Świat Toma Waitsa, czyli "Fortepian pijany" w Teatrze Narodowym

Weronika Trzeciak
Weronika Trzeciak
Mateusz Rusin, Monika Dryl
Mateusz Rusin, Monika Dryl Krzysztof Bieliński, Teatr Narodowy
"To fortepian jest pijany, to mój krawat zapadł w sen. (...) Dywan mógłby się uczesać, lampa z pierdla winna wyjść" - śpiewa bohater jednej z piosenek Toma Waitsa.

"Fortepian pijany" w reżyserii Marcina Przybylskiego to spektakl muzyczny, oparty na twórczości amerykańskiego barda, Toma Waitsa - legendy muzyki z lat 70. i 80. o niskim głosie, zabarwionym charakterystyczną chrypką. Dziennikarz David Durcholz określił barwę jego głosu tymi słowami: "wymoczony w beczce bourbonu, powieszony w wędzarni na kilka miesięcy, a następnie wyjęty i przejechany przez samochód". Artysta nawiązuje do tradycji włóczęgowskiej, a jego inspiracją stały się dzieła Jacka Kerouaca, Allena Ginsberga oraz Charlesa Bukowskiego.

W sztuce młody radiowiec (Maciej Przybylski) namawia grupę dawnych znajomych, by spotykali się w studio nagrań w celu zaśpiewania kilku piosenek i opowiedzeniu o swoim życiu. Zgadzają się pod warunkiem, że pojawi się Tom, o którym krąży wiele zabawnych anegdot (jak powiedział kiedyś w wywiadzie urodził się w żółtej taksówce, z zarostem, który chciał od razu zgolić).

Owymi znajomymi są barwni mieszkańcy Whittier w południowej Kalifornii z dziwnymi życiorysami, m.in. lunatyczka sprzedająca warzywa, fryzjer popijający z butelki na zapleczu. Wspólnie śpiewają piosenki Toma Waitsa, które układają się w historię o wędrówkach, miłościach, wzruszeniach i żądzach. Jego świat na chwilę zmienia się w ich świat. Jest on tajemniczy, krwisty, emocjonalny, dramatyczny i zabawny.

Dużym walorem przedstawienia są dwa pokolenia aktorów (m.in. Anna Chodakowska, Wiesława Niemyska, Jerzy Łapiński kontra Monika Dryl, Robert Jarociński, Karol Dziuba) oraz muzyka na żywo - grana przez zespół w składzie: Andrzej Perkman – (instrumenty klawiszowe, gitara), Bartosz Tkacz (saksofony), Wojciech Gumiński (kontrabas, gitara basowa), Jakub Kinsner (perkusja). Co więcej, piosenki Toma Waitsa śpiewane są po polsku - ich tłumaczeniem zajął się Roman Kołakowski.

Jeśli chodzi o warstwę artystyczną, to była na wysokim poziomie – zarówno pod względem gry aktorskiej, jak i śpiewu. Mimo to kilka występów zapamiętałam na dłużej. Pierwszym z nich jest piosenka "Underground" w wykonaniu Pauliny Szostak. Niech rozlegnie się czarnych kości chrzęst. W strefie grozy pod spodem niżej tam. W plątaninie rur, w trzewiach wielkich miast. Jest podziemny kraj - Underground.

Drugim utworem był "Bourbon mnie wypełnia" w wykonaniu Anny Chodakowskiej. Smutno patrzeć zza kubańskich krat. Marny uwodziciel cudzych żon. Przez księżyca pełnię głupio wpadł. Na ostrzu noża plamy krwi - oto plon. Ktoś butelką po łbie wali mnie. Nadepnąłem na diabelski chwost. Flaming brodzi w kryształowym szkle. Świat piękniejszy jest niż Brooklyński most! Hej, ptaszku mam wiadomość złą. Twój dom się pali, a dzieci same są.
Kolejną piosenką były "Fale miłości" w wykonaniu Anny Chodakowskiej, Moniki Dryl, Wiesławy Niemyskiej, Waldemara Kownackiego, Jerzego Łapińskiego i Jacka Różańskiego. Czy pamiętasz to nasze pierwsze spotkanie. Ja wybrałam ciebie, ty wybrałeś mnie. Tonę w głębinach, falach miłości. Falach miłości mej. Nie bój się, śmiało wejdź. W morze miłości mej.

Podobała mi się także piosenka "Trudno o dobrego człowieka" w wykonaniu Anny Markiewicz. Trudno o dobrego człowieka. Sypiam z wrogiem. Podnieca mnie ta angielska gra słów. Good bye, good bye. I gra kolorów. Czerwień, krew.

Spodobała mi się także piosenka "Tańcząc z Matyldą" w wykonaniu Roberta Jarocińskiego i Karola Dziuby.Tańcząc z Matyldą, marząc z Matyldą. Chcą słyszeć słowa Matyldy choć raz. (...) Ktoś Matyldę oskarżył o terroryzm globalny. Lecz nie zdradzę jej, choć adres znam. I nadal tańcząc z Matyldą, trwając z Matyldą. Chcę w niebo frunąć z Matyldą nieraz. Ze zniszczoną walizką jest w hotelu dość blisko. Ropiejących nie leczy już ran.

Warto wspomnieć o pomysłowej scenografii Anny Skupień i Katarzyny Szczurowskiej - studio nagrań z lat 70. i 80., oddzielone od widowni przezroczystą przegrodą, stare mikrofony, instrumenty, budka oraz stara lodówka z dziwną zawartością oraz kostiumach Moniki Onoszko - m.in. garsonki, kolorowe spodnie, marynarki, kapelusze, które budują klimat epoki.

Muszę przyznać, że nie kojarzyłam piosenek Toma Waitsa, ale dzięki temu przedstawieniu nabrałam ochoty, by je poznać w oryginale. "Fortepian pijany" polecam nie tylko miłośnikom tego amerykańskiego piosenkarza. To doskonała okazja, by zapoznać się z jego twórczością i być może ją polubić.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rutkowski robi show. Zobacz InstaHistorie !

Materiał oryginalny: Świat Toma Waitsa, czyli "Fortepian pijany" w Teatrze Narodowym - Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie