Przedwojenna gwiazda filmowa, czyli "Polita" w Studio Buffo

Weronika Trzeciak
Weronika Trzeciak
Natasza Urbańska (Pola Negri), Janusz Józefowicz (Ernst Lubitsch)
Natasza Urbańska (Pola Negri), Janusz Józefowicz (Ernst Lubitsch) Studio Buffo
Pola Negri była narzeczoną Charliego Chaplina, kochanką Rudolpha Valentino, ulubienicą Adolfa Hitlera i jedną z największych gwiazd kina niemego. Na jej cześć powstała "Polita" - musical 3D Agaty Miklaszewskiej.

Spektakl "Polita" w reżyserii Janusza Józefowicza to hołd złożony jednej z największych gwiazd kina niemego - Poli Negri (w tej roli Natasza Urbańska), jedynej Polki, która podbiła Hollywood. To niezwykłe połączenie musicalu z efektami rodem z kina 3D.

Pola Negri naprawdę nazywała się Apolonia Chałupiec i pochodziła z Lipna. W dzieciństwie chciała być baletnicą, jednak gruźlica zaprzepaściła jej plany. Postanowiła więc zostać aktorką i to nie byle jaką - chciała zostać gwiazdą. Aby odnieść większy sukces, zaczęła posługiwać się pseudonimem Pola Negri (nazwisko wypożyczyła od włoskiej poetki Ady Negri, swojej idolki).

Zadebiutowała rolą w "Ślubach panieńskich" wystawianych przez Teatr Mały. Potem wystąpiła w pantomimie "Sumurun" w reżyserii Ryszarda Ordyńskiego. Dzięki temu już w wieku 17 lat była ulubienicą Warszawy. Pierwszym filmem, w którym zagrała, była "Niewolnica zmysłów". Nowe medium bardzo jej się spodobało i postawiła na film. Dzięki Ordyńskiemu, który ją polecił, wyjechała do Berlina, by grać w niemieckiej adaptacji "Sumurun". Właśnie tam poznała Ernsta Lubitscha (w tej roli Janusz Józefowicz) i to dzięki niemu znalazła się u szczytu kariery - w Niemczech, a potem... w Hollywood.

Pola Negri zasłynęła nie tylko z ról filmowych, lecz także z licznych romansów. Była narzeczoną Charliego Chaplina, kochanką Rudolpha Valentino i ulubienicą Adolfa Hitlera. Jedne znajomości pomagały w jej karierze, inne - wprost przeciwnie...

Musical stanowi ciąg obrazków z życia Poli Negri, opatrzonych komentarzem tytułowej bohaterki. Wiele scenek inspirowanych było filmami, m.in. "Titanic" (Pola płynie transatlantykiem do Ameryki), "Angielski pacjent" (Pola leci nad pustynią), czy "Panowie w cylindrach" (taniec Poli z Rudolfem Valentino).
Jak można było się spodziewać, główną rolę otrzymała Natasza Urbańska. Na fotografiach z tamtych czasów widać, że Pola Negri nie była najpiękniejszą kobietą świata, miała raczej nietuzinkową, egzotyczną urodę. Niestety Urbańska nie było do niej podobna, nawet nie ucharakteryzowano jej właściwie. Podkreślono jej urodę, zamiast zbliżyć do oryginału. Co więcej, nie była bohaterką z krwi i kości. Portret Poli Negri został przedstawiony pobieżnie, bez zagłębiania się w aspekty psychologiczne, które mogłyby stać się próbą wyjaśnienia jej decyzji. Obroniła się jedynie pięknym śpiewem i niezwykłym tańcem, na granicy akrobatyki artystycznej. W tym miejscu nie sposób nie wspomnieć o jej tańcu ze Stefano Terrazzino, który wcielił się w Rudolfa Valentino. Przypominali filmową parę - Ginger Rogers i Freda Astaire'a.

Muzykę skomponował Janusz Stokłosa. W pamięć zapadły mi dwie piosenki - pierwszą z nich jest pełna żywiołowości "To się nazywa adrenalina". Polę Negri napędzała pewna siła, którą zna każdy z nas: To się nazywa adrenalina. To się rozkręca i jak maszyna. Rusza i pędzi tak jak po szynach. Senną rozbija mgłę. Adrenalina, adrenalina. Jak się położę to się zaczyna. I jakiś koszmar to przypomina. To atakuje i denerwuje. Ja nie potrafię spać. Drugą - nostalgiczny "Okręt", który został wykonany na luksusowym transatlantyku płynącym do Ameryki. Pola Negri pełna obaw, co czeka ją Stanach, śpiewa: Czy Ameryko zechcesz mnie przyjąć. I czy spełni się mój sen (...) Chciałabym, wymyślić życie tak jak film. By się przekonać czy jest możliwe, żeby nic nie stracić, nie zagubić siebie. Myśleć tak jak czuje serce.

Największy atut spektaklu stanowi nietypowa scenografia. Dzięki technologii 3D, która po raz pierwszy na świecie została zastosowana w teatrze, mogliśmy przenieść się w wirtualną rzeczywistość - i zobaczyć m.in. studia filmowe Paramount, fragmenty nowojorskiej rewii Ziegfelda i Berlin lat 30. A także "stać" pod budynkiem Nowojorskiej Giełdy na Wall Street, w chwili gdy wybucha wielki kryzys w 1929 roku. Trzeba przyznać, że ciekawym pomysłem było połączenie wirtualnej dekoracji z rzeczywistymi rekwizytami, które były ograniczone do minimum. Projekcje 3D przygotowało studio Platige Image, które zrealizowało m.in. nominowany do Oskara film "Katedra".

Na pewno warto zobaczyć ten spektakl, polecam go każdemu bez wyjątku. Dzięki niemu można dowiedzieć się czegoś o życiu Poli Negri, posłuchać pięknej muzyki i podziwiać niezwykły taniec - a to wszystko z efektami w technologii 3D.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rutkowski robi show. Zobacz InstaHistorie !

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie