Wyniosła "Madame" w Teatrze Dramatycznym

Weronika Trzeciak
Weronika Trzeciak
Agnieszka Bożek (Madame), Waldemar Barwiński (Bohater)
Agnieszka Bożek (Madame), Waldemar Barwiński (Bohater) Krzysztof Bieliński, Teatr Dramatyczny
Adaptacja powieści Antoniego Libery to historia o dojrzewaniu do wolności, miłości oraz buncie przeciw przeciętności. Sztuka stanowi połączenie historii miłosnej, kryminału oraz groteskowej opowieści o czasach PRL-u.

"Madame" w reżyserii Jakuba Krofty to dość wierna adaptacja powieści Antoniego Libery o tym samym tytule. Autor długo nie zgadzał się na jej wystawienie w teatrze. W końcu dał się przekonać Marii Wojtyszko i Jakubowi Krofcie. I dobrze się stało.

Akcja sztuki rozgrywa się pod koniec lat 60. Głównym bohaterem jest maturzysta z warszawskiego liceum, który jest zakochany w pięknej i tajemniczej nauczycielce francuskiego - tytułowej Madame. Kobieta jest wyjątkowa i nie pasuje do szarej rzeczywistości PRL-u. Bohater chce za wszelką cenę poznać ją bliżej i dowiedzieć się o niej jak najwięcej. Zaczyna ją osaczać i wymyśla coraz zmyślniejsze sposoby na dotarcie do niej...

Spektakl można zinterpretować na kilka sposobów – jako historię miłosną, kryminał, groteskową opowieść o czasach PRL-u. Okres ten wyeksponowany został dzięki świetnie dobranym kostiumom, wizualizacjom Magdaleny Górfińskiej oraz muzyce na żywo w wykonaniu Bartłomieja Woźniaka, Łukasza Borowieckiego i Pawła Żejmy.

Jeśli chodzi o grę aktorską, to największe brawa należą się Agnieszce Bożek, która wcieliła się w wyniosłą Madame oraz Waldemarowi Barwińskiemu, głównemu bohaterowi sztuki. Aktorzy stworzyli zgrany duet i świetnie oddali emocje swoich bohaterów. Warto wspomnieć także o Robercie T. Majewskim, który wcielił się w Jerzyka, kolegę ze studiów Madame. Zabawnymi akcentami były role Pawła Domagały jako niezbyt bystrego Milicjanta, który musi wylegitymować obywatela oraz Zdzisława Wardejna jako bezpruderyjnego Picasso.

Trzeba przyznać, że reżyserowi udało się we właściwy sposób odczytać powieść Libery. Podszedł do tego dzieła z dystansem, wyeksponował wątki humorystyczne i jednocześnie nie zbagatelizował tej trudnej tematyki, jakim był PRL i jego absurdy.

Przed premierą "Madame" Antoni Libera stwierdził, że to książka o tym, jak powstaje mit, o tym, że każda historia jest względna - co innego znaczy, gdy ją przeżywamy, co innego - gdy ją wspominamy po latach, a jeszcze coś innego, gdy ktoś z zewnątrz ją opisuje. Mam wrażenie, że reżyserowi udało się ten temat wyciągnąć na scenie. I w pełni się w nim zgadzam.

Polecam tę sztukę każdemu bez wyjątku. Jednak najpierw warto się zapoznać z powieścią Antoniego Libery.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rutkowski robi show. Zobacz InstaHistorie !

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie