Wietnam. Dlaczego nikogo nie obchodzi?

Piotr Drabik
Piotr Drabik
Wietnamscy żołnierze
Wietnamscy żołnierze Helene C. Stikkel/commons.wikimedia.org
Po klęsce amerykańskich wojsk, władzę nad Wietnamem przejęła komunistyczna partia. W ciągu prawie 40 lat jej rządów, brutalnie tłumiono wszelką opozycję i nagminne łamano prawa człowieka. Nawet dziś los wietnamskich dysydentów jest zachodniemu światu obojętny.

"Zostałem aresztowany przez policję w obławie antynarkotykowej. Rano zabrano mnie na komisariat i wieczorem byłem już w ośrodku odwykowym. Trafiłem tam bez procesu sądowego i dostępu do prawnika (...) Praca była obowiązkowa. Produkowaliśmy meble z bambusa oraz plastikowe słomki do picia (...) Jeśli ktoś sprzeciwił się strażnikom, był bity sześciokątną, drewnianą pałką o długości jednego metra. Ofiary miały powybijane kości z rak i złamane nogi (...) Izolatka miała dwa na dwa metry z małym siedzeniem i oknem. Niektórzy byli tam przetrzymywani nawet przez cztery miesiące" - tak w relacjach byłych osadzonych wygląda codzienność wietnamskich ośrodków odwykowych dla narkomanów.

Komunistyczne władze zamykają w nich bardzo dużo osób aresztowanych za posiadanie marihuany czy heroiny, a potem wykorzystują jako tanią siłę roboczą. Opublikowany w sierpniu ur. raport organizacji Human Rights Watch nie pozostawia na rządzie w Hanoi suchej nitki - w dokumencie wielokrotnie pojawiają się przypadki stosowania tortur przez strażników ośrodków. Mimo to, wietnamski MSZ odbił piłeczkę i nazwał raport "bezpodstawnym".

Wietnam jest jedną z ostatnich wysp komunizmu na mapie świata. Od prawie 40 lat kraj jest niepodzielnie rządzony przez partię socjalistyczną, trzymającą w szachu 88 milionów osób. Okryta niesławą wojna, toczona na półwyspie Indochińskim w latach 1959-1975 pomiędzy demokratycznym południem a komunistyczną północą, zadecydowała o przyszłości Wietnamu. Nawet zaangażowanie w konflikt Stanów Zjednoczonych (60 tys. zabitych amerykańskich żołnierzy) nie pomogło Sajgonowi wygrać wojny. Dziś, Wietnam jest postrzegany głównie przez pryzmat wzrostu ekonomicznego, który jest efektem otwarcia się komunistycznych władz na gospodarkę rynkową. Nie jest tajemnicą, że przy takiej konkurencji prawa człowieka i dobro każdej jednostki idą w odstawkę.

Rząd na wszelkie sposoby stara się tłumic przejawy jakiekolwiek sprzeciwu czy obywatelskiego nieposłuszeństwa względem partii socjalistycznej. W Wietnamie ścisłej cenzurze podlegają media oraz internet. W ostatnim roku dokonano aresztowań kilku blogerów związanych z Klubem Wolnego Dziennikarstwa, a także odłączano dostęp do sieci opozycjonistom. Represjom podlegają również żurnaliści, którzy poruszają tematy korupcji czy malwersacji finansowych. O tym, jak bardzo ważna dla Hanoi jest blokada informacji z zewnątrz, wskazuje fakt umieszczenia na orbicie własnego satelity telekomunikacyjnego.

Państwowe media są również wykorzystywane jako narzędzie do prowadzenia propagandowych kampanii przeciwko opozycjonistom. Jedną z jej ofiar jest prawnik broniący prawa człowieka, Le Cong Dinh. Rządowa telewizja pokazywała materiały wideo, na których był stawiany w złym świetle i oczerniany. W 2010 r. znalazł się w areszcie - nie miał możliwości spotkania się ani z rodziną, ani adwokatem, a Ministerstwo Sprawiedliwości odebrało mu prawo do wykonywania zawodu, a także prawo jazdy.

Z ostatniego raportu na temat przestrzegania praw człowieka w Wietnamie opracowanym przez Departament Stanu USA wynika, że warunki w miejscowych więzieniach są "surowe i ciężkie", ale "nie mogą być one zagrożeniem dla życia osadzonych". Przeludnienie, niedostateczne wyżywienie, brak czystej wody pitnej, złe warunki sanitarne czy wykorzystywanie do pracy fizycznej - tak wygląda codzienność wietnamskich więźniów. W takich warunkach swoje kary odsiadują w jednym zakładzie karnym nierzadko nieletni z dorosłymi przestępcami, a powodem jest brak miejsc w poprawczakach.
Komunistyczne władze nie ujawniają również ilu w Wietnamie jest więźniów politycznych, ale według nieoficjalnych informacji jest ich około stu. A wśród nich prawnicy, związkowcy oraz członkowie opozycyjnych partii politycznych - większość z nich została skazana po bardzo stronniczych procesach sądowych za złamanie 88 artykułu kodeksu karnego. Określa on karę pozbawienie wolności do 12 lat za "prowadzenie propagandy przeciwko Socjalistycznej Republice Wietnamu" i jest bardzo często wykorzystywany przez komunistyczne władze do zwalczania demokratycznej opozycji. Reżim utrzymuje również w swoim systemie sprawiedliwości karę śmierci, jednak nie da się dokładnie ustalić ile takich wyroków jest orzekanych w Wietnamie. Amnesty International nie ma jednak wątpliwości, że egzekucje nadal są wykonywane.

Szerokim represjom podlegają także wierni wielu wyznań oraz kapłani. W Wietnamie najliczniejszą grupą religijną są wyznawcy Buddyzmu Mahajana, a zaraz za nimi plasują się katolicy. Ale 80 proc. mieszkańców kraju nie przyznaje się do żadnej religii, a powodami takiego stanu rzeczy są dwa zjawiska. Po pierwsze, w tradycji Wietnamu mieszają się wartości zaczerpnięte z konfucjanizmu, taoizmu czy buddyzmu. Przez to wielu mieszkańców kraju nie jest w stanie określić do jakiej religii należy. A po drugie, władze w Hanoi prześladują przedstawicielu wyznań, którzy są niepokorni wobec komunistycznej propagandy. Jednym z nich jest Najwyższy Patriarcha Zjednoczonego Kościoła Buddyjskiego Wietnamu Thich Quang Do, który był przetrzymywany w areszcie domowym. Natomiast katolicka mniejszość znajduje się ciągle pod obserwacją służb bezpieczeństwa - w przeszłości nie brakowało również przypadków profanacji krzyża przez władze czy aresztowań wyznawców Jezusa Chrystusa za udział w demonstracjach. Kościół Katolicki zazwyczaj przegrywa również w sprawach dotyczących własności gruntu.
Prawa kobiet w Wietnamie również są traktowane przez władze jako przepisy drugiej kategorii. Według danych ONZ, aż 58 proc. mieszkanek kraju doświadczyło fizycznej przemocy, ale bardzo niewiele z nich zdecydowało się na zgłoszenie sprawy molestowania seksualnego na policję. Kobiety na wietnamskich ulicach wciąż spotykają się z dyskryminacją społeczną, przez którą m.in. trudno im spełnić się w życiu zawodowym. Natomiast dzieci w szkołach publicznych bardzo często spotykają się ze stosowaniem kar cielesnych. Władze w Hanoi od kilku lat także starają się zmienić wizerunek Wietnamu jako raju dla pedofilii korzystających z dziecięcej prostytucji. Problem ten dotyczy głównie przedmieścia większych miast, gdzie trudno o godnie płatną pracę.

Zachodni świat, obserwując kryzys finansowy w strefie euro oraz mając jeszcze świeżo w pamięci recesję sprzed czterech lat, z nadzieją patrzy na pnące się w górę gospodarki krajów Azji Południowo-Wschodniej. Do nich należy również komunistyczny Wietnam - średni wzrost PKB w latach 2005-2010 wyniósł aż 7 proc. Hanoi staje się coraz atrakcyjniejsze dla wielkich koncernów, budujących nad rzeką Mekong swoje fabryki. Ale mało kto przy tym pamięta, że Wietnam nadal jest rządzony przez socjalistyczny reżim, nie liczący się ze słowem sprzeciwu.

Dla zainteresowanych tematem:
Raport Amnesty International o łamaniu praw człowieka w Wietnamie
Wietnam "liderem" szanowania praw człowieka, onet.pl
Handel ludźmi w Wietnamie, filipkaczmarek.pl

PSL chce restrykcji dla niezaszczepionych

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie