Podróże małe i duże niezwykłego duetu Mann - Materna. Recenzja

Weronika Trzeciak
Weronika Trzeciak
Okładka książki
Okładka książki Materiały prasowe
Udostępnij:
"Podróże małe i duże, czyli jak zostaliśmy światowcami" Wojciecha Manna i Krzysztofa Materny to pozycja obowiązkowa dla wszystkich miłośników dobrego humoru.

W książce opisane są prywatne wspomnienia tego legendarnego duetu, znanego m.in. z programów: "MdM", "Za chwilę dalszy ciąg programu" czy "M kwadrat". Autorzy opisują w niej najzabawniejsze przygody swojego życia.

Mann i Materna rozpoczynają narrację od podróży po Morzu Śródziemnym na statku Stefan Batory, który zawinął m.in. do portów w Izmirze (Turcja), Wenecji (Włochy) czy Rotterdamie (Holandia). Akcja dzieje się także m.in. w Palermo (Włochy), Acapulco (Meksyk), Tunezji, Kanadzie oraz w Stanach Zjednoczonych. Przy okazji autorzy pokazują absurdy PRL-u oraz porównują ówczesną Polskę do innych krajów. Podróże te są tak niewiarygodne, jakby były wymyślone przez satyryka. Tym bardziej, gdy patrzymy na nie z dzisiejszej perspektywy.

Szczególnie zabawne są przygody opisywane przez obu autorów naraz. To właśnie narracja prowadzona na przemian przez obu bohaterów, a także przerywanie sobie opowieści, by coś dopowiedzieć i wzajemne przekomarzanie się, stanowią mocny punkt całej książki. W książce mamy jednak do czynienia z pewnym paradoksem. Niestety indywidualne wspomnienia Manna czy Materny, tracą trochę na atrakcyjności, przez brak owego dialogu. Mimo iż większość podróży miała charakter służbowy, potrafili oni wynieść z nich jak najwięcej korzyści krajoznawczych.

Jednym słowem "Podróże małe i duże" zawierają w sobie dużą dawkę humoru. Już sam sposób, w jaki opisują się wzajemnie autorzy należy potraktować z przymrużeniem oka. Dla przykładu Wojciech Mann przedstawia swojego przyjaciela w następujący sposób: Nie podoba mi się wygląd Krzysztofa Materny, ponieważ nie jest on ani kobietą ani drzewem, ani niektórymi budynkami. (...) Krzysztof Materna wygląda trochę jak posunięty bocian: jest dosyć elegancki, dużo rusza dziobem i udaje, że ma ciągle dobry wzrok. Krzysztof Materna nie pozostaje mu dłużnym: Wojciech Mann kocha sen i sen kocha Wojciecha Manna. Do tego stopnia, że przez większość życia się nie rozstają. Wkraczać między tę parę trzeba z dużą dozą taktu i ogromną przebiegłością. Trzeba mieć wiedzę, gdy on akurat śpi, co było, zanim zasnął. Do budzenia trzeba się przygotować. Inżynier Tolak został kopnięty, bo był nieprzygotowany.

Czytaj dalej --->

Napisana jest lekkim językiem, dzięki czemu czyta się ją z przyjemnością. Jest tak zajmująca, że trudno się od niej oderwać. Mamy wrażenie, jakbyśmy przeżywali owe przygody z bohaterami. To świetna pozycja dla każdego, dobra na zimowe wieczory. W dodatku przyprawi o uśmiech nawet największego malkontenta. Nie będę zdradzać nic więcej, najlepiej sięgnąć po tę książkę i przekonać się samemu, co w niej niezwykłego. Dodam jedynie, że pod koniec czeka na czytelników niespodzianka.

Warto podkreślić, że już w 1995 roku Wojciech Mann i Krzysztof Materna postanowili popełnić wspólne dzieło - "Podróże małe i duże". Publikacja wydawnictwa Znak jest wydaniem zmienionym i poprawionym owej książki.

J&J: Dostałam skrzydeł, te skrzydła mnie niosą

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie