy").

Bardzo podobali mi się także Andrzej Chudy jako Major, któremu dobrze było w kawalerskim stanie, Katarzyna Kozak jako Orgonowa, nieznosząca sprzeciwu siostra Majora oraz Agnieszka Fajlhauer jako panna Aniela, która miała słabość do kawalerii.

Na uwagę zasłużyli także Piotr Furman jako Kapelan, który służy radą i wciąż powtarza "nie uchodzi, nie uchodzi", Mieczysław Morański jako Rotmistrz, zatwardziały kawaler, który traci głowę dla panny Anieli.

Warto wspomnieć także o świetnej scenografii - dom Majora oraz kostiumach - suknie dam i służących, mundury huzarów, sutanna Kapelana. Za oba elementy odpowiada Grażyna Fołtyn-Kasprzyk.

"Nie uchodzi, nie uchodzi… czyli Damy i Huzary" to barwna, wesoła i groteskowa opowieść z morałem. Polecam ten spektakl każdemu, a szczególnie młodzieży, gdyż może dzięki niemu polubi klasykę i sięgnie po książkę.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rutkowski robi show. Zobacz InstaHistorie !

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie