Mnie też - po latach - dziwnym się wydaje, jak to w państwie, w którym obywatele płacili podatki i inne zobowiązania, do wspólnej kasy, mogło nie być kapitału?

W Money.pl znalazłem artykuł z-cy redaktora naczelnego Pana Bartosza Chochołowskiego, Pt. „Czyje są banki w Polsce”. A w tym artykule fragment: „Po przełomie w 1989 roku wprowadzano gospodarkę rynkową, która potrzebowała sprawnego systemu bankowego. Takiego jednak nie było. Nie było też rodzimego kapitału, który mógłby zainwestować w sektor bankowy.” Otóż to! Wszyscy wiedzieli, ze nie było i nikt nie podjął się dzieła naprawczego, które by uzupełniło, to - jakże ważne - ogniwo w gospodarce państwowej Polski. Pewnie moderatorzy ówczesnej - jakby dzisiaj można było nazwać - areny cyrkowej mieli inne, ważniejsze sprawy na głowie - musieli czuwać nad osiągnięciami okrągłostołowego i magdalenkowego - niestety, innego miana, nie znajduję - przekrętu.
Co? Słucham? - Czy zmieniło się coś na arenie i czy artyści się zmienili? A tak, tak. Wielu odeszło. Zejścia - co prawda - były różne - naturalne i wymuszone. Główny trzon jednak trzyma się dzielnie i jak mi się zdaje, długo jeszcze władzą potrzęsie, choć z widowni przeróżne pomruki słychać. - Sami widzicie, że na finanse publiczne, a tym bardziej na banki, czasu nie stawało. Co znowu? - Nie chodziło o czas? A o co? - Ooooo. Sam się domyśl. Chciałbyś żebym co wszystko powiedział. - Ja wolę naturalną ścieżką schodzić. - Widzę, że się nie dogadamy.
Jak zauważyliście - nie mogę się ze swoim „obocznym” dogadać? Myślałem, że mi uchyli rąbka tajemnicy, ale zdaje się, że portkami trzęsie. Znowu sam muszę dochodzić do sedna sprawy. Muszę przyznać, że finanse publiczne, to temat delikatny, nienadający się do nagłośnienia. Mnie też - po latach - dziwnym się wydaje, jak to w państwie, w którym obywatele płacili podatki i inne zobowiązania, do wspólnej kasy, mogło nie być kapitału? Teraz, gdy wyszły na jaw olbrzymie straty OFE, będące owocem twórczej działalności - zdaje się - rządu Pana Profesora Jot Buzka i jego doradcy eM Krzaklewskiego, to tylko można się domyślać, jakimi pieniędzmi dysponowało ZUS w latach dziewięćdziesiątych. Jak pamiętamy gospodarka polska kręciła się, niczym młyńskie koło, gdy wzrośnie różnica poziomów wody. Owo kręcenie, nawet Panu Profesorowi Balcerowiczowi zakręciło w głowie, do tego stopnia, że w obawie, abyśmy innych nie przegonili, zaczął wodę z górnego zbiornika upuszczać kanałem ulgi, wykorzystując ją, przy okazji do schładzania głów przedsiębiorcom - taki to ci był zapobiegliwy? Podobno, mało brakowało, do przyznania mu nagrody Nobla, za ten uzdrowieńczy czyn.
No i wyobraźcie sobie, że już po schłodzeniu polskiej gospodarki, ZUS część składek emerytalnych przekazywał, właśnie do takiego młynka, który to miał owe pieniążki pomnażać. Nazywał się - ten młynek - Otwarte Fundusze Emerytalne. Zaś młynkiem była najzwyklejsza szulernia - dumnie nazwana Giełdą Papierów Wartościowych. Żeby się nie rozwodzić powiem, że w tym młynku zmielono kilkadziesiąt miliardów PLN - ile? Dokładnie nie wiadomo. Gdy jednak zaczniemy szukać w sieci, to nie trzeba się wysilać, żeby znaleźć informację, takie jak chociażby w „Przeglądzie” na stronie: http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/stracone-pieniadze-ofe
Oto fragmenty z artykułu Pana Andrzeja Dryszela.
„W ciągu 11 miesięcy 2011 r. powszechne towarzystwa emerytalne (zagraniczne firmy zarządzające naszymi otwartymi funduszami emerytalnymi), straciły aż 13 mld zł z pieniędzy przyszłych emerytów. Ten wynik dobrze pokazuje, jak ryzykowna i niebezpieczna dla Polaków jest reforma emerytalna z 1999 r., zmuszająca nas do gromadzenia środków w OFE. A także, jak kłamliwie przedstawiano jej założenia, wmawiając, że to idealny mechanizm do pomnażania dochodów, zapewniający seniorom dostatnie życie.
Nawet po klęsce z 2008 r., gdy z OFE wyparowały ponad 24 mld zł należące do przyszłych emerytów, lobbyści i eksperci finansowani przez towarzystwa emerytalne zapewniali, że to jednorazowy przypadek, wynik kryzysu finansowego. Jak widać, nie musi – i nikt nie wie, ile jeszcze czeka nas lat, w których powszechne towarzystwa emerytalne będą tracić pieniądze gromadzone w OFE.” - Które to miały zapewniać seniorom dostatnie życie.
Zabierzmy się jednak za rodzimy kapitał, którego to niby nie było w początkowych latach po przewalance. Wujek Google doinformował mnie, że miesięczna składka emerytalna wynosi 19,52 procent pensji. Z tej części, na OFE przeznaczano 7,3 procent. Przyjmując średnie wynagrodzenie 1800 zł. i ilość pracujących 18mln, otrzymamy 2.365.200.000 zł. Jak uważacie finansiści, czy też ekonomiści - jeśli w 1999 roku mogliśmy tyle pieniędzy włożyć do OFE, to dlaczego niby w 1991, 1992, 1993, czwartym, piątym, nie mogliśmy odłożyć ich do Polskiego Banku Narodowego, na 3%? Bank na pewno znalazłby kredytobiorców na kredyty oprocentowane - niechby - na 7%. Trzy procent bank oddałby do ZUS-u za oprocentowanie lokaty, a 4% przeznaczył na obsługę. I jak się macie znawcy finansjery? Czy koniecznie musieliśmy ściągać do Polski kapitał obcy? Czy koniecznie musieliśmy sprzedawać - wszystko, co się dało sprzedać, banki też - obcym?
Odpowiem Wam - nie było koniecznej potrzeby wpuszczania do Polski, w takiej ilości obcego kapitału. Aby jednak mogło to zaistnieć musiał być spełniony, jeden warunek, konieczny. Warunkiem tym było konieczne podniesienie z urzędniczego stołka dupy polskiego urzędnika i ruszenie głową, no i spełnienia jeszcze troczę innych uwarunkowań, chociażby inwencji twórczej i zaangażowania, i poszerzenia swego pola widzenia, o potrzeby reszty współobywateli. Państwowa posada powinna zobowiązywać do - na rzecz innych - działania, a nie tylko do swoich potrzeb zaspokajania. Pomyślcie tylko, jakby się w Polsce dobrze żyło, gdybyśmy pamiętali, że:
Nie każdy z nas będzie
Władnym Panem na urzędzie.
Abyśmy mieli, co konsumować
Ktoś musi tworzyć i produkować.
Dlatego zadbajmy, nie tylko o tych za biurkiem siedzących,
Ale i o tych, na polu i w fabrykach pracujących.
Jeśli chcemy żyć godnie i w pokoju, przez czas długi.
Musimy jednako traktować - tak Panów, jak i Sługi.
Nikomu nie pomoże - demokracją - się zasłanianie.
Demokracja nie zastąpi wynagrodzenia, za produktu wytwarzanie.
Ja wiem, że poruszam drażliwe problemy.
Chowając głowy w piasek - ich nie rozwiążemy.
Dopowiem jeszcze tylko słów parę. Nie myślcie, że obcy Was z gówna wyciągnie. - Zrobi to z Wami, co zrobił kot wyciągając z końskiego łajna wróbelka.

Wydarzenia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!