Siedemnaście lat po upadku muru. Niemcy wciąż podzielone

Redakcja
Malunek na pozostałych fragmentach muru berlińskiego. Fot. Przemek Trubalski
Malunek na pozostałych fragmentach muru berlińskiego. Fot. Przemek Trubalski
Zburzenie muru i wydarzenia z roku 1990 dały Niemcom nadzieję na lepszą przyszłość. Stworzyły podwaliny pod budowę silnego, zjednoczonego państwa. Minęło sporo czasu, podziały jednak zostały. Niemcy z dawnego NRD czują się dyskryminowani i gorsi.

Mur berliński był symbolem podziału nie tylko Niemiec, ale całej Europy na dwa przeciwstawne bloki: wschodni i zachodni. Komunistyczna propaganda nazywała go ochroną przed faszyzmem. W rzeczywistości jego głównym celem była blokada ucieczek ludzi na zachód, bo - według różnych źródeł - uciec udało się czterem tysiącom osób. Budowa muru rozpoczęła się 13 sierpnia 1961 r. Część miasta po jego wschodniej stronie stała się pułapką dla wielu Berlińczyków. Tragiczne wydarzenia, które pod nim miały miejsce pokazywały zanik wszelkich wartości, zawziętość i zło, do którego zdolny jest człowiek. Wzdłuż kolczastego drutu otaczającego mur ustawione zostały posterunki
tzw. milicji robotniczej i liczne warty żołnierzy. Zainstalowano systemy automatycznego odstrzału. W wielu próbach przedostania się wschodnich mieszkańców Berlina do zachodniej części zginęło ok. 240 osób. Uciekinierów bito i torturowano. Milicja strzelała do ludzi bez ostrzeżenia. Ostatnia ofiara zginęła 9 lutego 1989 r., już po zachodniej stronie muru, w trakcie ucieczki balonem własnej roboty.

Zburzenie muru berlińskiego nastąpiło 9 listopada 1989 r. przy salwach i ogólnej radości Niemców. Zakończył się jeden z tragicznych rozdziałów
historii tego kraju i Europy. Dziś tylko malowidła stu artystów po zachodniej części muru przypominają nam te wydarzenia. Przełamanie barier i ponowne zjednoczenie było marzeniem wielu Niemców. Dążyły do niego wszystkie liczące się siły polityczne, które za wspólny cel obrały utworzenie nowej Konstytucji i wreszcie jednego, niepodległego państwa. Za oficjalną datę pojednania obu państw niemieckich uznaje się 3 października 1990 r.

Od tych pamiętnych wydarzeń minęło już 16 lat. I wydawać by się mogło, że w jednym kraju żyją ludzie, którzy pozbyli sie wzajemnych uprzedzeń, że czas zagoił rany. Wszystko wygląda na pozór tylko tak różowo. W rzeczywistości jest trochę inaczej.

Dla nich jeszcze długo będziemy Ossi

Jak dziś wygląda życie w Niemczech? Turysta zobaczy przede wszystkim nowoczesne budynki, najnowocześniejszą technikę, dobrobyt, wielu zamożnych ludzi, ogólne zadowolenie, życzliwość i gościnność. Jednak prawie 30 lat izolacji zrobiło swoje. Wraz z postępem technicznym nie zmieniła się niestety mentalność Niemców. Dalej, choć naturalnie w mniejszym stopniu, utrwalony jest w świadomości wielu ludzi podział na Wessi (zachód) i Ossi (wschód).

Wiele lat śniliśmy o jednym państwie. Gdy się w końcu to udało szaleliśmy z radości. Ale dalej są podziały. Kiedyś krążyło mnóstwo dowcipów o wschodnich Niemcach, ale dziś mało kogo już one śmieszą. Zachodnie landy dają nam odczuć, że jesteśmy gorsi, że wszystko jest u nas na gorszym poziomie, czujemy się czasem jak ubodzy krewni, choć wcale źle nie jest. Dla nich jeszcze długo będziemy Ossi i bardzo nad tym ubolewam - mówi Gerda Omraht, starsza mieszkanka Wernigerode.

Trzeba walczyć ze stereotypami

Czym przejawia się owa niechęć? Dlaczego wschodnie landy czują się dyskryminowane? Przecież oficjalnie mówi się o wielkiej przyjaźni wszystkich landów, o współpracy dawnej RFN i NRD i o ich świetnych wzajemnych stosunkach. We wschodnich landach jest stosunkowo wysokie bezrobocie, ludzie za tę samą pracę dostają prawie połowę mniejszą pensję, a to wywołuje kłótnie i napięcia. To obecnie jeden z problemów, z którymi borykają sie Niemcy. Inny to walka z uprzedzeniami.

Oczywiście nie można uogólniać, że wszyscy patrzą na nas krzywo. Ale faktem jest, że pobłażliwie i czasem z ironicznymi uśmiechami mówią o nas. Wiem, ze gdzieniegdzie panuje opinia, iż my nie umiemy pracować, ze sie źle ubieramy, że jesteśmy niewykształceni, że towary są gorszej jakości. Ale to mówią osoby, które nigdy nie były we wschodnich landach. To wszystko nieprawda. Jednak takie opinie ranią i są dla nas krzywdzące. Myślę, że musi upłynąć jeszcze kilka lat, by stereotypy w końcu zostały obalone. Musimy z nimi walczyć - mówi Elke Kumarth, nauczycielka języka niemieckiego w Hochschule Harz w Wernigerode.

Bawarczycy zadzierają nosa

Specyficzny stosunek do swoich rodaków mają mieszkańcy Bawarii. Ten największy i najbogatszy land niemiecki jest rajem dla pozostałych Niemców. Tutaj przybywają studenci w poszukiwaniu wakacyjnej pracy, tutaj turystyka przezywa boom, tutaj gospodarka i edukacja są na najwyższym poziomie. Fakt jest faktem, Bawarczycy mają powody do dumy. Nigdzie nie jest tak dobrze jak u nich. Ale czy to im daje powód, by pogardliwie wyrażać sie o swych rodakach?

Woda sodowa uderzyła im do głowy - denerwuje sie Jana Miller. –
Patrzą z góry na wszystkie landy. Zwłaszcza na wschodnie. Wiadomo. Jak mówię, że mieszkam w Sachsen-Anhalt to pogardliwie machają ręką. Nie mówię, że wszyscy Bawarczycy są tacy. Są też normalnie myślący ludzie. To przecież nie nasza wina, że mieliśmy mniej szczęścia. Historia splatała nam niezłego psikusa, ale teraz jesteśmy jednym państwem i powinniśmy się wspierać. Budujące jest to, że w miarę upływu czasu zanikają uprzedzenia, ale choć minęło 16 lat, nie udało ich sie całkowicie wyeliminować - dodaje.

Mlodzież patrzy przyszłościowo


Nie uważam by był to rzeczywiście tak duży problem. Przykro mi, że są jednak ludzie, którzy dalej uważają nas za gorszych Niemców. Ja jednak nie spotkałem się z negatywnym odbiorem, a mam wielu przyjaciół w zachodnich landach. Ale dużo sie o tym słyszy. Myślę, że jednak coraz rzadziej zwraca sie uwagę, z którego landu pochodzisz. Dla ludzi przestaje to być ważne. Jesteś po prostu
Niemcem i tyle. Tak ja postrzegam problem i moi rówieśnicy. Ale wiem, że czasem starsi ludzie potrafią być przewrażliwieni i też wyolbrzymiają niektóre rzeczy. Może to wynika z kompleksów. Ale my sami powinniśmy udowodnić, że nie czujemy się gorsi. Musimy to pokazać, a nie tylko narzekać - mówi Frank, student informatyki w Wernigerode.

Mobilnych ołtarzy jednak nie będzie?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie