"Tu" - całkiem inny LemON

Redakcja
Na okładce płyty zaprojektowanej przez Mariusza Mrotka wykorzystano zdjęcie autorstwa Zuzy Krajewskiej. materiał prasowy
Miarą wielkości artysty jest między innymi to, jak bardzo potrafi zaskoczyć odbiorcę odmiennością kolejnego swojego dzieła. Tak jest w przypadku najnowszej płyty zespołu LemON.

Na płycie "Tu", która trafiła do rąk melomanów 24 marca 2017 roku próżno by szukać potencjalnych przebojów na miarę choćby takich piosenek zespołu LemON, jak "Scarlett", "Jutro", "Napraw", "Ake", "Będę z Tobą", które można było znaleźć na poprzednich trzech krążkach grupy. W wokalu Igora Herbuta też nie słychać cerkiewnego zaśpiewu; jedyne, co zostało, to uporczywe przenoszenie akcentu śpiewanych słów zgodnie z rytmem muzyki, a nie z obowiązującymi zasadami akcentuacji, co zakrawa już na irytującą wręcz manierę wykonawczą i może świadczyć o niedostatkach warsztatowych twórców danej piosenki. Co wrażliwszemu słuchaczowi może to przeszkadzać w odbiorze - niektórych przynajmniej - spośród jedenastu utworów zawartych na krążku "Tu".

Wydaje się, że to najspójniejsza i najbardziej przemyślana z dotychczasowych płyt, które nagrał i wydał LemON (no, może jeszcze "Etiuda zimowa" jest równie zwarta, zwłaszcza w sferze literackiej). Motywem przewodnim tekstów jest niemożność porozumienia się czy - szerzej - komunikacji nie tylko pojedynczych osób między sobą, ale i całych społeczeństw czy narodów (Nikt nawet nie zdoła zbliżyć się do furtki twojego umysłu - słyszymy w piosence "Papier"). To może spowodować ich zagładę. Optymistycznie to z całą pewnością nie brzmi, ale przecież muzyka LemONa nie ma zaspokajać potrzeb miłośników disco polo. Natchnienia do napisania tekstów Herbut szukał m.in. w łemkowskim domu swojego dziadka w Śnietnicy i Museum of Modern Art w Nowym Jorku. Z jego bardzo osobistymi, wręcz intymnymi refleksjami współgra muzyka, inspirowana w mniejszym lub większym stopniu twórczością takich zespołów, jak Pink Floyd ("Tak nie nie"), Led Zeppelin ("Akapit") czy wczesny Myslovitz ("Full Moon"). Swoje ulubione brzmienia znajdą tu miłośnicy alternatywnego rocka spod znaku grup Radiohead i Coldplay czy nawet dynamicznego hardrocka. Mimo tych ciężkich brzmień, z którymi dotąd LemON raczej nie był utożsamiany, summa summarum płyta ma stosunkowo nostalgiczny, refleksyjny nastrój. Spora w tym zasługa lirycznych solówek pianisty Piotra Walickiego w takich utworach, jak tytułowe "Tu" czy finałowe "Po". Wyżyny sztuki wykonawczej osiągają też pozostali członkowie zespołu: Piotr Kołacz (gitara basowa), Piotr Rubik (gitara) i Tomasz Waldowski (perkusja). Jak "wieść gminna" głosi, płyta nagrywana była w gdańskim studiu Custom 34 Piotra Łukaszewskiego metodą "na setkę". Stąd pewnie wkradły się na nią pewne nieczystości czy nierówności. Ale za to jakie emocje na niej słychać, jaką energię! Jak na koncercie!

Nie wiadomo, jak nowe brzmienie przyjmą fani zespołu, choć można domniemywać, że ci najzagorzalsi i lubiący być zaskakiwani radykalnymi zmianami, pokochają to mocne, momentami hardcorowe brzmienie LemONa i jego frontmana, Igora Herbuta, artystów, którzy pokazali, że się wciąż - mimo niewątpliwego sukcesu artystycznego i komercyjnego - rozwijają i poszukują nowych środków. "Tu" to dla mnie bomba!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie