Coraz częściej odczuwamy natłok medialnych informacji, które tworzą chaos, poczucie zagubienia, przenikają do naszego codziennego życia w nadmiarze, przytłaczają. Po przedstawieniu wśród wychodzących osób usłyszałam komentarz: „Jakie mądre i piękne rekolekcje".

Znakomite i niezwykłe felietony ks. Józefa Tischnera czytałam nieraz, ale czy można je „przenieść” do teatru… Wybierałam się na ten spektakl i… wybierałam, bo premiera była w warszawskim Teatrze Studio we wrześniu 2005 roku. W
końcu udało się i było warto, bo tekst podany przez wspaniałych aktorów przemawia inaczej, mocniej.

Spektakl w reżyserii Ireny Jun i Wiesława Komasy i w ich wykonaniu to nie jest zwykły teatr – to dynamiczna rozmowa po góralsku dwojga znakomitych aktorów. Nie ma sceny, wszystko dzieje się w foyer, blisko widowni, która siedzi po dwóch stronach podestu. Ascetyczna scenografia nie konkuruje z tekstem – najważniejsza jest myśl księdza Tischnera, czyli filozofowanie po góralsku, proste i piękne opisanie pradawnej myśli filozoficznej na… dzisiejsze pojmowanie.

Tekst został tu nieco uproszczony i podzielony na części poświęcone różnym filozofom, którzy oczywiście… okazują się góralami z Podhala. Jak to pisał ks. Tischner: "bo na pocątku nie było Greków ino wsędy byli górole…Grecy to nie byli Grecy, ino górale, co udawali greka". Sympatycznymi przerywnikami tej niezwykłej konwersacji są przyśpiewki góralskie i para urodziwych tancerzy w tradycyjnych, góralskich strojach.

Ogromną wartością inscenizacji „Filozofii po góralsku” - niestety już coraz rzadszą - jest piękne aktorstwo. Przez prawie półtorej godziny dwójka aktorów jest właściwie sami na scenie, cały czas utrzymując barwny i żywy kontakt z widzami. Po prostu - zachwycają. Wspaniały, mądry tekst, świetny góralski „zaśpiew” Ireny Jun, żwawe przytupy i podhalańskie „Hej!” Wiesława Komasy dodają uroczej autentyczności i humoru. Pojawiają się także nawiązania do dzisiejszej polityki w kontekście uczciwości, pokusy władania ludźmi poprzez bogactwo, żądzy władzy. Tutaj słyszymy znaczące beczenie baranów, które dobiega do wnętrza chaty.

Coraz częściej odczuwamy natłok medialnych informacji, które tworzą chaos, poczucie zagubienia, przenikają do naszego codziennego życia w nadmiarze, przytłaczają. Po przedstawieniu wśród wychodzących osób usłyszałam: „Jakie mądre i piękne rekolekcje".

Rzeczywiście, kończy się przecież tegoroczny karnawał – czas na… rekolekcje. „Filozofia po góralsku” według ks. Józefa Tischnera w Teatrze Studio, przypomina nam, co jest naprawdę ważne, a najważniejsze są "śleboda", czyli wolność, sprawiedliwość, która powinna być fundamentem każdej władzy, no i "Jak najmniej mieć, jak najbardziej być".

Scenariusz, reżyseria i wykonanie: Irena Jun i Wiesław Komasa
Współpraca scenograficzna: Aleksandra Semenowicz
Opracowanie muzyczne: Maria Wieczorek, Bartosz Blachura
Muzycy: Anna Buczek, Maria Wieczorek, Bartosz Blachura, Mariusz Jagoda
Konsultacja choreograficzna: Anna Staszak

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!