22 lutego 1913 roku Henryk Sienkiewicz zanotował w liście do córki Jadwigi: „Portret już skończony, co mnie mocno cieszy”. Sto lat po tym wydarzeniu wstępuję na szlak krakowski pisarza i jego portrecistki.

Na początku 1913 roku przyjeżdża z Paryża do Krakowa znakomita portrecistka, Olga Boznańska uwieńczona dopiero co Legią Honorową oraz srebrnym medalem na międzynarodowej wystawie w Amsterdamie. Przybywa zwyczajowo na czas zimowy, by namalować portrety zaprzyjaźnionych przedstawicieli życia kulturalnego i artystycznego. W swym rodzinnym mieście zatrzymuje się w swej kamienicy przy Wolskiej 17, w której mieszkania wynajmowała, co zapewniało jej utrzymanie. Uprawianie sztuki nie było jej formą zarabiania na życie, lecz pasją, ideą nadającą sens jej egzystencji. Tu mieściła się jej pracownia, z której widok przez bezlistne suche gałęzie na podwórze uwieczniła na jednym z obrazów.

Henryk Sienkiewicz również znalazł się w tym czasie w Krakowie, gdzie spędził wraz z rodziną grudniowe święta. Dom własny szwagrostwa Jadwigi i Edwarda Janczewskich przy Wolskiej 16 spełniał w owym czasie funkcje rodzinnego domu. Tu u córki zamieszkała Babunia, Wanda Szetkiewicz, teściowa pisarza, która po śmierci jego przedwcześnie zmarłej na gruźlicę żony, Maryni, zastąpiła matkę osieroconej dwójce dzieci. Tu zatem ogniskowało się życie familijne twórcy, pozostającego w ciągłych rozjazdach, choć zameldowanego na stałe w Warszawie i posiadającego letnią rezydencję – dar od narodu, Oblęgorek. Sienkiewicz zatrzymał się w Krakowie tym razem w Grand Hôtelu, choć zazwyczaj preferował pobyt w którymś z pensjonatów, leżących w bliskim sąsiedztwie domu przy Wolskiej.


Pisarz codziennie niemal po południu, niekiedy z żoną, Marią z Babskich, przemierza drogę z Grand Hôtelu do pracowni malarki na Wolskiej 17. Zagląda też po sąsiedzku na Wolską 16, gdzie widuje się z pracującym przy renowacji Wawelu synem, Henrykiem Józefem. Bywa u sekretarza Akademii Umiejętności, Bolesława Ulanowskiego i jego adoptowanej córeczki, Wandzi. Wieczory schodzą na wizytach towarzyskich w innych jeszcze domach wspólnych znajomych, spotykanych także w pracowni artystki. Uwagę zwracają wypadki polityczne: wojna bałkańska, relacje między Anglią, Niemcami, Austrią i Rosją oraz wydarzenia miejscowe: teatralne premiery.

Po każdym kolejnym posiedzeniu u Olgi Boznańskiej Sienkiewicz wyraża zadowolenie, że „portret zyskał”. Ujarzmienie to musi być dla zajętego i niedomagającego wówczas pisarza uciążliwe, ale się na to nie skarży. Cierpliwie siedzi przez godzinę w przeznaczonym dla modeli fotelu. Spokój ów malarka będzie chwaliła, upominając mniej wytrwałych gości.

Olga Boznańska ubrana w malarski kitel zapięty pod szyję i sięgający do pięt pracowała powoli, w zamyśleniu, zapominając o całym świecie. Zrazu na tekturze pojawiał się migotliwy kształt, tworzony z cierpliwie nakładanych bladych, niewyraźnych śladów pędzla. Milcząca, z rozwagą, z namarszczonym czołem pod wałkiem włosów, zaczesanych do góry, z pędzlami i paletą w dłoniach, niekiedy w kłębach papierosowego dymu, robiła kolejne kropki, by z wielu barwnych plamek wydobyć kształt człowieka.

O jej stylu pracy napisała Julia Emmingrowa: „gdy [Olga] bierze do rąk pędzle i paletę, każdy jej nerw, każda jej żyła ulega wibracji, a jej czarne oczy wnikają głęboko aż do najtajniejszych głębi jej modelu, jej subtelna blada twarz wyraża wzruszenie, zapał, a niekiedy wyraz pełen bólu”. Na pytania odpowiada z roztargnieniem, wnikliwie przypatruje się postaci w fotelu, przenikliwie skupiona na wychwyceniu w subtelnej grze barwnych plamek psychicznego wyrazu modela.

W 1913 roku minęły czasy, gdy w Krakowie jej portrety przyjmowano ze śmiechem. Jak wspominał Tadeusz Boy Żeleński w gawędach o Krakowie przełomu wieków XIX i XX to była epoka matejkowska. Prace Boznańskiej, jakkolwiek miały zapewnioną pozycję w Paryżu, to konserwatywne środowisko krakowskie długo nie umiało znaleźć dla nich uznania. W pierwszym dziesięcioleciu XX w. artystka stała już u szczytu powodzenia, jednak specjalizująca się w malowaniu portretów artystka wciąż pracowała na swoje stanowisko w sztuce.


W sto lat po tych zdarzeniach wyruszam do Krakowa, by dotrzeć w miejsca, w których powstał „Portret Sienkiewicza” i odnaleźć go w galerii Muzeum Narodowego. Pogoda jest podobna, jak pisał w liście Sienkiewicz „deszcz i deszcz!”, odwilż. Przechodzenie piechotą ze Sławkowskiej spod Grand Hôtelu w kierunku Wolskiej przez roztopiony, obficie zasolony śnieg, jest utrudnione. Słońca nie ma od szeregu dni. Aura nie sprzyja fotografowaniu. Wędrówka pozwala jednak uruchomić wyobraźnię. Przywołuje ona sylwetki malarki w długiej, jedwabnej sukni, o twarzy drobnej, na którą cień rzuca ogromny kapelusz, oraz pisarza o poważnym wyrazie twarzy, kryjącej się pod kapeluszem i hiszpańską bródką. Wizji sprzyja wspomnienie zdjęcia, które upamiętnia któryś ze spacerów Sienkiewicza przed Grand Hôtelem, gdzie jest obecnie eksponowane.

Przy Wolskiej 17 (obecnie Piłsudskiego 21) nie mieści się już pracownia Olgi Boznańskiej, chociaż tradycje tego miejsca, które przetrwało burzliwe dzieje ostatniego stulecia, zdaje się kontynuować działalność pracowni Akademii Sztuk Pięknych. Na budynku widnieje ufundowana przez Akademię Sztuk Pięknych tablica wmurowana z okazji 135. rocznicy urodzin oraz 60. rocznicy śmierci krakowianki. Podwórze domu przy Wolskiej i dziś wypełniają zabudowania, nie można znaleźć śladów zaglądających do okien rozłożystych drzew, jedno z nich majestatycznie wznosi się ponad dach domu. Dom Janczewskich, „Sienkiewiczówka” (obecnie Dom Gościnny Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie) przy Wolskiej 16 (Piłsudskiego 16) stoi pusta, oczekuje na zakończenie gruntownych prac remontowych. O jej dawnych właścicielach przypomina tablica ufundowana przez Igo Mosia.

W Gmachu Głównym Muzeum Narodowego na stałej wystawie Galerii Sztuki Polskiej XX wieku znajduję prace Olgi Boznańskiej. Przyglądam się kolejno między innymi obrazom: Dziewczynka z chryzantemami, Ze spaceru, Autoportret, Motyw pejzażowy – zabudowania miejskie I oraz Widok z okna pracowni krakowskiej. Wypatruję jednak Portretu Sienkiewicza. Nie znalazłszy go również w Kamienicy Szołayskich, gdzie eksponowany jest sławny Portret malarza Pawła Nauena i autoportrety, upewniam się, gdzie aktualnie znajduje się poszukiwany obraz. Okazuje się, że spośród dziewięćdziesięciu zgromadzonych w zbiorach Muzeum Narodowego w Krakowie prac artystki aktualnie wystawianych jest tylko kilkanaście, Portret Sienkiewicza pozostaje w magazynie. W geście uprzejmości otrzymuję reprodukcję obrazu i zgodę na jego publikację, za co składam serdeczne podziękowanie.

Portret utrwalił chwilę sprzed wieku. Z obrazu wyłania się podobnie jak z innych płócien artystki czarowna mglista zasłona, jaka nadaje dziełom szczególne piętno. Zatopienie rysów we mgle nadaje wizerunkowi niezwykłej atmosfery, jakby podkreśla tajemniczą osobowość sportretowanego mężczyzny. Mistrzyni kolorystyki powściągliwej, szarości i tonów zgaszonych spowiła jego sylwetkę w czerń surduta, od jakiego zaledwie nieznacznie odbija się ciemny akcent czerwieni krawata. Na zielono-srebrzysto-czarniawym tle jasne są jedynie ekspresyjne dłonie i wyrazista twarz. Pisarz zdaje się swobodnie zasiadać w fotelu w oficjalnej pozie, wzrok jego jest jednak nieobecny. Na twarzy maluje się intensywne życie wewnętrzne, głęboki namysł i wynikający z doświadczenia filozoficzny dystans wobec życia.

22 lutego, w sobotę, w dniu, w którym Portret Sienkiewicza został ukończony, całe towarzystwo kulturalne Krakowa jest na premierze Judasza z Kariothu Karola Rostworowskiego w teatrze miejskim. Dekoracje zostały wykonane podług szkiców, których dostarczył profesor Akademii Sztuk Pięknych, Józef Mehoffer. Spektakl odnosi sukces, otrzymuje pozytywne recenzje. Sienkiewicz chwali: „Rzecz nie literacka, jak utwory Rydla, ale bezpośrednio odczuta [...] Wrażenie wielkie”. Moja krakowska wędrówka tropem Boznańskiej i Sienkiewicza również kończy się w krakowskim teatrze. Dziś 22 lutego, w piątek, w setną rocznicę tamtej premiery na deskach teatru odbywa się również spektakl współczesnego dramaturga - O rozkoszy Macieja Wojtyszki.

Ogromny zbiór dzieł Boznańskiej w liczbie 150 obejrzeć można w wirtualnej Galerii Pinakoteka. Zaścianek pana Witolda Rauczynasa:
http://www.pinakoteka.zascianek.pl/Boznanska/Index.htm

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!