W żużlu jest jak na wojnie

Krzysztof Wypijewski (AIP))
Fot. MARIUSZ KAPALA /polska press
Gdy kolega dozna ciężkiej kontuzji lub zginie na torze, oni ścigają się dalej. Dlaczego? Bo żużel jest jak narkotyk i nic nie jest w stanie wyzwolić ich z nałogu.

Kontuzja Tomasza Golloba wstrząsnęła środowiskiem żużlowym. I choć wszyscy mamy nadzieję, że „Chudy” wróci do pełnej sprawności, to niektórzy mówią o czarnej serii czarnego sportu. Przypominają koszmarny wypadek Darcy’ego Warda z 2015 roku (Australijczyk jest sparaliżowany) oraz śmierć Krystiana Rempały (2016). Nie ma jednak siły, która zatrzymałaby żużlową karawanę.

DAMIAN KUJAWA/ POLSKA PRESS

Kibice wspierają Tomasza Golloba

– Żużlowcy się znają, tworzą taką minirodzinę. Zawsze jest więc przykro, gdy dochodzi do tak dramatycznych wydarzeń. I nie ma znaczenia, czy jest to znany zawodnik, czy początkujący – opowiada Andrzej Koselski, były żużlowiec i trener Polonii Bydgoszcz. – Czy to odstrasza? Raczej nie. Większość powtarza sobie, że mnie to nie spotka. Rodzina wielokrotnie nakłaniała mnie do porzucenia żużla. Bezskutecznie. Pamiętam, jak w Warszawie likwidowano kluby żużlowe. Najbardziej z tego faktu cieszyła się moja babcia. Mówiła: „Teraz nie będziesz miał gdzie jeździć”.

Andrzej Koselski startował w Polonii w latach 1963-1979. W tym czasie był świadkiem dwóch śmiertelnych wydarzeń, które rozegrały się na bydgoskim torze.

– W 1974 roku na treningu upadł 17-letni Janusz Lament. Podbiegłem do niego jako pierwszy, chłopak zmarł mi na rękach – wspomina. – Trzy lata wcześniej, podczas meczu ze Spartą Wrocław, zginął Jerzy Bildziukiewicz. Kiedy zabierano go z toru do szpitala, wiedziałem, że z tego nie wyjdzie. Byłem przewidziany do kolejnego wyścigu i pojechałem w nim. To była moja praca.

Po wypadku Bildziukiewicza rozegrano jeszcze dwa wyścigi. Mecz przerwano, gdy na stadion dotarła oficjalna wiadomość o śmierci polonisty. – Poszedłem na parking. Byłem w szoku, gdy zobaczyłem, że wrocławianie siedzą przy stole i zajadą się kurczakami. Nie wyglądali na przejętych – wspomina Krzysztof Błażejewski, autor wielu książek o tematyce żużlowej.

– Żużlowcy są uodpornieni, często zdarzają się upadki i kogoś zabiera karetka. Był gość, nie ma gościa. Za dziesięć minut masz swój wyścig i musisz być skoncentrowany – opowiada Jacek Woźniak, były zawodnik bydgoskiej drużyny.

SŁAWOMIR KOWALSKI / POLSKA PRESS

Darcy Ward uległ wypadkowi w 2015 r.

- Kiedy kolega doznawał ciężkiego urazu, to przez moment się nad tym zastanawiałem. Ale krótko. Głęboko wierzyłem, że poważne kontuzje kręgosłupa czy biodra mnie ominą - dodaje Jacek Woźniak.

– Gdyby wszyscy myśleli o najgorszym, to nie byłoby żużlowców, motocrossowców, rajdowców czy kierowców Formuły 1 – mówi Marcin Jędrzejewski, obecny kapitan Polonii. – Kiedy wydarzy się tragedia, to myślami jestem z poszkodowanym kolegą. Ale tylko przed i po wyścigu. Zapominam o wszystkim, gdy zakładam kask i wsiadam na motocykl.

Szymon Woźniak, zawodnik Betardu Sparty Wrocław zapewnia: – Kontuzje kolegów lub moje nigdy nie wywołują u mnie wątpliwości czy lęku. Po swoich upadkach jestem jeszcze bardziej zdeterminowany.

- Gdy dowiaduję się o tragedii kolegi, przeżywam szok, nie mam wtedy wielkiej ochoty do jazdy. Ale ten stan trwa bardzo krótko. Żużel jest bowiem jak narkotyk - opowiada Tomasz Orwat, junior Polonii, który obecnie dochodzi do siebie po operacji ręki. - Gdy zakładam kask, zapominam o złych rzeczach i skupiam się na jeździe. Wiem, jakie ryzyko niesie za sobą uprawianie tego sportu. Żużlowców są setki i każdy z nas powtarza sobie: „mnie to ominie” - dodaje 18-latek.

JAROSLAW JAKUBCZAK / POLSKA PRESS

Szymon Woźniak: - Moi najbliżsi nawet nie próbują nakłaniać mnie do porzucenia żużla. Wiedzą, że to bez sensu.

Andrzej Koselski dodaje: – Ktoś ginie lub doznaje ciężkiego urazu, a życie toczy się dalej. W żużlu jest jak na wojnie.

KAROLINA MISZTAL/POLSKA PRESS

Zdjęcie główne: MARIUSZ KAPALA /Polska Press

Żużel na Narodowym

Trzeci rok z rzędu na PGE Narodowym w Warszawie gościć będą najlepsi żużlowcy na świecie. Zawody odbędą się 13 maja o godz. 19. O złoto na Narodowym będzie walczył m. in. Bartosz Zmarzlik. Ceny biletów zaczynają się od 59 zł. Więcej na naszemiasto.pl

Rozmowa z Mariuszem Rumakiem po meczu Polska - Ukraina 2:2 U19

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie