On, ona i grający telewizor, czyli "Nas troje" w Teatrze Capitol

Weronika Trzeciak
Weronika Trzeciak
Teatr Capitol
W Teatrze Capitol można oglądać znakomity spektakl Marka Koterskiego, który prezentuje kolejne wcielenie Adasia Miauczyńskiego. To sztuka przepełniona słodko-gorzkim humorem, która zmusza do zastanowienia się nad relacjami damsko-męskimi.

Spektakl "Nas troje" w reżyserii Jana Bratkowskiego opowiada o dwojgu bohaterów w średnim wieku, których dopadł kryzys uczuciowy. Adam (w tej roli Tomasz Sapryk) i Małgorzata (w tej roli Małgorzata Bogdańska) to współcześni polscy intelektualiści, którzy nie potrafią żyć bez włączonego telewizora. Ich relacje zostały zdominowane przez losy bohaterów seriali telewizyjnych.

Adam jest dojrzałym mężczyzną z przeszłością - ma za sobą nieudane małżeństwo, z którego ma jedynego syna. Mimo to nadal wierzy w młodzieńcze ideały - miłość i harmonię. Od swojej partnerki oczekuje wyrozumiałości i pełnej akceptacji. Jednak zamiast tego otrzymuje złośliwe docinki, nieuważne potakiwania czy łzy rozlewane nad losem serialowych postaci.

Małgorzata jest kobietą po przejściach - rozwódką, ma córkę z pierwszego małżeństwa, która mieszka z babcią. I podobnie jak Adam poszukuje prawdziwej miłości. Jednak nie jest w stanie poświęcić ukochanemu wystarczającej uwagi, gdyż bardziej przejmuje się wydarzeniami, dziejącymi się w jej ulubionych serialach. Nie potrafi zrezygnować z oglądania telewizji, nawet za cenę rzeczywistej bliskości.

Nawet podczas posiłków czy w chwilach intymnych w ich życie wkracza telewizor i przerywa budowaną między nimi bliskość. Wszystkie rozmowy schodzą prędzej czy później na tematy seriali, co kończy się za każdym razem kłótnią, w której każde z nich chce mieć ostatnie zdanie. A gdy następuje pojednanie, wszystko zaczyna się od nowa. Telewizor zajmuje centralne miejsce nie tylko w pokoju, lecz także w ich związku. Niezwykle skutecznie odgradza ich od siebie.

Bohaterowie mają problemy emocjonalne, nie potrafią zbudować prawdziwej więzi. Odczuwają w tej samej chwili zupełnie inne emocje, co stanowi przyczynę wielu nieporozumień. Wciąż mają do siebie o coś pretensje. W dodatku nie potrafią przeżyć ze sobą całego roku. Nigdy nie są razem na wiosnę, gdyż schodzą się latem, a rozstają na jesieni. Nie wróży to dobrze ich wspólnej przyszłości.

Warto podkreślić, że Marek Koterski w spektaklu "Nas troje" przedstawia kolejne wcielenie Adasia Miauczyńskiego, który tym razem zmaga się ze swoim związkiem. Sztuka, przepełniona słodko-gorzkim humorem, zmusza do zastanowienia się nad relacjami damsko-męskimi, nad naszymi związkami i naszym postępowaniem. Rodzi się pytanie, czy przypadkiem do naszego związku nie wkroczył niepostrzeżenie ktoś trzeci? Być może dzięki chwili refleksji uda nam się ustrzec błędów popełnianych przez bohaterów. Polecam ten spektakl nie tylko miłośnikom Marka Koterskiego.

Zarejestruj się i napisz artykuł
Znajdź nas na Google+

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rutkowski robi show. Zobacz InstaHistorie !

Materiał oryginalny: On, ona i grający telewizor, czyli "Nas troje" w Teatrze Capitol - Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie