Mimo godziny policyjnej, w Kairze trwają masowe demonstracje. Na placu Tahrir obecnie protestuje ponad 50 tys. Egipcjan. W dzisiejszych starciach mogło zginąć w całym Egipcie kilkadziesiąt osób. Prezydent Mubarak natomiast powołał wiceprezydenta i nowego premiera.

Ambasada RP w Kairze udostępniła na potrzeby polskich obywateli przebywających w Egipcie dyżurny numer telefonu: +202 27367456. Ministerstwo Spraw Zagranicznych uruchomiło też infolinię dla rodzin obywateli polskich przebywających w Egipcie: +48 22 523 94 48

LOT odwołał nocny lot do Kairu
6,5 tysiąca Polaków nadal opala się w Egipcie

- Świadkowie, na których powołuje się agencja Reutera, poinformowali, że egipska policja zaczęła strzelać w pobliżu demonstrantów zgromadzonych na ulicach prowadzących do placu Tahrir. Nie wiadomo, czy policja użyła ostrej amunicji, czy gumowych kul. Demonstranci uciekali przed siłami bezpieczeństwa - donosi PAP. AFP pisze o tysiącach manifestantów.

Według Associated Press, na placu znajdowało się kilka czołgów, lecz żołnierze nie interweniowali podczas sobotniej demonstracji. W pobliżu placu Tahrir armia zablokowała ulice prowadzącą do budynku parlamentu i siedziby rządu. Z kolei telewizja Al-Dżazira podała, że jej korespondent widział ponad 20 ciał na ulicach Aleksandrii w następstwie piątkowych starć manifestantów z siłami bezpieczeństwa w tym mieście. Więcej szczegółów nie podano.

Tymczasem w Kairze częściowo odblokowano telefonię komórkową. Wciąż nie można jednak korzystać z serwisu wiadomości tekstowych sms. W piątek podczas protestów mieszkańcy Egiptu zostali odcięci od internetu i sieci komórkowych. Władze poleciły wszystkim operatorom sieci komórkowych zawiesić swe usługi w wybranych regionach kraju.

Podczas gwałtownych manifestacji antyrządowych, do których doszło w piątek w całym kraju, co najmniej 20 osób poniosło śmierć, a ponad 1000 zostało rannych. Liczba ofiar śmiertelnych od początku wystąpień, które zaczęły się we wtorek, wzrosła do 27.

Prezydent Mubarak wysłał wojsko na ulice kilku miast, próbując stłumić starcia i demonstracje, których uczestnicy domagają się położenia kresu jego rządom. Siły bezpieczeństwa używały gumowych kul, gazu łzawiącego i armatek wodnych do rozpędzenia manifestacji.

Ze stolicy Egiptu wciąż mimo zapadnięcia zmroku, docierają niepokojące informacje. Agencja prasowa Reuters informuje, że wojsko egipskie rozpędziło demonstrantów sprzed budynku państwowej telewizji w Kairze. Wcześniej ta sama agencja doniosła, że w całym kraju rannych zostać mogło ponad ok. 870 osób.
Egipska telewizja państwowa pokazuje obraz na żywo z centrum stolicy. Widać m.in. płonący budynek głównej siedziby partii rządzącej, podpalony wcześniej celowo przez uczestników antyprezydenckich demonstracji.

Według najnowszych relacji, tysiące osób oblegają budynek Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz siedzibę państwowej telewizji. Cały kompleks budynków będących siedzibą partii Hosniego Mubaraka płonie. Dochodzi również do grabieży rządowych budynków. Katarska telewizja informacyjna Al Jazeera podaje natomiast, że tysiące ludzi utworzyło żywy łańcuch wokół jednego z największego egipskiego muzeum w Kairze by nie dopuścić do zrabowania zbiorów.

Nie potwierdziły się wcześniejsze doniesienia telewizji CNN, która zapowiedziała orędzie prezydenta Mubaraka do narodu, nie podając przy tym żadnego źródła takiej informacji.

W innych większych miastach Egiptu również dochodzi do gwałtownych starć protestujących z siłami bezpieczeństwa. W Suezie (miasto portowe nad Morzem Czerwonym) demonstranci wspinają się na pojazdy opancerzone, żołnierze próbują ich z nich zepchnąć. Według niepotwierdzonych informacji agencji prasowej Reuters, mundurowi otworzyli ogień do tych, którzy nie chcieli zejść z pojazdów. Wcześniej, przynajmniej pięć czołgów wyjechało na ulicę Suezu. Kilka godzin temu prezydent Egiptu, Hosnim Mubarak wprowadził godzinę policyjną na terenie całego kraju. Podają taką decyzję w odpowiedzi na zamieszki, bezprawie, szabrownictwo, zniszczenia, ataki i paleniu publicznej i prywatnej własności, w tym po atakach na banki i hotele.

Podobna sytuacja panuje w Aleksandrii, tutaj też na ulice wyszły tysiące demonstrantów. Służby rządowe użyły armatek wodnych, gazu łzawiącego i pałek. Protestujący odpowiadają rzucaniem kamieniami oraz okrzykami "Precz z Hosnim Mubarakiem!". Kilka godzin temu agencja prasowa EFE, powołując się na siły bezpieczeństwa Egiptu, poinformowała, że w piątkowych starciach zginęły co najmniej trzy osoby postrzelone gumowymi kulami przez policję w pobliżu placu Tahrir w Kairze. Według najnowszych danych agencji Reuters, rannych w całym kraju podczas antyrządowych protestów zostało około 870 osób a śmierć poniosło 5 innych.


Tymczasem agencja AP informuje, że w Atenach odbyło się nieplanowane wcześniej lądowanie samolotu egipskich linii lotniczych z 251 pasażerami na pokładzie. Jego powodem były informacje o znajdującej się na jego pokładzie bombie. Wszyscy pasażerowie i załoga maszyny jest bezpieczna, samolot jest obecnie sprawdzany przez saperów. Nie ma póki co informacji, aby ten incydent miał związek z demonstracjami w Egipcie.

Powodem wybuchu ogólnokrajowych demonstracji była rosnąca korupcja oraz bezrobocie w Egipcie ale przede wszystkim ograniczanie swobód politycznych przez rządzącego od ponad 30 lat krajem, Hosnim Mubarakiem. W ciągu ostatnich dziesięcioleci nie dochodziło w Egipcie do tak gwałtownych protestów. Do tej pory 82-letni prezydent nie przejawił gotowości do jakichkolwiek negocjacji bądź ustępstw wobec demonstrantów. Zmobilizował za siły bezpieczeństwa oraz wojsko, by rozpędzić protestantów.

Czytaj także:

Zamieszki w Egipcie. Biura podróży: Polscy turyści są bezpieczni

Arabska Wiosna Ludów

Wydarzenia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!