W ciągu ostatniej doby, w starciach miedzy syryjskimi siłami bezpieczeństwa a przeciwnikami reżimu Baszara al-Assada zginęło ok. 47 osób. Tymczasem w Stambule powstała opozycyjna Rada Narodowa.

Światowe agencje donoszą, że w ostatnich starciach na syryjskich ulicach życie straciło 47 osób. Tylko w prowincji Idlib, przy granicy z Turcją, zginęło 21 przeciwników prezydenta Baszara al-Assada. "Siły bezpieczeństwa strzelają na oślep" - relacjonował telewizji Al-Arabija, jeden z syryjskich obrońców praw człowieka.
Kolejne sześć osób zginęło w mieście Hama, gdzie armia prowadzi obławę na dezerterów. Pozostałe ofiary śmiertelne były w Damaszku i Hims. Dane te pochodzą od obrońców praw człowieka - media rządowe unikają relacji o walkach i zamieszkach. W Syrii nie żadnych zagranicznych dziennikarzy, dlatego nie da się zweryfikować informacji napływających z tego rejonu świata.

Czytaj też: Syria: Wojsko otworzyło ogień do protestujących ludzi


Jeśli woluntariusze Czerwonego Półksiężyca nie są bezpieczni, to kto jest? - pyta Sarah Leah Whitson, dyrektor ds. Bliskiego Wschodu w Human Rights Watch, po informacjach o ostrzelaniu ambulansu arabskiej organizacji humanitarnej. Do ataku miało dojść 7 września w mieście Homs. Dopiero teraz informacja o incydencie dostała się do opinii publicznej. Zostali wówczas ranni trzej ratownicy pogotowia, którzy transportowali innego poszkodowanego. W dzień po ataku, siły bezpieczeństwa na punkcie kontrolnym w pobliżu Khalidiyya Homs, zatrzymały samochód Czerwonego Półksiężyca i pobiły jego kierowcę, oskarżając go o "udzielanie pomocy członkom gangów". Incydent ten został udokumentowany przez innego pracownika arabskiej organizacji humanitarnej.



Czytaj dalej ->
Poza zakrojoną na szeroką skalę operacją wojskową na zachodzie kraju, wymierzoną przeciwko demonstrantom, syryjska armia ściga przeciwników reżimu prezydenta Baszara el-Asada. Co najbardziej niepokojące, żołnierze coraz częściej z tego powodu zapuszczają się na terytorium Libanu. O jednym z takich incydentów poinformowało dowództwo libańskiej armii. W czwartek Syryjczycy znaleźli się 200 metrów od granicy, a oddane przez nich strzały, uszkodziły libański pojazd wojskowy. Warto przypomnieć, że w Libanie w obozach dla uchodźców skryło się wielu syryjskich cywilów.

Tymczasem w tureckim Stambule grupa syryjskich opozycjonistów przedstawiła listę 140 osób, które będą tworzyć tymczasową Radę Narodową. Jej celem jest koordynowanie walki z reżimem Al-Assada. Nie będzie to łatwe zadanie ponieważ do tej pory nie było w Syrii zwierzchnictwa nad przeciwnikami znienawidzonego prezydenta. 60 proc. członków Rady, której utworzenie anonsowano pod koniec sierpnia, mieszka w Syrii - poinformował Abdulbaset Sida, jeden z członków Rady na konferencji prasowej w Stambule. Ujawniono do tej pory 72 nazwiska z całej listy - ze względu na bezpieczeństwo tych, którzy narażeni są na represje. Po zakończeniu pierwszych konsultacji grupy młodych rewolucjonistów, polityczne ugrupowania i działacze, wojskowi i technokraci zdecydowali się na utworzenie syryjskiej Rady Narodowej - tłumaczył rzecznik syryjskich dysydentów Basma Kadmani.

Według szacunków ONZ, od momentu pierwszych marcowych antyrządowych protestów w Syrii życie mogło stracić nawet 3 tysiące osób. Reżimowe media podają znacznie zaniżone od tej liczby dane. Tysiące demonstrantów na ulicach domaga się ustąpienia prezydenta Baszara Al-Assada, który rządzi krajem od 2000 r., kiedy to przejął władzę od ojca. Hafiz al-Assad był dyktatorem Syrii przez prawe trzydzieści lat.


Do Wiadomości24 możesz dodać własny tekst, wideo lub zdjęcia. Tylko tu przeczyta Cię milion.

Wydarzenia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!