Zabawny fortel, czyli "Pan Jowialski" w Teatrze Polonia

Weronika Trzeciak
Weronika Trzeciak
Marian Opania (Pan Jowialski)
Marian Opania (Pan Jowialski) Robert Jaworski, Teatr Polonia
Adaptacja sztuki Aleksandra Fredry jest swego rodzaju moralitetem, ukazującym nasze zalety i przywary.

Spektakl "Pan Jowialski" w reżyserii Anny Polony i Józefa Opalskiego to komedia Aleksandra Fredry, którą Tadeusz Boy Żeleński nazwał sfinksem naszej literatury.

Do posiadłości tytułowego Pana Jowialskiego (Marian Opania) przybywa tajemniczy wędrowiec Ludmir (Grzegorz Daukszewicz). Zmęczony tułaczką po kraju zasypia w jego ogrodzie. Janusz (Krzysztof Pluskota), adorator Heleny (Aleksandra Grzelak), wnuczki Pana Jowialskiego, postanawia zabawić się kosztem przybysza i przebiera go w szaty sułtana. Namawia całą rodzinę do włączenia się w tę intrygę. Nie przewiduje tylko konsekwencji - w myśl zasady: z żartem jak ze solą, nie przesadź, bo bolą...

Dużym walorem tego spektaklu jest piękny Fredrowski język, przepełniony dowcipem. Co więcej, Fredro był świetnym obserwatorem - dostrzegał nasze wady, skomplikowanie relacji damsko-męskich oraz tendencje do zbyt wygórowanych oczekiwań. Nie straciło to nic na swojej aktualności, mimo że utwór postał ponad 180 lat temu.

Jeśli chodzi o grę aktorską, to na największe brawa zasłużyli Marian Opania w roli tytułowego bohatera, który mimo swoich lat, potrafił się doskonale bawić i na każdym kroku sypał przysłowiami oraz Krystyna Janda jako nieznosząca sprzeciwu żona Szambelana, która wciąż opowiadała o swoim zmarłym mężu majorze Tuzie. Parodiowała trochę samą siebie, była manieryczna, mówiła z kresowym akcentem i wtrącała do swoich wypowiedzi słowa po francusku.
Bardzo podobali mi się także Grzegorz Daukszewicz jako Ludmir, który postanowił zagrać na nosie Januszowi i przyjął jego zasady gry, a jednocześnie adorował Helenę oraz Krzysztof Pluskota, który wcielił się w Janusza, pomysłodawcę całego zamieszania i największego przegranego.

Nie sposób nie wymienić także Magdaleny Zawadzkiej, która wcieliła się w żonę Pana Jowialskiego, kobietę uległą i spełniającą wszystkie jego życzenia oraz Aleksandra Mikołajczaka, który zagrał Szambelana, człowieka wyciszonego, mającego bzika na punkcie ptaszków.

Warto wspomnieć także o scenografii - ogród Pana Jowialskiego oraz kostiumach - przypominające te z epoki Fredry - m.in. długie suknie, surduty, kamizelki, a także stroje tureckie. Za oba te elementy odpowiada Ryszard Melliwa.

Polecam ten spektakl każdemu bez wyjątku, a szczególnie uczniom szkoły średniej. Choć nie jest to lektura, warto znać inne komedie tego autora (który kojarzony jest głównie z "Zemsty" i "Ślubów panieńskich").

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rutkowski robi show. Zobacz InstaHistorie !

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie