Lokalna gazeta z Bolesławca informuje o kontrowersyjnych praktykach poznańskiej firmy, która działa w branży akcesoriów kuchennych. Sprzedaż oraz promocja ich garnków została ściśle powiązana z występem znanego komika Jerzego Kryszaka.

Aranżowane spotkania, na których oferuje się pewne produkty, w ostatnim czasie odbywają się niezwykle często. Prywatne firmy, kusząc nagrodami, rabatami i świetną jakością sprzedawanych przedmiotów, często uciekają się do technik manipulacyjnych. Nie przypadkiem też większość zaproszonych ludzi to osoby w podeszłym wieku (co związane jest np. z gorszym wzrokiem i niemożnością przeczytania umowy).

Serwis Bolec.info informuje o jednym z takich spotkań, na których poznańska firma sprzedawała garnki. W zaproszeniu wysłanym do mieszkańców Bolesławca, zachęcano do przyjścia na występ Jerzego Kryszaka, który miał zostać poprzedzony warsztatami kulinarnymi i degustacją potraw. Już podczas spotkania, główny nacisk położono jednak na prezentacji garnków i nakłaniania przybyłych do ich kupna. Jedna z nieszczęśliwych nabywczyń kuchennych akcesoriów musi teraz spłacić w banku około 7 tys. złotych kredytu. Kobieta czuje się oszukana, gdyż co innego mówili jej prowadzący spotkanie, a co innego znalazło się w umowie.

Jasnym jest, że występ znanego artysty miał być bodźcem do przyciągnięcia jak największej liczby osób. Pozostaje pytanie, czy Jerzy Kryszak wiedział, co miało poprzedzać jego program? W rozmowie z Kazimierzem Marczewskim, redaktorem naczelnym gazety, odpowiada przecząco.

Cały artykuł wraz z wideo znajduje się tutaj. Postawę organizatorów spotkania i Jerzego Kryszaka pozostawiam każdemu z osobna.

Cała sytuacja jest kolejną już przestrogą, by nie decydować się na takie spotkania, a akwizytorom chodzącym po domach grzecznie odmawiać. Firmy takie stosują szeroki wachlarz technik manipulacyjnych (drzwiami w twarz, stopa w drzwiach, niska piłka, społeczny dowód słuszności etc.), dzięki którym skłaniają do zakupu towarów po zawyżonych cenach.

Osobiście poznałem mechanizm działania takich firm, dzięki znajomej, która kilka lat pracowała w tej branży. Jedna z jej współpracowniczek, która była podobna do Anny Wyszkoni, udawała znaną piosenkarkę, by skłonić ludzi do zakupu perfum.

Wydarzenia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!