Kiedy dziennikarz zostaje oskubany przez internetowych spryciarzy ma dwa wyjścia. Albo usiąść i płakać nad własną gapowatością albo przekuć porażkę w artykuł. Pro publico bono.

Kiedy czujemy się oszukani?


W sytuacji, w której ktoś czerpie korzyści naszym kosztem, czujemy się oszukani. I nie ma tu znaczenia czy zostaliśmy faktycznie oszukani, czy ponieśliśmy stratę na skutek niewiedzy, gapowatości czy zwyczajnie braku przypuszczeń o czekających nas kosztach. Tak mogli się poczuć internauci, którzy na wieść o tragedii pod Smoleńskiem pragnęli spontanicznie wyrazić swój żal i złożyć kondolencje rodzinom ofiar katastrofy. Naprzeciw tej potrzebie wyszli, w kilka godzin po tragedii, autorzy serwisu zlozkondolencje.pl, wypromowanego błyskawicznie narzędziami Google AdWords, czyli systemu, który dopasowuje reklamy do treści witryny. Każdy, kto czytał artykuły o wypadku mógł trafić na zaproszenie do złożenia kondolencji w Księdze Kondolencyjnej Polaków, za pomocą sms-a. W obliczu tragedii, która paraliżowała emocje i umysł, rozważanie skąd się wzięła taka strona zeszło na dalszy plan. A tam gdzie serce wygrywa z rozumem tworzy się przestrzeń dla cybercwaniaków.

Jak zmylić przeciwnika?


Proceder mylenia przeciwnika, czyli klienta, na którym można zarobić, znany jest także z niektórych sklepów samoobsługowych. Bywa, że cena przyklejona jest nie do półki, na której stoi wyceniony towar, ale do półki powyżej.

Przeoczenie informacji na internetowej stronie nie jest niczym niezwykłym, gdy informacji faktycznie nie ma lub jest ukryta, jak było w tym przypadku. Dociekliwy internauta napisał na forum, że koszt sms-a był na dole strony, jednak widoczny dopiero po jej przewinięciu. Pytanie, kto przewija stronę, na której już w połowie ekranu wyczerpały się informacje?

Czy takie umieszczenie informacji, istotnej dla podjęcia decyzji o skorzystaniu z usługi, jest właściwe? Te oraz parę innych pytań skierowałam do Urzędu Komunikacji Elektronicznej w Warszawie. Z wyczerpującej odpowiedzi, za którą dziękuję pani Irenie Bylickiej, zacytuję w niniejszym artykule kilka istotnych fragmentów. Otóż, w opinii UKE:
Cena powinna być wskazana wraz z numerem, na jaki należy wysłać sms.

Regulamin? Kto go czyta?


Podejrzliwi i dociekliwi internauci zapewne otwierają link do regulaminu (o ile taki jest na stronie widoczny) i poświęcają czas na jego analizę. Większość nie podejmie się tego trudu, przyjmując domyślnie (i, jak się okazuje, zgodnie z obowiązującymi zasadami), że gdyby sms był płatny, koszt byłby podany obok numeru. Co więcej?

Obowiązkiem dostawcy usługi świadczonej drogą elektroniczną - informuje dalej pracownik UKE -jest określenie w regulaminie zasad i warunków świadczenia usług. Obowiązek ten jest skorelowany z podstawowym prawem użytkownika (konsumenta) do pełnej i rzetelnej informacji o zasadach, na jakich dane usługi funkcjonują, w szczególności o opłatach z tym związanych. Użytkownik korzystając z tego typu usług powinien zapoznać się warunkami określonymi w regulaminie usługi, który dostępny jest np. na stronach www dostawcy usługi. […]

Obecnie, pisze pani Irena Bylicka, pojawia się coraz więcej stron internetowych, oferujących usługi lub płatny dostęp do treści z wykorzystaniem numeracji z zakresu 9xxxx , które często nie zawierają informacji o koszcie sms-a a komunikat, dotyczący możliwości dokonania płatności za pośrednictwem np. PayPal, ze wskazaniem ceny 2 zł przy numerze, na który trzeba wysłać sms-a wprowadza w błąd użytkownika o rzeczywistym koszcie wiadomości [...].

Czyli, wnioskuję, niedoprecyzowanie kosztu lub jego ukrycie pod informacjami o innych, mniejszych kosztach, może być świadomym działaniem stojących za ofertą internetowych "biznesmenów".

Kim jest biznesmen?


Urząd Komunikacji Elektronicznej podkreśla, że "obowiązkiem administratora strony oferującej usługi jest zamieszczenie danych kontaktowych, umożliwiających identyfikację oraz dochodzenie roszczeń ze strony konsumenta, poprzez złożenie reklamacji, zwłaszcza w przypadku, gdy oferowane usługi są płatne".

Niedopilnowanie tego obowiązku może zatem budzić domniemanie, że mamy do czynienia albo z nieświadomymi zasad domorosłymi "biznesmenami" albo z osobami, które świadomie ukrywają się zarówno przed reklamacjami, jak i odpowiedzialnością za, nie do końca przejrzysty i społecznie akceptowalny interes.

Co mógł na własną rękę ustalić użytkownik internetu? Że domena jest zaparkowana na serwerze firmy Michau Enterprises Ltd. Chytron, 26 Street, Office 21, P.C. 1075 Nicosia, Cypr.
Że komputer z IP jest zlokalizowany w miejscowości Gunzenhausen In Germany.
Konia z rzędem temu, kto na podstawie tych danych złoży reklamacje.


Kto pomoże ustalić dane usługodawcy?


Od kogo można uzyskać informację o osobie czy firmie, co do której uczciwości mamy zastrzeżenia? Kto czeka na wyłudzone, w tych szczególnych okolicznościach, pieniądze? Oczywiste bowiem jest, że gdzieś na początku albo na końcu łańcuszka strat jednych a korzyści drugich, jest osoba z krwi i kości. Kto zatem może ustalić jej tożsamość? Kto pomoże w załatwieniu reklamacji?

Pierwszym adresatem, który przychodzi na myśl, jest operator własnej sieci komórkowej. Drugim Urząd Komunikacji Elektronicznej. Zwracanie się do trzeciego, czyli serwisu obsługującego płatności wydaje się mało realne. Usługa bowiem została wykupiona u dostawcy działającego na
Komorach! Wg Wikipedii Związek Komorów, to wyspiarskie państwo na Oceanie Indyjskim.

Operator sieci komórkowej przyjął zgłoszenie 14 kwietnia i myśli nad odpowiedzią. Odpowiedź z UKE, szybka i rzeczowa, zawiera informację, że Prezes UKE w przypadku usług świadczonych drogą elektroniczną przez podmiot inny, niż przedsiębiorca telekomunikacyjny, nie ma kompetencji do podejmowania interwencji w sprawach konsumenckich.

Cyberoszust czy biznesmen?


Odpowiedź na te pytanie nie jest jednoznaczna. Można powiedzieć, że to zależy od wykładni interpretacyjnej. Pierwsze reakcje internautów na usługę złożenia kondolencji w Księdze Kondolencyjnej Polaków za 30 złotych i 50 groszy były negatywne: Uważajcie na naciągaczy żerujących w sieci, to tytuł artykułu na alert24.pl. Uwaga na kondolencyjnych naciągaczy. Kto próbuje zbić fortunę na żałobie?, pytał autor artykułu w serwisie TVN24.

"To bardzo przykre, że w tak smutnej i poważnej chwili, w czasie żałoby narodowej pojawiają się próby naciągania i zarabiania na krzywdzie ludzkiej, na współczuciu, na bólu i wspomnieniu tragicznie zmarłych... żenujące... 25zł??" - napisała na forum di.com.pl autorka o nicku ~zażenowana.

Taka była reakcja internautów, mimo że pod tytułem, negatywnie opiniującym tę usługę,
alert24.pl umieścił zdjęcie fragmentu regulaminu serwisu zlozkondolencje.pl, przedstawiającego
treść punktu 4. Cennik usług a także punktu 5. w brzmieniu "Nie ponosimy odpowiedzialności za nieznajomość regulaminu, cen usługi oraz własnych możliwości finansowych. Użytkownik nie ma prawa do zwrotu kosztów za uzyskanie kodu dostępu".

Rodzą się kolejne pytania. Czy każdemu wolno ustalać własne przepisy, czy też wszelkie regulaminy powinny wypływać z ogólnie obowiązujących w Polsce przepisów prawa? Czy nie podanie bezpośrednio przy numerze wyraźnej informacji o koszcie sms-a i brak danych usługodawcy na stronie, na potrzeby reklamacji klienta, wyczerpuje znamiona wyłudzenia?
Gdyby cena sms-a była podana jawnie, ile osób skorzystałoby z oferty wydrukowania kondolencji (bo jak to sprawdzić) w realnej Księdze? Czy można domniemywać, że te wszystkie niedopatrzenia były jednak świadomym działaniem autorów strony, nastawionych na szybki zysk?


Jak nie dać się oszukać?


Urząd Komunikacji Elektronicznej, który statutowo nie może interweniować w sprawach konsumenckich (jest organem głównie regulacyjnym w dziedzinie usług telekomunikacyjnych i pocztowych) prowadzi liczne, cenne z punktu widzenia bezpieczeństwa sieci i użytkowników działania edukacyjne.

Na stronie urzędu uke.gov.pl można przeczytać artykuły, które mają na celu przedstawienie internautom sposobów na uniknięcie ryzykownych pułapek, takich jak phishing i pharming. To najnowsze cyberoszustwa, dla których jeszcze nie ma polskiej nazwy. Jak się bronić przed dialerami, jak ochronić dzieci w internecie. Jak nie dać się oszukać. To tematy, o których powinno się pisać i dyskutować jak najczęściej.

Urząd Komunikacji Elektronicznej opracował także czytelny film edukacyjny o usługach Premium SMS. Najważniejsze, co warto z niego zapamiętać, to związek między numerem a kosztem sms-a. Numery zaczynające się cyfrą 7, to koszt netto mniejszy od 10 złotych. Numery zaczynające się cyfrą 9, to obciążenie od 10zł wzwyż! Przykładowo, za sms wysłany na numer 73007 zapłacimy 3zł plus VAT, natomiast za sms wysłany na numer 92568 zapłacimy 25zł plus VAT.



Duże znaczenie dla tępienia w zarodku wszelkich prób oszukiwania przez internet jest solidarność internautów w rozpowszechnieniu informacji. Większość popularnych serwisów ma kontakt z internautami przez mail, GG, Skype oraz telefon komórkowy. Szybkie reagowanie, to jedyna szansa na ograniczenie podejrzanego procederu.

Do tragedii pod Smoleńskiem doszło 10 kwietnia 2010 roku o 8.56. Pierwsze informacje
w prasie internetowej (jeszcze nie potwierdzone) ukazały się przed 9.30. Domena zlozkondolencje.pl została zarejestrowana o 13.42. Dzień później pojawiły się pierwsze, krytyczne teksty o tej stronie. 11 kwietnia o godz. 19.34 strona została zablokowana. W informacjach o stronie ukazał się dopisek "trwa postępowanie wyjaśniające".

Czy zarabianie w tragicznych okolicznościach jest naganne?


W artykule Zarobić na żałobie, opublikowanym w serwisie TVN24 można przeczytać,
z jaką inicjatywą handlową wystąpili Polacy w tych szczególnie tragicznych okolicznościach. Od sprzedaży zniczy i flag, jarmarcznych zegarów z wizerunkiem pary prezydenckiej, do czarnych koszulek oferowanych na Allegro i oferty sprzedaży naprędce zarejestrowanych domen, o nazwach www.lech-kaczynski.eu (za milion złotych), www.lech-kaczynski.info (20 tys. zł) i ww.smoleńsk-2010.pl (3 tys. zł). Artykuł wskazuje także czyją działalność uznano za legalną a kogo zatrzymała policja.

Jak na tym tle plasuje się usługa ze strony zlozkondolencje.pl? Strona została zarejestrowana już 10 kwietnia o 13.42! W niespełna 5 godzin po wypadku. Szybkość działania świadczy zarówno o umiejętności dostrzegania w każdej sytuacji okazji do zarobku, jak i biegłości w opracowaniu strony informatycznej usługi; od napisania kodu aplikacji, przez kalkulację kosztów, po zdefiniowanie usługi odpłatnego dostępu. Tu wybrano najwyższą stawkę, jaką można ściągnąć od klienta przez sms wysłany na numer 92568 - 25 zł netto plus VAT.

Pytanie pozostawiam bez odpowiedzi. Niech będzie zaczynem dyskusji. Także o kwestiach
moralnych, podnoszonych przez internautów, oburzonych "żerowaniem na nieszczęściu".
A może już jest tak, jak pisał Stanisław Jerzy Lec, że moralność upada na coraz wygodniejsze posłania?

Oświadczenie autorów


21 kwietnia, o godzinie 22.41, strona została odblokowana. Pojawiło się na niej oświadczenia autorów, w którym czytamy, m.in.: "Tworząc serwis zlozkondolencje.pl staraliśmy się pomóc - zostaliśmy odebrani inaczej - jest nam niezmiernie przykro z tego powodu." I dalej: "Jednak mimo to, jeśli ktokolwiek czuje się poszkodowany zwrócimy mu pieniądze, które wydał na SMS."

Brawo! Bravissimo! Takiego honorowego wygrzebania się ze stosu pomówień chyba nikt się nie spodziewał. Autorzy piszą dlaczego stworzyli serwis, jak skalkulowali koszty. W ostatniej części widać formularz reklamacji, do którego należy wpisać numer telefonu, "z którego został wysłany SMS o podwyższonej opłacie" i pole na ewentualnie uwagi. I tu mały zgrzyt: Wpisać można. Jednak wysłać reklamacji nie ma jak! Uzdolnieni informatycznie autorzy strony zapomnieli wyposażyć formularz w przycisk Wyślij. Zapomnieli? A może gdzieś ukryli, jak koszt sms-a. A może te oświadczenie, to kolejna kpina z internautów, którzy tak naprawdę nie mają skutecznej broni na internetowych naciągaczy.

Uwagi końcowe


Urząd Komunikacji Elektronicznej, jak informuje pani Irena Bylicka, dopiero podjął działania mające na celu przede wszystkim nałożenie obowiązku informacyjnego na każdy podmiot korzystający z numeracji Premium SMS, jak również rozszerzenie kompetencji Prezesa UKE o nadzór nad rynkiem usług świadczonych drogą elektroniczną, zwłaszcza w omawianym zakresie oraz o rozstrzygnie sporów pomiędzy konsumentem a przedsiębiorcą świadczącym usługi drogą elektroniczną.

Operator sieci komórkowej nie czuje się odpowiedzialny. Zatem "ofiara" musi indywidualnie dochodzić swoich roszczeń od nieuczciwego sprzedawcy usług czy towarów. Taka sytuacja jest doskonałą platformą do działań oszustów wszelkiej maści, którzy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że dla 30 złotych nikt nie będzie szarpał sobie nerwów. Zwłaszcza, że w gorszych przypadkach padały wyroki uniewinniające z "uwagi na znikomą szkodliwość społeczną czynu".

Czy znikomą? W przypadku internetu, którego społeczność liczy się w milionach, można mieć zastrzeżenia, co do tej "znikomości społecznej". Informatyzacja w naszym kraju staje się faktem coraz powszechniejszym. Poczta, zakupy, faktury, konta bankowe, przelewy, elektroniczna skrzynka podawcza jako komponent Elektronicznego Urzędu Podawczego, PIT-y przez internet i inne usługi. Cała ta, dostępna dzięki nowoczesnej technologii, platforma porozumiewania się między obywatelami i między obywatelem a instytucją, której celem jest przyspieszenie załatwiania wielu spraw codziennego życia, może zostać zepchnięta do podrzędnej roli, przez rosnący brak zaufania obywateli do mediów elektronicznych.

Żeby do tego nie dopuścić potrzebna jest solidarna postawa wszystkich użytkowników internetu, potępiająca i nagłaśniająca każdy przejaw oszustwa internetowego i gwarantowane prawem wsparcie ze strony instytucji, uczestniczących w procesie elektronicznej komunikacji.
A rodzimi biznesmeni, jeżeli działają w dobrej wierze i nie chcą być nazywani "hienami" i pomawiani o próbę wyłudzenia, niech wezmą poprawkę na fakt, że Internet jest dla każdego, mądrego i głupiego i każdy ma prawo do rzetelnej informacji, podanej w sposób czytelny i nie budzący wątpliwości.

Artykuły warte przeczytania:

Zarobić na żałobie
Wykrywalność przestępstw internetowych w Polsce
Ochrona przed dialerami
O najnowszych ceberoszustwach

Cywilizacja

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!