Zakup mieszkania – czekać, aż budynek powstanie czy kupować „dziurę w ziemi”?

Przemysław Zańko
Przemysław Zańko
Duża liczba chętnych na zakup mieszkania sprawia, że najatrakcyjniejsze lokale znikają z rynku jeszcze jako „dziury w ziemi”.
Duża liczba chętnych na zakup mieszkania sprawia, że najatrakcyjniejsze lokale znikają z rynku jeszcze jako „dziury w ziemi”. Dariusz Gdesz/ PPG / ZDJĘCIE ILUSTRACYJNE
Większość nowych mieszkań wyprzedaje się na etapie „dziury w ziemi”. Czasem jednak opłaca się poczekać, aż budynek zostanie ukończony.

Zakup mieszkania gotowego, w już ukończonym budynku, to krok, na który decyduje się niewielu Polaków. W momencie oddania bloku czy apartamentowca do użytku większość lokali jest już zwykle wyprzedana, przez co klient ma wówczas mniejszy wybór. Są też jednak pewne plusy, które warto wziąć pod uwagę.

Zakup mieszkania jako „dziury w ziemi” bywa niebezpieczny

Deweloperzy zdecydowanie nie mogą narzekać na brak klientów. Choć co roku buduje się w Polsce setki tysięcy lokali mieszkalnych, głód mieszkań jest tak wielki, że błyskawicznie znikają one z rynku.

– Coraz więcej osób uważa, że inwestowanie w nieruchomości jest najbezpieczniejszą lokatą kapitału, szczególnie w trudnych czasach. To sprawia, że odnotowujemy obecnie ogromny ruch na rynku – mówi Andrzej Gutowski, wiceprezes Ronson Development cytowany przez Dompress.pl. – (...) Topniejąca podaż sprawia, że sprzedaje się naprawdę wszystko. Bardzo szybko.

Przy tak ogromnym popycie mieszkania są zwykle wyprzedawane na etapie „dziury w ziemi”, na długo przed powstaniem budynku. Taki zakup wiąże się jednak z pewnym ryzykiem.

Jeśli deweloper upadnie, zanim mieszkania zostaną wybudowane, klient może stracić oszczędności całego życia. To samo grozi w sytuacji, gdy upadnie bank obsługujący rachunek, na który klient dokonuje wpłat za lokal. Dziś co prawda dzięki ochronie prawnej kupujących takie sytuacje są rzadkością, jednak czasem wciąż się zdarzają.

Bywają też przypadki, że klient, który tylko zarezerwował mieszkanie, traci rezerwację, bo deweloper woli sprzedać mieszkanie komuś, kto zapłaci więcej. W tej sytuacji kupujący co prawda zachowuje swoje pieniądze, jednak traci czas i przeżywa niepotrzebny stres.

Zakup mieszkania na etapie „dziury w ziemi” oznacza też, że klient kupuje przysłowiowego kota w worku. Może się zatem okazać, że gotowy lokal odbiega wyglądem od reklamowych wizualizacji albo że na osiedlu jest mniej zieleni, niż nabywca się spodziewał. Zdarza się też, że klient odkrywa w już kupionym lokalu wady i musi walczyć z deweloperem o ich usunięcie, co nieraz potrafi trwać wiele miesięcy.

Kupno gotowego mieszkania ma swoje plusy

Chcąc uniknąć tych zagrożeń, klient może zdecydować się na zakup dopiero wtedy, gdy budynek jest już ukończony. Zalety takiego rozwiązania to:

  • większe bezpieczeństwo – nie ma ryzyka upadłości dewelopera i utraty oszczędności,
  • możliwość obejrzenia lokalu na żywo – można podjąć decyzję w oparciu o gotowe mieszkanie, a nie wizualizację,
  • krótszy czas między zakupem a przeprowadzką – osoba kupująca „dziurę w ziemi” poczeka na swoje mieszkanie średnio 2 lata (dane Głównego Urzędu Statystycznego),
  • niższa cena – jeśli jakieś mieszkanie dotrwało niesprzedane do etapu ukończenia budowy, jest spora szansa, że deweloper sprzeda je w promocyjnej cenie.

Na jakie obniżki cen można liczyć? Jak pisze serwis businessinsider.com.pl, wszystko zależy od konkretnego dewelopera i konkretnej inwestycji. Przykładowo w kwietniu 2020 r. gotowe mieszkania były średnio o 3–5 proc. tańsze niż lokale sprzedawane na etapie „dziury w ziemi”, a w Katowicach i Kielcach nawet o 10 proc. Były też jednak miasta takie jak Olsztyn, gdzie to „dziura w ziemi” była tańsza, i to aż o 11 proc.

Późniejsze kupno mieszkania – jakie wady?

Pisząc o plusach zakupu mieszkania w gotowym budynku, trzeba też oczywiście wskazać minusy takiego rozwiązania. Największym jest to, że klient kupujący mieszkanie, gdy budowa jest już ukończona, ma do wyboru bardzo ograniczoną pulę lokali.

– Prawie wszystkie mieszkania w naszych inwestycjach sprzedają się na etapie budowy. Gotowe lokale to około 3 proc. oferty – wylicza cytowana przez Dompress.pl Joanna Chojecka, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu na Warszawę i Wrocław w Robyg SA. – W niektórych osiedlach można zatem znaleźć pojedyncze lokale, do których jest możliwość od razu odebrać klucze.

Podobne dane podaje większość deweloperów – wśród wszystkich mieszkań na sprzedaż maksymalnie kilka procent stanowią lokale gotowe, w ukończonych budynkach. Niektóre firmy wprost przyznają, że w momencie finalizowania budowy na osiedlu zostaje dosłownie parę niesprzedanych mieszkań. Na ogół są to większe lokale, często trzypokojowe, które z racji metrażu okazały się dla większości klientów za drogie.

Inne minusy warte uwzględnienia to:

  • wyższa niekiedy cena – mieszkania gotowe bywają droższe niż „dziury w ziemi”,
  • mniejsza atrakcyjność mieszkań – lokale, które nie sprzedały się od razu, często są w jakiś sposób mniej atrakcyjne, np. znajdują się na parterze albo mają nietypowy układ pomieszczeń,
  • trudniejsze wprowadzanie zmian w lokalu – na etapie „dziury w ziemi” z łatwością można np. przesunąć ściany działowe w lokalu, jednak w ukończonym mieszkaniu jest to bardziej skomplikowane.

Warto też zauważyć, że klient wcale nie ma gwarancji, że gdy budowa dobiegnie końca, deweloper będzie miał jeszcze jakiekolwiek mieszkania na sprzedaż. Często bowiem okazuje się, że już na rok przed zakończeniem prac wszystkie lokale są wykupione i „spóźnionemu” klientowi pozostaje tylko poszukać M w innym miejscu.

Mieszkanie gotowe nie znaczy wykończone pod klucz

Co istotne, gotowe mieszkanie w ukończonym budynku wcale nie oznacza, że klient może od razu się wprowadzić. Większość lokali oferowanych w sprzedaży, również tych gotowych, jest w stanie deweloperskim, czyli wymaga wykończenia na własną rękę.

Jeśli kupujący chce móc odebrać klucze i od razu zacząć mieszkać, musi nabyć lokal wykończony pod klucz. Deweloperzy oferują jednak niewiele takich mieszkań, ponieważ według szacunków tylko 10–20 proc. klientów jest nimi zainteresowanych. Główny powód to cena – o ok. 10 proc. wyższa. Wykańczając lokal samodzielnie, można to zwykle zrobić znacznie niższym kosztem. Plusem jest za to możliwość błyskawicznego wprowadzenia się i korzystania z lokalu, co jest cenne zwłaszcza dla osób, które chcą kupione mieszkanie komuś wynajmować.

[QUIZ] Czy potrafisz inwestować w nieruchomości

Ceny mieszkań w końcu w dół

Wideo

Materiał oryginalny: Zakup mieszkania – czekać, aż budynek powstanie czy kupować „dziurę w ziemi”? - Polska Times

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

D
D

A mnie się wydaje, że nie warto czekać, bo wówczas zostają mieszkania, których nikt nie wybrał w pierwszych etapach. Lepiej jest od razu się odezwać, tym bardziej, że stawki są wówczas najkorzystniejsze. My rozważamy zakup lokalu na inwestycji Szumilas i uważam, że dużym błędem byłoby czekanie.

Dodaj ogłoszenie