Striptiz na scenie, czyli "Goło i wesoło" w Teatrze Capitol

Weronika Trzeciak
Weronika Trzeciak
Goło i wesoło
Goło i wesoło Teatr Capitol
Sztuka Stephena Sinclaire'a i Anthony'ego McCartena nie schodzi z afisza od 1987 roku i podbiła już cały świat. A film pod tym samym tytułem, oparty na sztuce, okazał się kinowym hitem. W czym tkwi tajemnica jej sukcesu?

"Goło i wesoło" w reżyserii Arkadiusza Jakubika to zabawna komedia, która opisuje historię kilku bezrobotnych, którzy będąc bez grosza przy duszy i bez perspektyw na znalezienie jakiegoś płatnego zajęcia, decydują się na śmiały i desperacki krok. Postanawiają założyć grupę striptizerów "Napalone Nosorożce" i w ten sposób zarabiać na życie. Wszak żadna praca nie hańbi.

Akcja dzieje się w Tomaszowie Mazowieckim, w którym działa klub Eden. Nasi bohaterowie właśnie tam kierują swoje kroki. Niestety przesłuchanie wypada fatalnie, gdyż panowie nie potrafią opanować trudnej sztuki striptizu. Jedyną szansą jest dla nich tancerka Wanda (Alżbeta Lenska), która ma udzielić im kilku lekcji poruszania się na scenie...

Muszę przyznać, że wszyscy członkowie grupy "Napalone nosorożce" byli znakomici. Odegrali swoje role bardzo wiarygodnie. Na początku byli nieśmiałymi, skromnymi facetami, którzy wpadli na szalony pomysł rozbierania się w rytm muzyki, mimo że nie mieli ku temu żadnych predyspozycji. Potem się rozkręcili i pokazali, co naprawdę potrafią. Scena finałowa to było mistrzostwo świata. Oczywiście wszystko zrobione było ze smakiem, nie było w tym cienia wulgarności.

Na największe brawa zasłużyli Radosław Pazura, który wcielił się w policjanta oraz piękną i zgrabną konferansjerkę (na szpilkach poruszał się z niesłychaną lekkością i opowiadał pikantne dowcipy) oraz Tomasz Sapryk jako zagorzały katolik, który boi się, co powie ksiądz proboszcz, jak go zobaczy na scenie (dlatego zamierza wystąpić w masce).
Na uwagę zasługują także Jacek Kopczyński, jako porzucony małżonek z małym synkiem, Alżbeta Lenska, która wcieliła się w ponętną tancerkę Wandę, do której wzdychali panowie - ona jednak była nieczuła na ich amory oraz Henryk Gołębiewski jako operator wózka widłowego nadużywający alkoholu i jako jedyny wypisujący się z tego szalonego pomysłu.

Warto wspomnieć także o pomysłowej scenografii Wojciecha Stefaniaka - typowe podwórko ze śmietnikiem i petami, miejsce prób, siłownia i scena klubu Eden oraz o kostiumach - szczególnie tych na występy - m.in. sukienka z piórami, stroje ludowe.

Sztuka pokazuje, że czasami, aby osiągnąć sukces, trzeba przełamać własne kompleksy. Udowodnili to bohaterowie "Goło i wesoło". Polecam ten spektakl osobom pełnoletnim, z uwagi na dość odważne sceny. Dobra zabawa gwarantowana!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rutkowski robi show. Zobacz InstaHistorie !

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie