Śmiertelne drinki, czyli "Truciciel" w Och-Teatrze

Weronika Trzeciak
Weronika Trzeciak
Cezary Żak (Vincent)
Cezary Żak (Vincent)
Sztuka Erica Chappella to komedia rozpisana na pięciu aktorów, jedną sztuczną roślinę i kilka śmiertelnych drinków.

Spektakl "Truciciel" w reżyserii Cezarego Żaka to czarna komedia o dość zaskakującej tematyce. Tytułowym bohaterem jest Vincent (Cezary Żak), który ma nietypową profesję. Jako zawodowy truciciel z firmy Exodus wyprawia ludzi na tamten świat... na ich wyraźne życzenie. Jego sposób działania jest prosty - przygotowuje zatrutego drinka, którego bezwiednie wypija klient, i czeka na efekty. Za każdym razem wszystko idzie zgodnie z planem, jednak do czasu...

Pewnego dnia Vincent zostaje wezwany do domu państwa Bryce'ów - małżeństwa w średnim wieku, które szczęśliwe lata ma już za sobą. Na miejscu zastaje Waltera (Henryk Niebudek), którego bierze za swojego klienta i o mały włos nie pozbawia go życia. A przecież to żona pana domu - Celia (Dorota Pomykała) od lat zmaga się z depresją i pisze pożegnalne listy. Wkrótce rutynowa wizyta niezawodnego truciciela przeradza się w całą serię nieporozumień, które mogą wywołać śmiertelne skutki.

Okazuje się, że o śmierci można opowiedzieć z humorem. W tym przypadku jest to czarny humor połączony z ironią. I właśnie takie specyficzne poczucie humoru lubię najbardziej.

Dużym walorem spektaklu jest świetna obsada. Na największe brawa zasłużyli Mirosław Kropielnicki w roli Waltera, niewiernego męża, który miał niecny plan mający na celu odzyskanie wolności oraz Cezary Żak jako Vincent, ponury i pozbawiony poczucia humoru truciciel, który miał swoje zasady.
Bardzo podobali mi się także Henryk Niebudek jako Withers, psycholog z telefonu zaufania, który wciąż powtarzał, że "życie jest piękne", choć sam miał problemy w domu, Dorota Pomykała jako Celia, kobieta zmagająca się z depresją oraz Małgorzata Foremniak jako Angie, ponętna asystentka Waltera, której nie był obojętny.

Warto wspomnieć o scenografii Arkadiusza Kośmidra - dom państwa Bryce'ów z ogrodem, a także o kostiumach Tomasza Ossolińskiego - m.in. ciemny garnitur truciciela, brązowy garnitur i żółta koszula Waltera.

W sztuce nie brakuje zabawnych sytuacji, m.in. wylewanie zatrutych drinków do doniczki ze sztuczną roślinką, która za każdym razem traci kolejny liść. Jednak sztuka pod płaszczykiem humoru kryje drugie dno. Bowiem porusza problem śmierci na życzenie, czyli swego rodzaju eutanazji. Powstaje pytanie, czym jest usługa wykonywana przez truciciela, samobójstwem dokonanym rękami innych czy morderstwem na zlecenie. Najlepiej ocenić to samemu podczas spektaklu. Polecam go każdemu bez wyjątku.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rutkowski robi show. Zobacz InstaHistorie !

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie