"Skrzydlate świnie"? Po prostu dobry film!

Redakcja
"Skrzydlate świnie" w Artystycznym Klubie Filmowym w Ostrowcu Świętokrzyskim.
Jako, że nigdy nie byłem i nie jestem kibicem, a już zwłaszcza piłki nożnej, na film Anny Kazejak "Skrzydlate świnie" udałem się ponad miesiąc po jego premierze i to dopiero wówczas, gdy w repertuarze umieścił go Artystyczny Klub Filmowy, działający przy kinie "Etiuda" w Ostrowcu Świętokrzyskim.

Ku mojemu miłemu zaskoczeniu, prawdą okazały się zapewnienia niektórych aktorów, biorących udział w kampanii promocyjnej, że nie jest to zwyczajny film o kibicach (czy jak kto woli - kibolach) i że tak naprawdę chodzi w nim o coś zdecydowanie ważniejszego niż stadionowe burdy i klubowe pojedynki fanów. A o cóż może chodzić w takim razie? O miłość, taką tradycyjną, rzec by można: między kobietą i mężczyzną, i miłość braterską.

"Skrzydlate świnie" opowiadają o wydarzeniach, które doprowadziły do tego, iż bracia, Oskar i Mariusz Nowaccy, zagorzali kibice Czarnych Grodzisk, stają po dwóch przeciwnych stronach barykady. Od razu powiedzmy, że przyczyną jest coś daleko bardziej poważnego niż fakt, że dziewczyna młodszego z braci umizguje się do starszego. Poszło o zdradę barw klubowych. A to niewybaczalne przestępstwo w kodeksie honorowym prawdziwego kibica, nawet jeśli jego drużyna de facto przestaje istnieć. I nie jest żadną okolicznością łagodzącą konieczność zaopiekowania się (także finansowego) rodziną: żoną i właśnie narodzonym synkiem, Frankiem. A to dlatego właśnie Oskar Nowacki (w tej roli potwierdzający swoją niekwestionowaną klasę aktorską Paweł Małaszyński) decyduje się na pracę w Nowym Mieście, gdzie za spore pieniądze tworzy grupę kibiców drużyny, której od dziecka nienawidził, uznawanej za głównego wroga jego macierzystej piłkarskiej jedenastki. Pomaga mu w tym Baśka, dziewczyna jego brata (Olga Bołądź), która właśnie straciła straciła posadę organistki w miejscowym kościele (za udział w burdach stadionowych i odbywających się poza tym miejscem). Obydwoje ponoszą za to przykre konsekwencje ze strony niedawnych kompanów. Oskara zostawia jego partnerka, Alina (Karolina Gorczyca). Do zdecydowanego starcia między bohaterami dochodzi podczas meczu czarnych Grodzisk i drużyny Skytech Krzysztofa Dzikowskiego z Nowego Miasta. Ten mecz to przede wszystkim przełom w życiu braci Nowackich, którzy wracają do siebie (szansę Oskarowi daje też Alina). Dojrzewają oni do przekonania, że kibicowanie to "najważniejsza rzecz z rzeczy mniej ważnych", a tak naprawdę liczy się lojalność wobec siebie, rodzinne więzi i braterska miłość.

"Skrzydlate świnie" wyreżyserowane przez Annę Kazejak to przede wszystkim, pod względem aktorskim, film Pawła Małaszyńskiego i Olgi Bołądź, która jeśli w dalszym ciągu będzie tak mądrze dobierać role, ma szansę stania się w krótkim czasie najlepszą aktorką młodego pokolenia. Ale nie ustępuje im wcale Piotr Rogucki, niezwykle prawdziwy w gestach i emocjach Mariusza Nowickiego. Świetny jest Eryk Lubos jako "Moher' i wcale mi nie przeszkadza, że znowu ten aktor został obsadzony "po warunkach". Udane kreacje stworzyły: Anna Romantowska jako straszna teściowa Oskara i Agata Kulesza, szefowa działu Public Relations Skytechu. Zauważalny jest epizod Andrzeja Grabowskiego (pan Edzio). Szkoda tylko, że Cezary Pazura (Dzikowski) nie podjął najmniejszych starań, by zagrać choć trochę innymi środkami aktorskimi niż dotychczas, ale rozumiem, ze został on zatrudniony jako special guest star, jak Jan Tomaszewski, Roman Kosecki czy Przemysław Saleta.

Nie rozumiem czemu dystrybutorzy uparli się reklamować film "Skrzydlate świnie" jako komedię. Czyżby przyjęli punkt widzenia dystrybutorów czeskich, którzy w obawie przed niską frekwencją nawet dramaty psychologiczne wprowadzają do kin jako "komedie tragiczne"? Tymczasem film Anny Kazejak z jej scenariuszem napisanym wspólnie z Domanem Nowakowskim ("słychać" to zwłaszcza w dowcipnych momentami dialogach, nie zawsze docierających do widza ze względu na tradycyjnie słaby dźwięk) ogląda się bardzo dobrze jako dramat obyczajowo - psychologiczny, bez odczucia nudy czy irytacji niepotrzebnymi dłużyznami.

Ciekawe są zdjęcia Michała Englerta - dynamiczne w scenach przedstawiających poczynania kibiców i nastrojowe w dramatycznych w życiu bohaterów chwilach. Dobrze brzmi ścieżka dźwiękowa z muzyką Łukasza Targosza i piosenkami zespołu "Coma", którego liderem jest Piotr Rogucki.

I jeszcze coś: "Skrzydlate świnie" wywołują szacunek dla prawdziwych kibiców za ich pasję, wierność klubowi i oprawę widowiskową meczów piłkarskich. Po prostu - kibice dają się lubić!

Gdzie na tanie wakacje w 2021 roku?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie