Vincent V. Severski: Oficerowie wywiadu czasami widzą duchy

Anita Czupryn
Anita Czupryn
Vincent V. Severski: Maksyma „Zaplanuj przypadek” skrywa w sobie mądrość – trzeba umieć przewidzieć i zaplanować coś, czego zaplanować się nie da
Vincent V. Severski: Maksyma „Zaplanuj przypadek” skrywa w sobie mądrość – trzeba umieć przewidzieć i zaplanować coś, czego zaplanować się nie da Bartek Syta
W pracy szpiega istnieje coś, co można nazwać tajemniczą, mistyczną granicą, którą czasami przekraczamy – mówi Vincent V. Severski, pisarz szpiegowskich thrillerów, były oficer wywiadu.

W swoich książkach odwołujesz się do intuicji, pokazujesz też sytuacje mistyczne, nadprzyrodzone, niewyjaśnione. Jakie znaczenie w pracy szpiega ma intuicja, przeczucie; to, co jest nieweryfikowalne?

Jeśli chodzi o książki, to najwięcej takich odniesień jest chyba w ostatniej, która się dopiero ukaże.

„Nabór”.

Tak jest. W „Naborze” zebrałem wszystkie te fakty, zdarzenia, dwuznaczności, niedopowiedzenia, które konstruowałem na podstawie swojej intuicji. To książka podsumowująca zarówno tetralogię, jak i trylogię.

Pojawią się bohaterowie, jakich znamy z „Nielegalnych”, „Niewiernych”, Nieśmiertelnych, „Niepokornych” oraz z „Zamętu” i „Odwetu”.

Nie pojawi się tylko jeden bohater – Marcin, który wyjechał. Pozostali pojawiają się, ale, rzec można, w czysto intuicyjnej i wydumanej sytuacji, która nie ma nic wspólnego z moim doświadczeniem, ani z rzeczywistością.

Cenię w Twojej twórczości nawiązania do dzieł światowej literatury. Dla czytelnika to literackie zabawy, ale dodają posmaku tajemniczości Twoim powieściom. Czy demoniczny czarny kot Behemot z „Mistrza i Małgorzaty, którego spotyka jeden z bohaterów „Nielegalnych” to prawda, czy fałsz? Czy to się wydarzyło naprawdę, czy to iluzja? A ten pastisz z „Ulissesa” Jamesa Joyce’a w „Niewiernych”? Że nie wspomnę o mistycznym tatuażu na plecach Jagana, który nie tylko, że żyje swoim życiem, to ma też wpływ na życie bohatera.

Dobrze wyczułaś – to jest zabawa. To mrugnięcie okiem do czytelnika, żeby się zabawił, żeby się rozluźnił. Ale te opisy mają też swoje drugie dno. W pracy szpiega istnieje coś, co można nazwać tajemniczą, mistyczną granicą, którą czasami przekraczamy.

Jak to?!

Otóż oficerowie wywiadu czasami widzą duchy. My nawet dokładnie w ten sposób mówimy: „Widziałem ducha”. Już tłumaczę o co chodzi. Jak jesteś na robocie gdzieś za granicą i robisz trasę sprawdzeniową…

… pamiętam! Trasa sprawdzeniowa - przed wykonaniem zadania, oficer musi ustalić, czy jest bezpieczny, ewentualnie, czy ma za sobą obserwację. Dwa lata temu, też w okolicy Bożego Narodzenia, rozmawialiśmy o podstawowych terminach słownika szpiegowskiego.

Tak jest. Zatem trasa sprawdzeniowa to podstawowy element pracy każdego szpiega. Krótko mówiąc, szpieg musi zobaczyć, czy nie ma „ogona”. Uczy się tego w szkole szpiegów od samego początku. Na trasie sprawdzeniowej szpieg jest bardzo skoncentrowany psychicznie, emocjonalnie zaangażowany, wykorzystuje technikę wyszukiwania obserwacji, obserwowania ludzi. Wszystko analizuje, każde zdarzenie, każdą twarz, wszystko to musi ocenić i to wszystko robi w swojej głowie, w swoim wnętrzu. Nie ma takiej możliwości, że bierzesz komputerek, wrzucasz dane, sprawdzasz, porównujesz. Przez cały dzień, jak jesteś na trasie sprawdzeniowej, a bywa, że nie jeden, a dwa i trzy dni musisz to robić, to cały czas nie możesz nic pokazać po sobie. Choć w środku wszystko się gotuje. Cały czas analizujesz, oceniasz, czy to, co widziałeś poprzedniego dnia w sklepie, czy ten facet, który na ciebie spojrzał dziwnie, ta dziwna sytuacja, w jakiej nagle znalazłaś się na ulicy, to ma znaczenie? To, że ktoś cię zapytał o godzinę? Głowa ci paruje, bo nie wiesz, czy to jest prowokacja, czy ktoś cię w ten sposób nie podchodzi? Nie masz możliwości dogłębnego zanalizowania tej sytuacji. Nie możesz z niczym tego porównać. I w tym momencie dostaje się małego świra. Człowiek zaczyna fantazjować.

Zaczyna widzieć to, czego nie ma?

To jest właśnie moment, kiedy zaczyna się widzieć duchy. Widzi się ludzi i rzeczy, które ocenia się jako potencjalnie niebezpieczne. Zaczyna się dostrzegać, że ktoś nas pilnuje, śledzi, chce zrobić coś złego. W rzeczywistości mogą to być nic nie znaczące zdarzenia. To od predyspozycji oficera i jego wyszkolenia zależy, czy on te duchy widzi, czy nie i jak bardzo im się poddaje. Jak się młodzi szpiedzy uczą zawodu, to przechodzą kurs chodzenia pod obserwacją i wykrywania obserwacji. Kiedy młody idzie pod obserwacją, wyjeżdża się w teren, wówczas szef drużyny, który prowadzi szpiegów, jeszcze adeptów, w porozumieniu z szefem obserwacji, wypuszcza za młodym obserwację, który ma wcześniej przygotowaną trasę i wie jak będzie szedł. Następnie wychodzi na trasę, a szef puszcza za nim obserwację. Albo i nie puszcza.

Nie wiem, co lepsze. Co, jeśli zobaczy obserwację, której nie było?

Adept musi po całym dniu na trasie napisać raport, gdzie co i kogo widział, dokładnie, w jakiej sytuacji, jak ten ktoś był ubrany. Szef bierze ten raport i siada z szefem obserwacji – bo obserwatorzy też piszą swoje raporty – i porównują. W raporcie obserwatorów znajdzie się zapis, jak się adept zachowywał, jak szedł, czy się sprawdzał, czy robił to w sposób agresywny czy kulturalny, inteligentnie, czy bez polotu. Profesjonalnie, czy po amatorsku. I mamy sytuację taką, że czasem taki młody, który idzie w trasę, nie ma w ogóle żadnej obserwacji. Ale on wraca po całym dniu, zmęczony i spocony, i w raporcie pisze, że wykrył 30 obserwatorów, którzy mieli za nim chodzić. Opisał, ich dokładnie: kobieta z wózkiem, staruszek z laską. Tymczasem w ogóle nie miał obserwacji. Z kolei wychodzi inny adept, wraca i mówi: „Szefie, nie miałem w ogóle obserwacji. Nikogo nie zauważyłem”. Okazało się, że chodziło za nim 30 obserwatorów. I teraz zadam ci pytanie: który z tych młodych adeptów widział duchy? A w związku z tym, który się nadaje do szpiegowskiego zawodu? Czy ten, który widział 30 obserwatorów, których nie było, czy ten, który miał na karku 30 go śledzących i nie widział ani jednego?

Ten, który widział?

Nie. Ten który nie widział. Młody szpieg, który widzi duchy oznacza, że jego psychika, jeśli chodzi o postrzeganie świata, otoczenia, ludzi, jest tak skonstruowana, że ma skłonności do konfabulacji.

Nie widzi rzeczywistości takiej, jaka ona jest.

Tak. Innymi słowy, pój

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Materiał oryginalny: Vincent V. Severski: Oficerowie wywiadu czasami widzą duchy - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie