Trump jak Bush. Czemu służy agresja na Syrię?

Marcin Stanowiec
Marcin Stanowiec
Świat wątpi w użycie przez Asada broni chemicznej. Amerykańska akcja odwetowa przedłuża dramat Syrii i rozdrapuje jej ledwo gojące się rany. Bez lotnictwa ciężko będzie pokonać radykalnych islamistów.

Gwałtownie zaostrzyła się sytuacja na Biskim Wschodzie. W piątek nad ranem Stany Zjednoczone przeprowadziły atak na bazę lotnictwa syryjskiego z użyciem 59 pocisków samosterujących Tomahawk. Bombardowania poprzedziła krótka kampania w mediach. Była to odpowiedź na eksplozję broni chemicznej w opanowanym przez rebeliantów mieście, o co Waszyngton oskarżył władze w Damaszku. Po ataku lotniczym wojsk syryjskich na stare gniazdo popieranych przez Zachód i Turcję terrorystów w prowincji Idlib bomby trafiły w magazyn broni chemicznej w Chan Szejkun co spowodowało uwolnienie toksycznej chmury gazów, której ofiarą padło 80 cywilów. Zachód natychmiast oskarżył Syrię o stosowanie broni chemicznej i rozpoczął kampanię nawołującą do zniszczenia "reżymu". – Straty są dotkliwe – przyznają władze syryjskie.

- Podczas "nalotu" udało się zniszczyć rakiety zagrażające izraelskiemu lotnictwu [które notorycznie bezkarnie narusza przestrzeń powietrzną Syrii] "ziemia-powietrze" – ujawnił wysokiej rangi urzędnik Ministerstwa Obrony Stanów Zjednoczonych. Gubernator prowincji Homs poinformował, że zginęło siedem osób: pięciu wojskowych i dwóch cywilów ze wsi położonej w pobliżu bazy lotniczej. Według danych Ministerstwa Obrony Rosji, dwóch syryjskich żołnierzy zaginęło, czterej zginęli, a sześciu doznało poparzeń podczas gaszenia pożarów. Syryjskie siły zbrojne oświadczyły, że zginęło dziesięciu żołnierzy. Podczas ataku został zniszczony magazyn materiałowo-techniczny, korpus szkoleniowy, stołówka, sześć samolotów MiG-23 znajdujących się w hangarach remontowych oraz radar. Część sprzętu, włącznie z pięcioma myśliwcami, ocalała, a pas do lądowania nie ucierpiał poważnie, natomiast osiem hangarów zostało zniszczonych wraz ze sprzętem, który w nich był.

- "Prezydent Syrii Baszar Asad zlekceważył amerykańskiego przywódcę Donalda Trumpa, wznawiając loty z bazy lotniczej, którą zaatakowały USA - podsumował rezultaty napaści na Syrię amerykański senator Lindsey Graham.

Rosjanie byli uprzedzeni o interwencji zbrojnej USA, jednak MSZ Rosji zawiesiło memorandum o unikaniu incydentów i bezpieczeństwie lotów w Syrii. Wezwało też Radę Bezpieczeństwa ONZ do przeprowadzenia nadzwyczajnego posiedzenia w sprawie "jawnego aktu agresji wobec suwerennej Syrii".

Kto ma broń chemiczną?

Czy Państwo Islamskie jest w posiadaniu broni chemicznej? ISIS przez długi czas władało obszarem z zakładami przemysłowymi. Na mosulskim uniwersytecie znajdowało się bardzo duże laboratorium chemiczne. Ci, którzy wchodzili wcześniej w skład wojsk chemicznych Saddama Husajna mogli opracowywać dla muzułmańskich ekstremistów broń chemiczną. W Afryce znajdowano jej elementy podczas rewizji bojowników PI. Sarin mógł też rebeliantom ktoś dostarczyć, np. Arabia Saudyjska czy Katar, podobnie jak broń amerykańską z której na co dzień strzelają fanatycy islamscy. Syryjski atak chemiczny polegał na tym, że zrzucono bomby na skład amunicji terrorystów zawierający sarin. Zbombardowano miejsce w którym rebelianci napełniali sarinem pociski lub rakiety, gaz się ulotnił i zaczął zabijać. Do tej wersji wydarzeń skłania się min. amerykański kongresmen Tomas Messi, który na antenie kanału CNN stwierdził, że "Syria zniszczyła wszystkie swoje zapasy pod kontrolą międzynarodową". - "Nie sądzę, że za tym stoi Asad - odniósł się do wydarzeń z 6 na 7 kwietnia. To nie odpowiada jego interesom. Atak chemiczny na własny naród nie służy interesom syryjskiego prezydenta. Wyciek gazu do atmosfery mógł nastąpić przypadkowo, jako rezultat bombardowania magazynu z amunicją".

– To nie ma żadnego sensu, żeby w tych okolicznościach Asad używał broni chemicznej. Myślę, że szanse na to, że zrobił to celowo, są zerowe – logicznie wnioskował libertarianin Ron Paul. Przekonywał, że najwięcej skorzystały środowiska, które chcą skierować świat na ścieżkę globalnego konfliktu, zwłaszcza neokonserwatyści. Jego syn, senator Rand Paul stwierdził wręcz, że amerykański atak rakietowy na bazę syryjskiego lotnictwa oznacza, że USA walczy po tej samej stronie co Daesz (ISIS). Jak bowiem wiadomo, to właśnie z bazy w Szajrat dokonywano najwięcej uderzeń przeciwko ISIS i innym grupom dżihadystycznym (uważanym za takowe również przez Zachód).

Wielkim echem w Stanach odbiły się słowa Tulsi Gabbard, pochodzącej z Hawajów członkini Izby Reprezentantów z ramienia Partii Demokratycznej. Odwiedzała ona Syrię wielokrotnie w ostatnich latach. Zaobserwowała, iż przekaz zachodnich mediów głównego nurtu jest niezgodny ze stanem faktycznym. Po aferze z sarinem twardo zadeklarowała, iż nie wierzy w oskarżenia niepoparte żadnymi konkretnymi dowodami. Powiedziała też, że gdyby faktycznie prezydent Asad ponosił za nie odpowiedzialność, to ona byłaby pierwszą osobą, która domagałaby się jego ukarania.

Stosowanie przez terrorystów broni chemicznej było udowodnione zarówno przez organizacje międzynarodowe jak oficjalne władze Syrii. Pociski wypełnione substancjami toksycznymi były też użyte przez bojowników w syryjskim Aleppo, kiedy pod koniec ubiegłego roku rosyjscy specjaliści wojskowi odnotowali konfrontację z ich użyciem. Objawy zatrucia u ofiar walk w Chan Szajchun na nagraniach i w sieciach społecznościowych są dokładnie takie same, jakie zarejestrowano u poszkodowanych w ubiegłorocznym ataku w Aleppo.

Atak chemiczny w pobliżu Damaszku z dnia 21 sierpnia 2013 roku był wspólną akcją Al Nusry i tureckiego wywiadu. Kosztował życie ok. 1300 osób. Asada próbowano wplątać w atak chemiczny na obóz uchodźców w Ghucie w 2013 r. w wyniku którego śmierć poniosło według niektórych szacunków nawet 1821 ludzi. Ale tam badaniem ludobójczego incydentu zajęli się eksperci z komisji ONZ. Na powtórzenie takiego śledztwa Ameryka tym razem nie pozwoliła. USA nie są zainteresowane uczciwym i rzetelnym wyjaśnieniem śmierci cywili w Chan Szajchun zgodnym z międzynarodowymi standardami.

W rosyjskim MSZ nazwano oczywistym fakt, że "atak amerykańskimi pociskami manewrującymi był przygotowany zawczasu". -"Dla każdego specjalisty

Ćwiczenia WOT w pasie przygranicznym z Białorusią

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie