"Portrety wiśniowego sadu". Opowieść o raju utraconym

Weronika Trzeciak
Weronika Trzeciak
Portrety wiśniowego sadu
Portrety wiśniowego sadu Teatr Pieśń Kozła
W ramach 36. Warszawskich Spotkań Teatralnych stołeczna publiczność mogła zobaczyć sztukę Grzegorza Brala graną na co dzień w Teatrze Pieśń Kozła we Wrocławiu.

Spektakl "Portrety wiśniowego sadu" w reżyserii Grzegorza Brala to opowieść o raju utraconym. Owym rajem jest wiśniowy sad, który przypomina bohaterom czasy dzieciństwa i młodości, szczęścia i miłości, w których królował dostatek.

Sztuka nawiązuje do III aktu "Wiśniowego sadu" Antoniego Czechowa, który rozgrywa się w sierpniu 1899 roku. Właśnie wtedy pani Raniewska (Julianna Bloodgood) powraca do rosyjskiej posiadłości po kilkuletnim pobycie we Francji, a jej majątek zostaje sprzedany na aukcji. W tym momencie kończy się świat, epoka, życie pewnej rodziny. Nowym właścicielem wiśniowego sadu zostaje mężczyzna, który przez pokolenia był niewolnikiem w rodzinie Raniewskich - Jermołaj Łopachin (Dimitris Varkas).

Bohaterowie sztuki Grzegorza Bala czekają na koniec świata, bawiąc się - tańcząc i pijąc. Ich historia ukazana jest za pomocą gestów, ruchu i tańca. I oczywiście muzyki Guya Pearsona i Macieja Rychłego połączonej z liryką Osipa Mandelsztama i Anny Achmatowej. Piosenki śpiewane są w różnych językach - polskim, rosyjskim, niemieckim.

Roztrwoniony wiśniowy sad, który jest symbolem upadku pewnych wartości, mitologizuje się w pamięci w sposób poetycki. Dawny świat staje się we wspomnieniach bohaterów nieosiągalną doskonałością. Wycinka wiśniowego sadu pokazuje, że musi nadejść zmiana dotychczasowego porządku. Od teraz nastąpi nowa rzeczywistość. Sielankowa przeszłość zderza się z katastroficzną przyszłością.
Jeśli chodzi o warstwę artystyczną, to wszyscy aktorzy byli świetni. Należy podkreślić, że jest to międzynarodowy zespół, dzięki czemu mogą przenikać się różne kultury, a spektakl staje się uniwersalny. Najbardziej podobali mi się Julianna Bloodgood jako Lubow Raniewska, ziemianka, która opłakuje utracony majątek oraz Dimitris Varkas jako Jermołaj Łopachin, ambitny syn chłopski, który się wzbogacił i zamierza zniszczyć wiśniowy sad.

Warto wspomnieć o prostej, surowej scenografii - pośrodku sali stoły i kilka krzeseł oraz o kostiumach - czarno-białe stroje bohaterów, m.in. sukienki, garnitury.

"Portrety wiśniowego sadu" nie jest próbą przedstawienia fragmentu tekstu Czechowa, lecz oddania emocji towarzyszących bohaterom. Polecam ten spektakl miłośnikom teatru eksperymentalnego.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rutkowski robi show. Zobacz InstaHistorie !

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie