"Żydowscy żołnierze Hitlera" Bryana Marka Rigga

Redakcja
Jak pisze B.M. Rigg jego książka jest rozwinięciem tematu Jeremy'ego Noakesa "Leo Baeck Yearbook", w którym po raz pierwszy opisano żołnierzy żydowskich służących w Wehrmachcie
Jak pisze B.M. Rigg jego książka jest rozwinięciem tematu Jeremy'ego Noakesa "Leo Baeck Yearbook", w którym po raz pierwszy opisano żołnierzy żydowskich służących w Wehrmachcie Okładka książki wg projektu Piotra Górki i Lesława Sławińskiego
To książka przedstawiająca Żydów i ludzi o częściowo żydowskim pochodzeniu, określanych w III Rzeszy potocznie "mischlingami", którzy służyli w niemieckich siłach zbrojnych w czasie II wojny światowej. Była to dosyć spora armia ludzi.

Książka "Żydowscy żołnierze Hitlera" jest w zasadzie pokłosiem studiów autora, od pracy licencjackiej począwszy aż po dysertację doktorską na amerykańskim Uniwersytecie Yale. Za materiał do powstania publikacji posłużyły w głównej mierze wywiady z ludźmi służącymi w Wehrmachcie, określanymi przez nazistów mischlingami.

Przystępując do omówienia książki Rigga, należy zacytować samego autora: "W niniejszej pracy z konieczności odwołuję się do wielu wymyślonych przez nazistów terminów (mischling, "półkrwi Żyd", "ćwierćkrwi Żyd) służących w istocie poniżeniu i dyskryminacji wszystkich ludzi, których Hitler w ten sposób sklasyfikował. Chciałbym bardzo mocno podkreślić, co - mam nadzieję - jest oczywiste na wszystkich stronach mojej książki, że owe terminy oraz cele, jakie przyświecały ich twórcom (lecz nigdy osoby, których to nazewnictwo dotyczyło), stanowiły część zbrodniczej ideologii i służyły realizacji ludobójczego planu, o którym cywilizowany świat nigdy nie powinien zapomnieć i który na zawsze musi potępić."

Zawierająca osiem rozdziałów książka rozpoczyna się od omówienia zasadniczej kwestii, jaką dla tego opracowania jest uzyskanie odpowiedzi na pytanie: "Kto jest Żydem?"

I tutaj, nawet wśród społeczności żydowskiej nie ma jednoznacznej definicji. Prawowierni Żydzi przestrzegają swej biblii Tanach i ustnego przekazu Tory, Talmudu. Halacha, czyli prawo rabiniczne za Żyda uznaje osobę urodzoną z matki Żydówki lub taką, która przeszła na judaizm zachowując wymogi rytuału.

Spory, co do definicji "Żyda" istnieją także wśród ortodoksyjnego, konserwatywnego i reformowanego nurtu żydowskiego. Każda z tych grup w sobie tylko właściwy sposób, stara się przedstawić swój wizerunek "prawdziwego Żyda". Nie rzadko w zażarty sposób prowadząc między sobą spory, doprowadzające nierzadko do skrajnych sytuacji.

A, co na to rząd izraelski? Tutaj prawo odnosi się do Talmudu i mówi wyraźnie, że: "Żydem jest osoba zrodzona z matki Żydówki lub taka, która przeszła na judaizm i nie wyznaje innej wiary."

Pojęcie Żyda według nazistów i ustawy norymberskie

Nienawiść Hitlera do Żydów datuje się na długo przed jego dojściem do władzy. Zawsze uważał bowiem, że to Żydzi zabili Chrystusa i tym samym stali się "rasą" niegodną tego świata. A, że w parze z judaizmem nienawidził komunizmu, stąd komunizm uznawał za ruch żydowski, a jego członków za judeobolszewików. Dosyć często w swych przemówieniach powtarzał: "Nie może być dwóch narodów wybranych. Jesteśmy narodem Boga. Czyż to nie wyjaśnia wszystkiego?"

Według doktryny nazistowskiej (podobnie, jak w przypadku Halachy) żydowskość była cechą dziedziczną. Jednakże Hitler rozszerzył ją o stwierdzenie, że ojciec Żyd przekazuje dziecku tyle samo materiału żydowskiego, co matka Żydówka. Z kolei naukowcy hitlerowscy starali się określać Żydów według ich cech fenotypowych, jak: duży nos i uszy, krótki tułów, płaskie stopy, owłosienie ciała, jak również niechlujny wygląd. Dla nazistów Żydami byli także ci, którzy nawrócili się na chrześcijaństwo, podobnie, jak większość chrześcijan, która przeszła na judaizm.

Mischling, słowo przewijające się na niemal każdej stronie "Żydowskich żołnierzy Hitlera". Skąd się wzięło i co oznacza?
Otóż nic innego, jak "mieszaniec półkrwi", "mieszaniec kundel", "hybryda", stosowane do opisu zwierząt wyhodowanych na skutek krzyżowania rasa. Natomiast w odniesieniu do "ras ludzkich", jak się przypuszcza, użyto tego określenia w niemieckich koloniach w Afryce do ludzi mających jednego z rodziców "białego", drugiego - "czarnego". Podobne nazewnictwo stosowano do dzieci zrodzonych ze związków podczas I wojny światowej, gdy na okupowanym terytorium niemieckim stacjonowały oddziały żołnierzy z francuskich kolonii. Według Hitlera przyczyną tego stanu rzeczy byli oczywiście Żydzi, mając za cel zniszczenie "białej rasy".

Paranoiczna obsesja Hitlera w stosunku do żydowskości zaowocowała Ustawami norymberskimi z 15 września 1935 roku. Wprowadzały one dwie nowe "kategorie rasowe": półkrwi Żyd - żydowski mischling I stopnia i ćwierćkrwi Żyd - żydowski mischling II stopnia. Za półkrwi Żyda uznawano osobę, która miała dwóch dziadków żydowskich, za ćwierćkrwi Żyda - mającego jednego dziadka żydowskiego. Ustawy pozwalały sklasyfikować każdego, kto miał mniej niż 25% "krwi żydowskiej", jako Niemca, co musiało być udokumentowane w niektórych przypadkach w zależności od zajmowanego stanowiska, nawet do roku 1750. Tym samym można było się szczycić czysto aryjskim pochodzeniem. Pozostali ludzie to obywatele drugiej kategorii, tzw. mischlingowie, których z czasem zaczęły obejmować restrykcje takie same, jak "stuprocentowych" Żydów. Włącznie z zakazem służby w Wehrmachcie, co jak się później okazało, nie było takie oczywiste.
Skąd zatem tak paradoksalna sytuacja, że w armii III Rzeszy, zagorzałego antysemity, Adolfa Hitlera służyli tak znienawidzeni Żydzi? Od szeregowych żołnierzy począwszy poprzez oficerów, a na generalicji kończąc, niejednokrotnie ze starych żołnierskich rodów, gdzie tradycje wojskowe sięgały czasów wojen pruskich z lat 1756/1763.

Pozbawieni służby w Wehrmachcie

Stosownie do Ustaw norymberskich Hitler kategorycznie zabronił w swych dyrektywach na powoływanie do Wehrmachtu półkrwi i ćwierćkrwi Żydów, a służących już, zakazu odznaczania i awansowania od stopnia podoficera wzwyż. Jednakże pierwsze miesiące od rozpoczęcia kampanii wrześniowej 1939 roku, jak również zajęcie Francji, to okres, w którym to Naczelne Dowództwo Wehrmachtu i nazistowskie władze prowadziły różną politykę wobec mischlingów. Wiązało się to głównie z walką o władzę i to na wszystkich szczeblach, administracyjnych, rządowych i wojskowych w hitlerowskich Niemczech.

Ustawy z 15 września 1939 roku osobiście zatwierdzone przez Hitlera pozbawiały Żydów obywatelstwa niemieckiego, zakazywały zatrudniania niemieckich służących, Niemcom zabraniały zawierania związków małżeńskich z Żydami, a za przestępstwo uznawane były stosunki seksualne pomiędzy Żydami i Niemcami. Ciągle wprowadzane nowe dyrektywy do Ustaw przez wodza III Rzeszy, mające na celu coraz ostrzejsze dyskryminowanie Żydów, przybliżało Hitlera do osiągnięcia upragnionej "czystości rasowej". Kwestią, która go jednak nieustannie nurtowała, była sprawa mischlingów, co z nimi począć. Szczególnie w Wehrmachcie, w którym to do chwili zdobycia Francji, mischlingowie kontynuowali służbę, będąc niejednokrotnie wzorem dla swoich niemieckich kolegów. Należy tutaj dodać, że kadrze oficerskiej Wehrmachtu do chwili zajęcia Francji taka sytuacja odpowiadała, gdyż przedkładała swą uwagę na dowodzeniu kampaniami nad sprawami administracyjnymi, mającymi wykluczyć z wojska półkrwi Żydów.

Jednakże po okupacji Francji zaczęły się czystki w Wehrmachcie wobec mischlingów mające na celu degradowanie ich ze stanowisk dowódczych, degradowanie do stopnia kaprala a w końcu do wydalenia ze służby włącznie.
Ale czy wrześniowe dekrety norymberskie były tak do końca przestrzegane wobec mischlingów?

Ustępstwa Hitlera od ustaw

Przysługujące Hitlerowi wszelkie prawa, jako wodzowi III Rzeszy, pozwalały także na stosowanie ustępstw od dekretów, które sygnował swoim podpisem. Tak też postąpił wobec tysięcy mischlingów przyznając zwolnienia od restrykcyjnych przepisów prawa rasowego. I tutaj rodzi się pytanie, czy owe ustępstwa nie wiązały się z żydowską przeszłością Hitlera.
Odpowiedzi udziela nam Bryan M. Rigg w miarę dość szczegółowo, przytaczając autorów zajmujących się biografiami Hitlera, m.in.: Fritza Redlicha, Hitler-diagnozowanie niszczycielskiego proroka, Roberta Waite'a, Bóg psychologiczny Adolf Hitler czy Iana Kershawa, Hitler 1889-1936; Hybris.
Mimo bardzo dużej powściągliwości dotyczącej swej rodziny, jak również zakazu jakichkolwiek publikacji z historii życia krewnych, nie mogły ujść uwadze historie rodzinne najbliższych Führera.

Istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że ojciec Adolfa Hitlera, Alois Schickelgruber (nazwisko Hitler przyjął później) był synem niezamężnej babci Hitlera, Marii i Żyda Frankenbergera (Frankenreitera). Maria była wówczas służącą w domu Frankenbergerów i sprawcą nieślubnej ciąży mógł być nieletni syn gospodarza. Wskazuje na to fakt, że przez kilka lat Frankenbergowie wypłacali babce Hitlera alimenty.

Nie do końca wiemy dlaczego Hitler udzielał mischlingom zwolnień od rygorów ustaw rasowych. Czy to dlatego, że podczas I wojny zetknął się z wieloma i przekonał się, że są wartościowymi żołnierzami, czy też dlatego, że chorą na raka matkę leczył żydowski lekarz? Może na takie postępowania miała wpływ przyjaciółka Gretl Slezak, ćwierćkwi Żydówka. Nie wiemy czym kierował się Hitler udzielając zwolnień, tym bardziej, że obejmowały zarówno tych z najniższych sfer, jak i wysoko postawionych dygnitarz państwa, np. Reinharda Heydricha, szefa Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy.

Można zatem zapytać, co chcieli osiągnąć, do czego dążyli mischlingowie wstępując w szeregi Wehrmachtu?

Z perspektywy czasu bardzo trudne jest ustalenie liczby mischlingów służących w Wehrmachcie.
Według badań autora książki liczba ta może wynosić co najmniej 150 tysięcy, jednak zastrzega, że: "Liczba mischlingów w szeregach Wehrmachtu była dużo większa, niż ktokolwiek mógł sobie wcześniej wyobrazić."

W książce Rigg udokumentował, że w okresie III Rzeszy w Wehrmachcie i Waffen-SS i SS służyło 1671 Żydów i mischlingów od szeregowca począwszy, poprzez kadrę oficerską na generałach, admirałach i feldmarszałku kończąc.
Niewątpliwie głównym powodem zaciągu w szeregi armii Hitlera było uzyskanie akceptacji społecznej, którą dawała służba w wojsku, a jak wspomina autor, tradycje żydowskie w tej materii sięgały połowy XVIII wieku. Mischlingowie wierzyli, że zasługi zdobyte na polu walki zwrócą uwagę ich niemieckich kolegów, a tym samym Rzesza uzna ich za pełnowartościowych obywateli.
Służba w Wehrmachcie poza wykazaniem się patriotyzmem pozwalała także uniknąć szykan i prześladowań, jak również w pewnym stopniu chroniła rodzinę żołnierza. Zaciągający się do wojska lub starający się o powrót wychodzili z założenia, że w ten sposób będą mogli chronić swoich najbliższych przed obozami koncentracyjnymi. Także pokutujące w Żydach i "mischlingach" przeświadczenie o uzdolnieniach, predysponujących ich do osiągnięcia w wojsku o wiele więcej niż w cywilu, powodowało, że za wszelką cenę starali się o armijny zaciąg.

Żyd porucznik Paul Ludwig Hirschfeld, tak to ujmuje: "Służba w Wehrmachcie była moim zbawieniem. Mój brat, moja siostra, rodzina - wszyscy zginęli podczas Holocaustu. Cała rodzina."

W zakończeniu swojej pracy Bryan Rigg przedstawia procedury administracyjne, jakie musieli przechodzić mischlingowie starający się o upragniony akt łaski wynikający ze zwolnień od rygorów ustaw rasowych.

Polecając czytelnikowi książkę Bryana Marka Rigga pozwolę sobie zacytować autora: "Ta książka rzuca nowe spojrzenie na historię Niemiec. Pozwala uświadomić sobie, że okresu istnienia III Rzeszy nie da się interpretować tylko w kategoriach czarno-białych. Nie każdy, kto nosił mundur ze swastyką, był nazistą w dzisiejszym rozumieniu tego słowa. Nie każdy, kto miał żydowskie pochodzenie, padał ofiarą obozów śmierci. Nie każdy oficer niemiecki był stuprocentowym Aryjczykiem i nie każdy oficer Aryjczyk był zaciekłym antysemitą."

Bryan Mark Rigg - Żydowscy żołnierze Hitlera
Nieznana historia nazistowskich ustaw rasowych i mężczyzn pochodzenia żydowskiego w armii niemieckiej
Tytuł oryginału - Hitler's Jewish Soldiers.The Untold Story of Nazi Racial Laws and Men of Jewish Descent in the German Military
Przekład z angielskiego - Jerzy Adamko
Bellona - Arkadiusz Wingert
Warszawa-Kraków 2009, wydanie II

Zarejestruj się i napisz artykuł
Znajdź nas na Google+

Będzie nowe święto państwowe?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie