Jak wiele można wybaczyć drugiej osobie? Jak długo człowiek jest zdolny nosić w sercu urazę i odczuwać niechęć? Czy są winy, których czas nie jest w stanie zmazać? Na te pytania stara się udzielić odpowiedzi Stephen Daldry, reżyser filmu "Lektor".

Z początku widz, który przeczytał jakąkolwiek recenzję obrazu, czuje się zagubiony. Zamiast opowieści o wymierzaniu sprawiedliwości w powojennych Niemczech, otrzymuje sielankowe sceny miłości łączącej dopiero smakującego uroki życia piętnastolatka (David Kross) i dojrzałą kobietę (Kate Winslet). Para poznaje się zupełnie przypadkiem. Hanna udziela pomocy słabnącemu na ulicy Michaelowi. Po kilku miesiącach, gdy chłopiec wraca do zdrowia, postanawia odwiedzić tajemniczą kobietę, gdyż nie może o niej zapomnieć. Tak zaczyna się romans, trwający jedno lato, a mający wpływ na całe przyszłe życie Michaela.

Los krzyżuje ponownie drogi bohaterów, kiedy Michael jako student prawa obserwuje proces strażniczek, które doprowadziły do zagłady setek żydowskich kobiet w obozie koncentracyjnym. Mężczyzna widzi Hannę na ławie oskarżonych i nie potrafi pojąć, jak mógł zakochać się w zbrodniarce. Postanawia o niej zapomnieć, ale pamięć okazuje się być nieposłuszna...

Scenariusz "Lektora" został oparty na motywach bestsellerowej opowieści Bernharda Schlinka pt. "Zaklinacz słów". Bardzo żałuję, że tytułu tego nie użyto do nazwania obrazu Daldry'ego. Przetłumaczenie oryginalnego "The Reader" jako "Lektor" uważam za wyjątkowo nieudane. Niewiele mówi o samym filmie i tworzy mylne wrażenie. Tytułowym "zaklinaczem słów" jest Michael, który dzieli czas spędzany z Hanną na uprawianiu z nią seksu i czytanie na głos klasyki literatury. Dopiero potem widz dowiaduje się, dlaczego kobieta sama nie pochłania tak uwielbianych przez nią książek.

Film otrzymał aż pięć nominacji do Oscara, ale tylko jedną statuetkę zdobyła Kate Winslet. Muszę przyznać, że nie do końca zgadzam się z werdyktem Akademii. Kreację postaci Hanny można ocenić jako dobrą, ale nie wybitną. Zwłaszcza że w pierwszej części obrazu Winslet gra jedynie ciałem, a pod koniec trudno dostrzec mimikę ukrytą pod postarzającą jej twarz charakteryzacją. Widz ma szansę docenić warsztat aktorski Winslet jedynie podczas scen rozgrywających się w sali sądowej. Warto także zwrócić uwagę na kreację starszego Michaela, w którego postać wcielił się Ralph Fiennes, dotąd dwukrotnie nominowany do Oscara.

Daldry porusza w "Lektorze" problem przebaczania. Zastanawia się, czy zawsze można odpuścić winy innej osobie, czy może pewne czyny nie zasługują na przebaczenie. Zarówno dla sądu jak i dla spowiednika decydującą kwestią jest informacja, czy winny wyraża skruchę. Tutaj sytuacja jest utrudniona, bowiem wydaje się, że Hanna zupełnie nie uświadamia sobie, do czego doprowadziły jej decyzje i że jest pośrednio odpowiedzialna za śmierć wielu ludzi. Warto zauważyć, że ludzkie możliwości przebaczania są ograniczone. Rodzina ofiary zapewne nigdy nie wybaczy osobie odpowiedzialnej za jej śmierć.

Głównym atutem filmu jest więc intrygujący scenariusz. Obraz Daldry’ego skłania do refleksji, sprawia, że przestajemy widzieć świat w czarno-białych barwach, nie pozwala na szufladkowanie. Recenzując "Lektora", nie można zapomnieć o ciekawych kadrach, oddających rzeczywistość tamtych lat, które zostały docenione przy nominacjach do Oscara.

Moja postawa wobec tego filmu jest ambiwalentna, chociaż odnoszę wrażenie, że zalety obrazu przeważają nad jego wadami. Poza tym sądzę, że warto zobaczyć Kate Winslet w roli, za którą dostała statuetkę i wyrobić sobie własną opinię na temat tegorocznych decyzji Akademii.

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!