"Podniebni szpiedzy" T. Downinga. Historia fotografii lotniczej

Redakcja
Interpretatorzy zdjęć lotniczych w ośrodku Medmenham
Interpretatorzy zdjęć lotniczych w ośrodku Medmenham Projekt okładki książki- Zbigniew Mielnik wg Medmenham Collection & Bettmann/Corbis/Foto Channels
Udostępnij:
Ukazujący się w Wiadomościach.24.pl cykl artykułów Tomasza Hensa "Podniebni drapieżcy" traktujący o nowościach w lotnictwie wojskowym, skłonił mnie do napisania kilku zdań na temat wojskowej fotografii lotniczej. A ściśle o jej historii.

Czymże bowiem byłaby nowoczesna myśl techniczna, przedstawiona przez Tomka w charakterystykach samolotów bojowych, gdyby między innymi nie pionierskie próby i prace nad fotografią lotniczą. "Podniebni szpiedzy" Taylora Downinga, to lektura przedstawiająca historię wojskowej fotografii lotniczej, sposobu zdobywania informacji o przeciwniku w czasie działań wojennych, a w czasie pokoju - szpiegowania, to jednocześnie doskonała książka nie tylko dla miłośników historii lotnictwa.

Niemiecki generał Wermachtu, Werner von Fritsch w 1938 roku powiedział: Następną wojnę wygra ta armia, która będzie miała skuteczniejszy wywiad. Choć jego przepowiednia się sprawdziła, nie mógł się o niej przekonać, gdyż zginął na froncie wschodnim.

Od zarania dziejów wszystkie armie świata posiadały swoje wywiady i wszystkie one dążyły, by w tej dziedzinie prześcignąć przeciwnika. I do okresu I wojny światowej biorące udział w konfliktach zbrojnych strony, korzystały ze starych, konwencjonalnych sposobów szpiegowskich, efekty których przenoszone były na pole walki.

W głównej mierze Brytyjczykom zawdzięczamy rozwój fotografii lotniczej, chociaż pierwsze zdjęcie, jeszcze z balonu w 1858 roku wykonał francuski fotograf portrecista, Gaspard Felix Tournachon - Nadar. Jednym z animatorów lotnictwa był Pierwszy lord Admiralicji Winston Churchill, promujący Królewską Służbę Sił Morskich z zaczątkami zwiadu w lotnictwie wojskowym. Jednakże to dopiero zbliżająca się szybkimi krokami I wojna światowa, wymusiła na walczących przeciwnikach stosowanie coraz to doskonalszych technik w identyfikowaniu nieprzyjacielskich stanowisk. A przyczyniły się temu pierwsze aparaty fotograficzne zastosowane w samolotach, oczywiście wtedy jeszcze na szklane klisze negatywowe.

Te pierwsze próby fotografii lotniczej, bardzo prymitywnej, wymagały od lotników wręcz karkołomnych wyczynów, gdyż fotografujący musiał wychylać się z aparatem poza burtę samolotu. Ponadto - były to zdjęcia wykonywane na szklanych negatywach - po każdej wyzwolonej migawce aparatu, należało doń załadować nowy negatyw. Mimo trudności, pokonywano bariery, przechodzono od zdjęć wykonywanych prostopadle do ziemi do zdjęć pod kątem. Firmy optyczne dostarczały coraz lepszych obiektywów o ogniskowych preferowanych w lotnictwie, do wykonywania zdjęć z określonego pułapu. Fotografowanie obiektów z określonej wysokości miało kolosalne znaczenie dla czytających te zdjęcia, tzw. interpretatorów.

Kolejnym osiągnięciem tego okresu było zastąpienie szklanych klisz, celuloidową błoną fotograficzną. Wszystko to sprawiło, że mapy fotograficzne stawały się dokładniejsze, co miało znaczące przełożenie w działaniach frontowych I wojny światowej. Tworzone dzięki wojskowej fotografii lotniczej mapy pozycji nieprzyjacielskich, pozwoliły aliantom rozstrzygnąć wojnę światową na swoją korzyść.

Zakończenie działań wojennych w listopadzie 1918 roku sprawiło, że wojskowa fotografia lotnicza odeszła w zapomnienie, do lamusa, jakby nie mając racji bytu w czasach pokoju. Oddali się za to fotografowaniu z przestworzy artyści i badacze, poszukiwacze minerałów, kopalin, złóż ropy naftowej. Wojsko przypomniało sobie o tej dziedzinie fotografii wraz z narastającym prawdopodobieństwem wybuchu kolejnej wojny światowej. I znowu, jako pierwsi do tematu podeszli Anglicy, prowadząc szpiegowskie loty nad niemieckim terytorium.

Właśnie działania okresu II wojny światowej są głównym tematem książki, na jakim skupia swą uwagę Taylor Downing.
Rozpoczęcie działań wojennych spowodowało w brytyjskim RAF-ie utworzenie tajnej, specjalnej jednostki lotniczej współpracującej z ośrodkiem kryptologicznym w Bletchley Park. Zadaniem jednostki - zwanej RAF Medmenham, stacjonującej w Dansfield House - było obserwowanie działań wojsk niemieckich i wykonywania zdjęć lotniczych towarzyszących tym działaniom, a co najistotniejsze, czytanie materiału fotograficznego, wyciąganie właściwych wniosków. W początkowej fazie wojny obszar działania obejmował kontynent i Afrykę północną. W skład jednostki, rzecz jasna poza pilotami, wchodzili m.in. interpretatorzy zdjęć, mający za zadanie czytanie dostarczonych zdjęć. Skład jednostki uzupełniali - wszyscy po kursach i ze stopniami wojskowymi - specjaliści różnych profesji, fizycy, chemicy, geolodzy, kartografowie, meteorolodzy, włącznie z ludźmi sztuki. Wśród pilotów jedną z bardziej znanych postaci był słynny pilot zwiadowczy, podpułkownik Adrian Warby Warburton, zaś wśród interpretatorów - córka premiera, Sarah Churchill-Oliver. W miarę rozwoju działań wojennych tego typu jednostki powstawały wszędzie tam, gdzie pojawiały się wojska angielskie i amerykańskie.
Mimo, że jednostka nie prowadziła żadnych zadań bojowych, włącznie z pilotami samolotów zwiadowczych, to dzięki umiejętnościom i wiedzy jej członków w zdecydowany sposób przyczyniła się do alianckich sukcesów w zmaganiach II wojny światowej. Warto tutaj chociażby wspomnieć wytropienie pancerników Bismarck i Tirpitz, co w konsekwencji doprowadziło do ich zatopienia, czy zlokalizowanie ośrodka badawczego broni rakietowej V w Peenemünde na wyspie Uznam. To także współtworzenie operacji Overlord i wielu pomniejszych, mniej głośnych akcji, które składały się na jeden wspólny sukces.
Warto także zwrócić uwagę na odwagę i męstwo pilotów biorących udział w lotniczych zwiadach. Trzeba bowiem wiedzieć, że głównym atutem angielskich Spitfire'ów i Mosquito był pułap i prędkość, ale jakim kosztem. Można to było osiągnąć tylko, poprzez całkowity demontaż uzbrojenia i częściowego zdemontowania opancerzenia samolotu. A latanie setki kilometrów, nierzadko ponad tysiąc w tak "ogołoconych" samolotach, stawiało tych pilotów na równi z asami szczycącymi się powietrznymi zestrzeleniami.

Książka "Podniebni szpiedzy" w roku ubiegłym znalazła się wśród finałowych książek prestiżowej nagrody dla pozycji militarnych przyznawanych przez Royal United Services Institute i księcia Westminsteru. Tak pisze o "Podniebnych szpiegach" Andrew Roberts, autor książki "Wicher wojny. Nowa historia drugiej wojny światowej":
"Książka wypełnia ogromną lukę w historiografii drugiej wojny światowej, i to w sposób zarówno porywający, jak i intelektualnie bez zarzutu. Od tej pory nikt nie będzie mógł rekonstruować tamtych wydarzeń bez oddania kluczowej roli ośrodka w Medmenham w pozyskiwaniu przez aliantów informacji wywiadowczych".

Taylor Downing - Podniebni szpiedzy
Aliancki zwiad lotniczy w II wojnie światowej
Przekład - Katarzyna Bażyńska-Chojnacka i Piotr Chojnacki
Dom Wydawniczy Rebis - Poznań 2013
s.320 z czarno-białymi zdjęciami

"Warsaw Show 16" ostatnim sezonem Don Kasjo?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie