1874, 1914, 1918, 1925, 1945, 1972, 1975, 1984/1994, 2000, 2034... Prawdopodobnie żadne inne wyznanie religijne na świecie nie miało już tylu wyznaczonych dat końca świata, co Świadkowie Jehowy.

Chrześcijański Zbór Świadków Jehowy (bo tak brzmi ich pełna nazwa) to związek wyznaniowy założony prawie 150 lat temu przez Ch. T. Russela, amerykańskiego kaznodzieję i reformatora religijnego. Podobnie jak większość wyznań, Jehowici także posiadają własną wizję końca świata. Według nich, na Ziemi ustanowiony zostanie po nim wieczny raj. Taki jak ten, w którym żyli Adam i Ewa. Armagedon zniszczy wszystkich (ponad 2 mld ludzi) oprócz 144 tys. Świadków Jehowy, którzy zostaną panami Ziemi. Następne 1000 lat będzie okresem próby, po którym na Ziemię ponownie zstąpi Jezus. Będzie na niej królował wraz z tymi, którzy przejdą próbę (przez 1000 lat nie złamią prawa Jahwe).

Jak widać, przedstawiona powyżej w wielkim skrócie wizja końca świata według Świadków Jehowy jest korzystna wyłącznie dla jej autorów i ich zwolenników. Nie dziwi zatem, że Jehowici z takim utęsknieniem oczekują oczyszczającego Ziemię armagedonu. Ich ciągłe przypominanie o nadchodzącym końcu, ma zwiększyć zaangażowanie w głoszeniu prawdy o zbliżającym się objęciu władzy nad światem przez Królestwo Boże.

Podejście nr 1, czyli 6 tysięcy lat naszego świata (1874)


Próby wytypowania daty upragnionego końca rozpoczynają się, gdy Russel ogłasza, że Chrystus zstąpi na ziemię w 1874 roku. Według jego obliczeń ma wówczas upłynąć dokładnie 6 tys. lat od początku ludzkiej historii. Królowanie Jezusa na świecie rozpocznie się jednak dopiero 4 lata później, w 1878. Wtedy to Jehowici zostaną nagrodzeni poprzez przeniesienie do nieba.

Podejście nr 2, czyli koniec zakodowany w Piramidzie Cheopsa (1914)


Kolejną datą wskazaną przez Russela jest październik 1914 r. Z tym rokiem Russel i jego zwolennicy wiążą wielkie nadzieje. Mają wówczas upaść wszelkie rzędy ziemskie oraz znienawidzone przez Jehowitów chrześcijaństwo, co będzie równoznaczne z nastaniem prawdziwego królestwa Bożego na ziemi. Na potwierdzenie swych słów, autor przepowiedni cytuje Biblię i "proroctwa" Wielkiej Piramidy (Piramida Cheopsa).

I chociaż w 1914 roku nie wybucha żadna wielka wojna dobra ze złem, to rozpoczyna się I wojna światowa. Stąd pomysł Jehowitów, by rok 1914 interpretować jedynie jako początek procesu końca, który nastąpi jeszcze za czasów pokolenia żyjącego w tym czasie.

Podejście nr 3, czyli już za 4 lata będzie koniec świata (1918)


Towarzystwo Strażnica, którego założycielem był Russel, przesuwa datę armagedonu o kolejne 4 lata. Po raz kolejny swoje obliczenia opiera na "proroctwach" Wielkiej Piramidy. Tym razem koniec świata następuje. Ale tylko dla Russela. Umiera w 1916 roku, jeszcze przed fiaskiem swojej ostatniej przepowiedni.

Podejście nr 4, czyli czy Abraham, Izaak i Jakub chcieliby zamieszkać w Kalifornii? (1925)


Następcą Russela zostaje J.F. Rutherford, prawnik i kaznodzieja. Typuje, że koniec świata nastąpi w 1925 roku. Wówczas to powstaną z martwych starotestamentowi patriarchowie: Abraham, Izaak i Jakub. Ale to nie wszystko. Wiele osób żyjących w tych czasach w ogólne nigdy nie umrze. Towarzystwo jest tak pewne przepowiedni swojego przywódcy, że przygotowuje w San Diego w Kalifornii specjalny dom na przyjęcie patriarchów. Gdy okazuje się, że wcale nie zmartwychwstali, Strażnica tłumaczy, że dom przygotowano na potrzeby samego Rutherforda. Ostatecznie sprzedano go w 1948 roku.

Podejście nr 5, czyli koniec nazizmu = koniec świata (1945)


Niepowodzenie z 1925 roku wcale nie zniechęca Rutherforda. Ustala nową datę końca świata na dzień upadku nazizmu, którego zresztą nie doczekał. Umiera w 1942 roku. 3 lata później III Rzesza przegrywa II wojnę światową i datę tę uznaje się dziś za koniec nazizmu. Świat trwa jednak dalej.

Podejście nr 6, czyli 6 tysięcy lat ludzkiej historii raz jeszcze (1972)


Kolejny koniec świata według Świadków Jehowy ma nastąpić w 1972 roku. Datę tę wskazuje 29 lat wcześniej trzeci prezes Towarzystwa Strażnica, N. Knorr. Według jego obliczeń Russel pomylił się o prawie 100 lat wyznaczając rok, w którym minie 6 tys. lat istnienia człowieka na ziemi (pierwszy przywódca Strażnicy wskazał na rok 1874). Po kilku latach Knorr przelicza wszystko raz jeszcze i odkłada swoją zapowiedź armagedonu na rok 1975.

Podejście nr 7, czyli tym razem to już na pewno (1975)


Według obliczeń Knorra w 1975 r. miała stoczyć się ostateczna bitwa Chrystusa z Szatanem. Do niczego takiego nie dochodzi, jednak tym razem Jehowici bardzo boleśnie odczuwają konsekwencje rzucanych na wiatr zapowiedzi końca świata. Od połowy lat 60. wszystkich nowych członków nauczano bowiem, że koniec świata bez żadnych wątpliwości nastąpi w 1975 roku. Dlatego ci, którzy w to uwierzyli, planowali swoją edukację, karierę zawodową oraz wydatki tylko do tego roku. Nie myśleli o tym, co będzie dalej.

Z powodu niespełnienia się tej przepowiedni, w drugiej połowie lat 70. XX wieku Świadkowie Jehowy odnotowują znaczny spadek zainteresowania głoszoną przez nich prawdą. Po końcu świata, który nie nadszedł, ich szeregi opuszcza blisko milion wyznawców. Dodatkowo w 1977 umiera Knorr.

Towarzystwo stara się zrzucić winę na zwykłych Jehowitów, którzy rzekomo sami między sobą mieli ustalić fałszywą datę końca świata. W wydawanym przez nich piśmie "Strażnica" piszą: Być może niektórzy spośród ludzi służących Bogu układali swe plany życiowe według błędnego poglądu, że coś się zdarzy w oznaczonym dniu lub roku. (...) Jeżeli ktoś czuje się zawiedziony, bo rozumował inaczej, powinien się teraz zająć skorygowaniem swego poglądu, uświadamiając sobie, że to nie słowo Boga zawiodło ani nie wprowadziło go w błąd i rozczarowało, tylko jego własne zrozumienie było oparte na niewłaściwych przesłankach.

Podejście nr 8, czyli tym razem bezpieczniej (1984/1994)


F.W. Franz, następca Knorra, łączy rok 1914 z 70 lub 80 latami życia człowieka, wymienionymi w jednym z psalmów. Dlatego sugeruje, że koniec może nastąpić w 1984 lub 1994 roku. Jehowici wierzyli bowiem, że armagedon nadejdzie jeszcze za życia pokolenia urodzonego w 1914 roku. Po rozczarowaniach związanych z rokiem 1975, kolejne przepowiednie są już jednak mniej oficjalne i jednoznaczne. Towarzystwo stara się unikać podawania konkretnych dat, by uniknąć spektakularnych kompromitacji.

Podejście nr 9, czyli jak nie teraz to kiedy (2000)


Wszyscy dotychczasowi przywódcy Towarzystwa byli przekonani, że koniec świata nastąpi w XX wieku. Rok 2000 ma być zatem ostatnią szansą ludzkości i rokiem granicznym.

Podejście nr 10, czyli Noe też czekał (2034)


Najnowsza przepowiednia Świadków Jehowy, podobnie jak wiele wcześniejszych, opiera się na roku 1914. Dochodzą oni do wniosku, że skoro Bóg ostrzegł Noego 120 lat przed Potopem, także rok 1914 mógł być podany przez Russela ze 120-letnim wyprzedzeniem.

Chociaż wraz z początkiem XXI wieku Jehowici niezmiennie określają koniec świata jako "bardzo bliski", w dokumentach opublikowanych przez ostatnich przywódców organizacji wspomina się jednak o możliwości dotrwania ludzkości aż do XXIV wieku.

Powyższy tekst nie ma na celu obrażania i poddawania w wątpliwość nauki głoszonej przez Świadków Jehowy. Ma na celu jedynie przedstawienie historii dat końca świata, wyznaczanych przez ich duchowych przywódców.

Źródła:
- E.Bagiński "Świadkowie Jehowy. Pochodzenie, historia, wierzenia", Kraków 1997
- T. Czapiga "Igraszki przed dniem Armagedonu. Świadkowie Jehowy", Szczecin 1996
- K. Kościelniak "Chrześcijaństwo w spotkaniu z religiami świata", Kraków 2002
- C. Podolski "Największe oszustwa świadków Jehowy", Gdańsk 1996


Zarejestruj się i napisz artykuł
Znajdź nas na Google+

Cywilizacja

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!