Będzie krótko bo czas nagli, a suzeren szańce sypać śpieszy , boć najazdu z Brukseli kraj nasz umiłowany doznał. Mercedesami najechali i przy każdym postawili pachołka, coby opon pilnował.

Na gwałt ów najzacniejszy Sejm nasz odpowiedział twardo, iż niezawisłowści i suwerennosci bronić trzeba, tedy nie można stać z boku, choćby się bokami robiło.

Wyszłam tedy o lasce w pole i krzykłam

-Antek, sam tu! na co z chaszczy nie wyciętych piłą spalinową ozwało się ciche na skrzypkach pitolenie.

- Nie o ciebie mi chodzi sieroto młodociana w wystrzępionych gatkach, ale o męża dojrzałego, co wąsem i brodą siwą zdobny, na obrońcę ojczyzny naszej umiłowanej przez Prezesa namazan został i dla niepoznaki w noktowizor się czasem ubiera, coby w ciemności wraże siły dojrzeć.

Zacokał się mały Antek i dla obrony ojczyzny w potrzebie wyciągnął z krzaków werbel i dwie pałki do werblowania. Jeszcze mu to nieskładnie szło, ale mu poradziłam, żeby do Białegostoku nauki marszowe pobierać się udał, głowę dla bezpieczeństwa osobistego ogoliwszy uprzednio.

Tymczasem, nie widząc z pagórka co za wsią stoi, Antoniego, zwanego przez niektórych Świrem, wróciłam do chaty, gdzie sprane płachty drzeć zaczęłam na szarpie do krwi ojczystej tamowania.
Na wypadek, izby bisurmanin jakowyś chciał mnie za kudły w jasyr do Brukseli ciągać – kudły owe tu i ówdzie zgoliłam i niech się cholera martwi. Nie będzie miał za co złapać i konfuzji doznając od gwałtu odstąpi, co wykorzystam sprytnie kierując mu wredne ślepia na mównicę, gdzie dama w klejnot strojna, kłapie z krzykiem co jej ślina na język przyniesie, cała w nerwach i owłosieniu gęstym nad podziw.

Szarpiąc szarpie pomyślałam, że czas mi pożytecznie płynie a czas to pieniądz i zanim zbrojne hufce Antoniego się ogarną, naskładam na bilet do bratanków, gdzie przyjaciel Prezesa rządzi i uchodźczynią stać się mogę bez przeszkody i kolczastego drutu.
Muszę tylko odszukać na mapie Zaleszczyki, żeby śladem rządu podążyć, jako że tradycja historyczna i historia tradycyjna tako nakazuje.

Tymczasem Antoniego ani słychu, ani dychu i fama zaczyna głosić, iż do pociągu wsiadł byle jakiego, byle dalej od katastrofy odjechać.
Ale wiadomo – fama jak głosi, to głosi, a Antoni zapewne hufce terytorialne formuje i front zachodni obsadzi sztandarami łysych suzerenów. Na sztorc, jako że metoda to wypróbowana i na konnicę skuteczna nadzwyczaj; nie mnie być Wernyhorą, ale coś mi się zdaje, ze Antoni, iżby ukazać siłę niezawisłej Ojczyzny Inflanty z rozpędu odzyska.

Tymczasem szarpię szarpie i zapisków dokonuję dla potomności, bo historia kołem się toczy i świadectwo walki o wolność potomni dostać muszą. Jak nie od dziadów swoich, to w wirtualnej chmurze i w tejże chmurze będzie koniec mej opowieści o tym, jak dziady puklerzem, a babki jeszcze nie poczętych, za suwerenność silikonowym biustem stawały.

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!