Śmiech to zdrowie, czyli "Czechow żartuje!" w Teatrze 6. piętro

Weronika Trzeciak
Weronika Trzeciak
Andrzej Grabowski (Czubukow), Wojciech Malajkat (Łomow), Anna Dereszowska (Natalia)
Andrzej Grabowski (Czubukow), Wojciech Malajkat (Łomow), Anna Dereszowska (Natalia) J. Niemczak, Teatr 6.piętro
Sześć jednoaktówek, trzech aktorów i siedemnaście postaci - a to wszystko podczas jednego spektaklu - "Czechow żartuje!".

Antoni Czechow to jeden z moich ulubionych rosyjskich pisarzy, co ciekawe z zawodu był lekarzem. Cenię go szczególnie za jego specyficzne poczucie humoru i niezwykłą umiejętność obserwacji. Zawsze dobrze się bawię podczas czytania jego opowiadań, pełnych ironii i czarnego humoru. Lubię także jego dramaty - szczególnie "Trzy siostry".

Całkiem niedawno, dzięki wyjściu do Teatru 6. piętro, odkryłam, że napisał on także zabawne jednoaktówki. Bowiem na spektakl "Czechow żartuje!" w reżyserii Eugeniusza Korina składa się z sześciu jednoaktówek Antoniego Czechowa. Wśród nich znalazły się: "O szkodliwości palenia tytoniu", "Niedźwiedź ", "Jubileusz", "Oświadczyny", "Wesele" oraz "Łabędzi śpiew".

Najbardziej z całego wieczoru spodobały mi się dwie sztuki - "Niedźwiedź" oraz "Oświadczyny". Pierwsza opowiada o wdowie Helenie Popowej (w tek roli Anna Dereszowska), która zamyka się przed światem, jednak na jej drodze staje Grigorij Smirnow (w tej roli Wojciech Malajkat), wierzyciel jej męża.

Druga opowiada o Iwanie Łomowie (w tej roli Wojciech Malajkat), właścicielu ziemskim cierpiącym na hipochondrię, który zamierza oświadczyć się Natalii (w tej roli Anna Dereszowska). Jednak robi to dość niefortunnie. Obie jednoaktówki pokazują zawiłe relacje damsko-męskie, jednak ich tematyka jest różnorodna.

Podobała mi się także sztuka "Jubileusz", która opowiada o buchalterze Kuźmie Chirinie (w tej roli Andrzej Grabowski), który musiał przygotować sprawozdanie na jubileusz banku. Jednak ciągle ktoś odrywał go od pracy.

Natomiast najmniej zabawne wydały mi się sztuki "O szkodliwości palenia tytoniu", który jest właściwie monologiem Wąchałowa (w tej roli Andrzej Grabowski) na różne tematy, niekoniecznie palenia tytoniu oraz "Łabędzi śpiew", który jest rozmową między starym komikiem (w tej roli Andrzej Grabowski) a starym suflerem (w tej roli Wojciech Malajkat).
Muszę przyznać, że Eugeniusz Korin miał świetny pomysł na połączenie kilku sztuk Antoniego Czechowa w zgrabną całość. Do tego przedsięwzięcia zaprosił znakomitych aktorów, Annę Dereszowską, Andrzeja Grabowskiego i Wojciecha Malajkata, którzy poradzili sobie znakomicie i wczuli się w klimat stworzony przez Czechowa. A wcale nie mieli łatwego zadania, gdyż we trójkę musieli wcielić się w aż siedemnaście postaci.

Anna Dereszowska miała najtrudniej, gdyż musiała odegrać wszystkie role kobiece, tak różne pod względem wyglądu jak i charakteru. Właścicielkę szkoły muzycznej i żeńskiej pensji Wąchałową, która trzyma męża pod pantoflem; wdowę Helenę, silną kobietę, która nie boi się postawić mężczyźnie, Tatianę - głupiutką żonę przewodniczącego zarządu Kredytowego; biedną staruchę Mierciutkinę, która prosi o zapomogę, Natalię - córkę właściciela ziemskiego; Żmijkina - akuszerkę; a także Sprzątaczkę. Dereszowska świetnie poradziła sobie z każdą rolą, zamieniała nie tylko stroje i peruki, lecz także głos i charakter swojej postaci.

Z kolei Andrzej Grabowski wcielił się w Wąchałowa, męża właścicielki szkoły muzycznej i żeńskiej pensji; Łukę - starego lokaja; Chyrina - buchaltera banku; Czubukowa - właściciela ziemskiego oraz Światłowidowa - starego komika. Grabowski był niesamowity, pokazał, że potrafi zagrać wszystko.

Natomiast Wojciech Malajkat wcielił się w Smirnowa - ziemianina w średnim wieku, Bąbelkina - przewodniczącego zarządu Kredytowego; Łomowa - właściciela ziemskiego cierpiącego na hipochondrię, Aplombowa - narzeczonego Daszeńki; a także Nikitę - starego suflera. Malajkat udowodnił, że żadna rola nie jest mu straszna i przechodził bardzo płynnie z jednej do drugiej. Zależnie od roli był władczy, uległy, bojaźliwy.

Warto wspomnieć także o scenografii Barbary Hanickiej - stylizowane meble, gramofon, pistolety, a także zabawnych i różnorodnych kostiumach, które aktorzy zmieniają do każdej roli. Ciekawym pomysłem były także projekcje filmowe, pokazujące przygotowujących się aktorów do każdej z ról. Były zaraz przerywnikiem przed każdą sztuką.

Świetnie się bawiłam podczas tego wieczoru. Czechow potrafi żartować i obnaża ludzkie słabości. Opisuje przy tym wszystkie możliwości związków mężczyzny i kobiety - flirt, miłość, przyjaźń, zakochanie, namiętność, niezrozumienie i rozczarowania, tak ciepło i z humorem. I serwuje widzom lekarstwo, w którego skład wchodzą śmiech i wzruszenie. Polecam ten spektakl każdemu bez wyjątku, a zwłaszcza miłośnikom Czechowa i jego poczucia humoru.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rutkowski robi show. Zobacz InstaHistorie !

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie