Pandemiczni terroryści. Jak ISIS i im podobni radzą sobie w czasach koronawirusa

Materiał informacyjny Akademii WSB
Kiedy w marcu 2020 roku liderzy ISIS odradzali[1] bojownikom wyprawy do Europy, by nie narażać się na zakażenie, zalecali za to mycie rąk i utrzymywanie społecznego dystansu wydawało się, że pandemia może pomóc powstrzymać jedno z najpoważniejszych zagrożeń współczesnego świata. Szybko się jednak okazało, że raczej stanie się dla terrorystów szansą, którą lada moment mogą wykorzystać.

Początkowo sytuacja wyglądała beznadziejnie: jak dokonać zamachu w zamkniętym centrum handlowym czy na wyludnionym bulwarze? Jak porywać samoloty, które nie zamierzają nigdzie lecieć? Co można uzyskać atakując puste plaże w kurorcie? Celem działań terrorystów jest wzbudzenie powszechnego strachu, który pozwoli wpływać na decyzje rządzących. Jak jednak zastraszać ludzi, którzy znikli z przestrzeni publicznej i zaszyli się w domach przed monitorami swoich komputerów? W ostatnich pięciu latach terroryzm i tak słabł w porównaniu z „tłustymi” latami 2014-2015. Wtedy na świecie dochodziło rocznie do ok 33 tys. zamachów. W roku 2019 było ich o ponad połowę mniej[2]. Liderzy ugrupowań wiedzieli, że nie mogą dać się pokonać chińskiemu wirusowi, nawet jeśli sami obawiali się zakażenia.

Pandemia i terroryzm wydają się mieć wiele wspólnego[3]. Oboje zjawiska są śmiertelne, zagrażają życiu wielu ludzi, mogą powodować poważne obrażenia ciała, negatywnie wpływać na styl życia i poczucie bezpieczeństwa. Mogą uderzyć w dowolnym miejscu i czasie bez wcześniejszego ostrzeżenia i dotknąć każdą osobę bez względu na religię, wyznanie, rasę, płeć czy status społeczny. Przypadkowy charakter obu zjawisk i niebezpieczeństwo, jakie stanowią dla zwykłych cywilów, wywołują poczucie strachu. Wzmagają je dramatyczne relacje medialne – czy to z miejsc ataków terrorystycznych czy spod przepełnionych szpitali, w których brakuje respiratorów dla duszących się ludzi. Oba zjawiska rozprzestrzeniają się szybko i wykładniczo: wirus COVID-19 poprzez kontakt z chorą osobą, wirus terroryzmu: za pośrednictwem Internetu i mediów społecznościowych. Oba mają destrukcyjny wpływ na gospodarkę, podważają zaufania do rządów, które nie potrafią im zapobiec, destabilizują ład społeczny. Może dlatego, wbrew początkowym przeciwnościom, terroryści zaczęli się dobrze odnajdować w pandemii.

W marcu 2020 wydawało się, że terroryści, przy braku celów, jak wszyscy inni „pozostaną w domach”. Dziś eksperci obawiają się, że zamiast centrów zakupowych czy spacerowych promenad, w oczekiwaniu na „powrót do normalności”, na cel ataku mogą być wybierane szpitale[4] czy masowe punkty szczepień. Nie jest również wykluczone, że możemy mieć do czynienia z celowym rozprzestrzenianiem wirusa przez członków organizacji terrorystycznych. Choć eksperci są zgodni, że niewielka liczba grup ma potencjał i chęci, by zrealizować scenariusze bioterrorystyczne, nie można wykluczyć, że pandemiczne okoliczności mogą być w tym zakresie mocną zachętą. A już na pewno liczyć się należy z kontynuacją zwiększonej aktywności ugrupowań radyklanych w sieci. W tym wymiarze – podobnie jak reszta świata – terroryści przeszli na home office, doskonaląc to, co z powodzeniem rozwijali już wcześniej.

Wbrew początkowym nadziejom, społeczna izolacja nie utrudnia rekrutacji nowych członków do organizacji terrorystycznych. Jeszcze przed pojawieniem się wirusa Sars-Cov-2 duża jej część odbywała się w Internecie. W pandemii, gdy życie w każdym niemal jego wymiarze przeniosło się do sieci, była to okoliczność, która nie mogła pozostać niewykorzystana. Lockdown, odseparowanie od innych bądź wręcz przeciwnie, ciągłe przebywanie z bliskimi w domu, kłopoty z pracą, finansowe, frustracja czy zwykła nuda okazały się być czynnikami zwiększającymi podatność na radykalizację. Wzmacnia ją internetowy wysyp teorii spiskowych, wśród których można przeczytać na przykład, jak skrajnie prawicowe organizacje wzywają, by z wirusa uczynić broń do zakażania wybranych grup religijnych czy etnicznych. Takie i im podobne pomysły ułatwiają terrorystycznym rekruterom wmówienie potencjalnym zwolennikom, że są zagrożeni przez skrajną prawicę/lewicę/Żydów/globalny rząd/każdegokolwiek innego. Żniwa radykaliści mają wśród tych, którzy sprzeciwiając się pandemicznym obostrzeniom, szukają ruchów gotowych z nimi walczyć o ich prawa. Część z nich poprzestanie na wirtualnym spieraniu się z przeciwnikami w sieci, część być może wesprze finansowo organizację, a część będzie gotowa do stosowania przemocy i aktów terroru. Im bardziej obywatele nie ufają rządom w kwestii zwalczania pandemii, kwestionują wprowadzane zakazy i wytyczne, tym bardziej skłonni są również protestować wobec innych działań ograniczających swobody obywatelskie, także tych wymaganych do zwalczania terroryzmu. To woda na młyn ISIS i im podobnych organizacji. Dżihadyści uczynią wszystko, by przekonać społeczeństwa zarówno w krajach muzułmańskich, jak i zachodnich, że są okłamywane w sprawie skutków pandemii, liczby zgonów czy braku leku na covid. Można założyć, że im dłużej społeczeństwa będą musiały znosić skutki lockdownów i zwiększoną z powodu koronawirusa śmiertelność, tym lepiej dla terrorystów. Jeden z opublikowanych w sieci plakatów wprost nazywa covid żołnierzem Allaha, zemstą Boga na niewiernych.

W pandemii tematem szczególnego zainteresowania stała się kondycja narodowych systemów ochrony zdrowia. Także wśród terrorystów. Interpol i FBI notują nasilenie cyberataktów ukierunkowanych na takie elementy infrastruktury krytycznej jak szpitale, systemy gromadzenia danych pacjentów, informatyczne wsparcie usług medycznych. Zakłócanie ich funkcjonowania wspiera sianie chaosu i może zaostrzyć wpływ pandemii.

Nie należy również zapominać, że duża część służb i formacji działających w obszarze bezpieczeństwa od ponad roku jest przekierowana na zwalczanie pandemii. Od kontroli na granicach poprzez rozganianie nielegalnych demonstracji aż do kierowania ruchem w punkach masowych szczepień – wszędzie tam spotkać można funkcjonariuszy jeszcze rok temu wykonujących inne zadania. Wymóg noszenia maseczki praktycznie wszędzie w przestrzeni publicznej, jakże sprzeczny z wprowadzanymi kilka lat temu zakazami zakrywania twarzy chociażby podczas imprez masowych, utrudnia identyfikację potencjalnych sprawców. Zrozumiała obawa części przynajmniej funkcjonariuszy przed zakażeniem z pewnością skutkuje niejednokrotnie mniejszą determinacją do wchodzenia w bezpośredni kontakt z podejrzanymi. Część z nich choruje, niekiedy ciężko, będąc na tygodnia, a nawet miesiące wyłączonymi ze służby. Powszechnie odczuwane zmęczenie pandemią, także w formacjach zapewniających bezpieczeństwo, jest kolejnym sojusznikiem terrorystów. Mniejsza skłonność decydentów politycznych do wysyłania w czasie pandemii swoich wojsk na operacje poza granice kraju, w tym te zwalczające terroryzm, tylko cieszy liderów ISIS czy Al.-Kaidy. Interpol również przesunął zwalczanie terroryzmu na dalsze niż przed pandemią pozycje. W Internecie już znajdują się nawoływania, by wykorzystać to podczas planowanych ataków. Wśród rekomendowanych celów można znaleźć więzienia, [9] szczególnie te, w których przebywają członkowie bądź sympatycy ugrupowań terrorystycznych, a które w czasie pandemii w wielu miejscach są słabiej pilnowane. Terroryści – w internetowych poradnikach przygotowywania zamachów - zwracają również uwagę na fakt, że ograniczona pomoc humanitarna dla krajów jej potrzebujących, zwłaszcza w pierwszych miesiącach pandemii czy szczelnie zamykane obozy dla uchodźców to kolejne okoliczności sprzyjające radykalizacji i źródło potencjalnych nowych zwolenników.

Trzeba je tylko umiejętnie wykorzystać. Stąd – jak w Afganistanie, Libanie czy Syrii - organizacje terrorystyczne zamieniają się w dostawców usług medycznych [13] i antywirusowej profilaktyki, kupując przychylność lokalnych społeczności. Hezbollah sponsoruje karetki i wysyła swoich członków do odkażania miast, Talibowie [6] ochraniają pracowników służby zdrowia przed atakami innych grup, a bojówkarze Hayat Tahrir al-Sham w biuletynie Ebaa oferują porady, jak Syryjczycy mogą chronić siebie i swoje rodziny przed zachorowaniem. Jest to o tyle istotne, że grupa jest w stanie drukować tysiące egzemplarzy swoich biuletynów dziennie, dystrybułowanych następnie w całej północno-zachodniej Syrii na terytorium kontrolowanym przez rebeliantów. Trudno byłoby do nich dotrzeć z oficjalną informacją w inny sposób. Poprzez opisane powyżej działania ugrupowania terrorystyczne budują swój status społeczny, uwiarygadniają się zyskując polityczną legitymizację, której brakuje rządom w odległych stolicach. Tworzą nowy ład, z którego będą korzystać długo po opanowaniu koronawirusa, nawet jeśli kierują nimi cyniczne pobudki. Nieudolnie reagując na pandemię, [13] rządy na całym świecie stworzyły możliwości wypełnienia pustki przez brutalnych aktorów niepaństwowych. I duża część z nich radzi sobie z tym bardzo dobrze, nawet jeśli części przypisywanych sobie działań to czysta propaganda, nie mająca pokrycia w rzeczywistości.

W wakacje świat zachodni – za sprawą masowych szczepień - ma uzyskać zbiorową odporność. Problem nie zniknie całkowicie, ale Covid będzie mógł zejść z pierwszego miejsca rządowych zmartwień i planów. Pora na zwrot w kierunku nowej odsłony starych zagrożeń.

dr Paulina Polko, Akademia WSB,
Kierownik Katedry Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego.
Prowadzi badania w obszarze sekurytyzacji i nowych kategorii bezpieczeństwa

[1] https://www.independent.co.uk/news/world/middle-east/coronavirus-isis-europe-spain-italy-france-uk-covid-19-pandemic-latest-a9403421.html
[2] https://visionofhumanity.org/wp-content/uploads/2020/11/GTI-2020-web-1.pdf
[3] https://www.ict.org.il/Article/2672/COVID19_and_Global_Terrorism_Pandemics#gsc.tab=0
[4] https://www.un.org/sc/ctc/wp-content/uploads/2020/12/CTED_Paper_The-impact-of-the-COVID-19-pandemic-on-counter-terrorism-and-countering-violent-extremism_Dec2020.pdf

Dodaj ogłoszenie