Bieszczadzkie legendy

Redakcja
Udostępnij:
Bieszczadzkich legend nie sposób zliczyć. Kiedy myślim, iż dobiegamy już do ich końca, okazuje się, że ktoś z mieszkańców tego regionu zna kolejne. Jest jednak kilka najważniejszych, które każdy wędrujący po tych ziemiach, musi koniecznie p

W większości bieszczadzkich legend występuje Bies. Pierwotny mieszkaniec tego miejsca, zły diabeł, podobny do człowieka, z rogami na głowie i skrzydłami, podobnymi do tych nietoperza, przyczepionymi na plecach. Dlatego mieszkańcy tego regionu często wspominają, iż górskie legendy przeznaczone są głównie dla ludzi o mocnych nerwach.
Bies, Czady i San ( legenda spisana przez Mariana Hess) czyli skąd się wzięła nazwa Bieszczady i dlaczego rzekę nazwano San
Bies był panem tych gór. Mieszkał tu samotnie i nienawidził wszelkich ludzi, którzy zawędrowali w te okolice. Pewnego razu na ziemi tej osiedliło jednak się plemię. Kiedy Bies się o tym dowiedział, zaczął dokuczać ludziom, niszczyć ich zagrody, stada zwierząt, uprawy, chaty. Wódz plemienia, San, nie poddawał się jednak i namawiał swoich towarzyszy na pozostanie w tym miejscu. Bies widząc opór ze strony ludzi stworzył sobie pomocników, złe duszki, które nazwał Czadami. Miały one pomóc mu wypędzić z gór nieproszonych gości. Czady jako, że były sprytniejsze i bardziej przebiegłe od diabła, zaczęły jeszcze bardziej dokuczać plemieniu. Straszyły dzieci w kołyskach, przeszkadzały pracującym mężczyznom, niszczyły strawę przygotowaną przez gospodynie. Ich występków nie sposób było zliczyć. Pewnego dnia kiedy San rąbał w lesie drzewa, jedno z nich przewróciło się i przygniotło złego duszka. Kiedy mężczyzna to spostrzegł, Czad przyznał, że żaden z jego braci nie chce czynić zła, ale musi, gdyż zmusza ich do tego Bies. San wypuścił duszka, a ten postanowił się za to odwdzięczyć i namówił inne Czady, aby zaprzestały swych praktyk i pomogły dobrym ludziom. Od tej pory zamiast straszyć dzieci to je zabawiały, zamiast niszczyć domy to je chroniły. Niestety sielanka nie trwała długo, gdyż rozłoszczony Bies zwołał swych nieposłusznych pomocników i zagroził im unicestwieniem. Te poskarżyły się Sanowi, który postanowił wyzwać diabła na pojedynek. Po naradzie z Czadami, San postanowił rozpocząć walkę o poranku, przy rzece, kiedy to Bies zdejmował skrzydła do kąpieli. W nich bowiem diabeł miał największą moc. Walka trwała od świtu do zmroku, czart wydawał się nie opadać z sił. Był jednak tak przerażony siłą i wolą walki człowieka, że postanowił sięgnąć po skrzydła. I wtedy uratowany przez Sana Czad postanowił mu pomóc i wrzucił diabelskie skrzydła do rzeki. W tym momencie rzeka wezbrała i pochłonęła w swej otchłani zarówno Biesa jak i mężczyznę. Obu ich znaleziono nazajutrz w śmiertelnym uścisku. I tak, aby uczcić dzielnego człowieka, rzekę nazwano San, a góry Bies-Czadami. Podobno, jeśli się głęboko wierzy w tą historię, można tu czasem spotkać Czady, jako, że ponoć żyją one do dziś w bieszczadzkich górach. Chowają się w starych drzewach i czuwają nad magią i spokojem tej krainy.
Biesy i Czady (legenda spisana przez Andrzeja Potockiego w książce „Księga legend i opowieści Bieszczadzkich”)
To kolejna legenda, z której wywodzi się nazwa Bieszczady. Ten rejon gór nazywany był w zamierzchłych czasach czarcią krainą. Mieszkały tu tylko diabły powstałe w wyniku piekielnego eksperymentu. Biesy i Czady, tak tu harcowały, że żaden człowiek nie odważył się postawić swej nogi na tej ziemi. Dlatego region ten nazwano Bieszczadami. A ponieważ z obawy przed złym wpływem czartów na Anioły, tym ostatnim nie pozwolono zamieszkać w tej krainie, diabły zagrały w orła i reszkę. W ten sposób nastał podział ról wśród nich. Biesy odpowiadały w górach za zło, Czady za dobro. Zapanował spokój i harmonia, które pozwoliły na to, aby i ludzie mogli zasiedlić te tereny.
Hnatowe Berdo
Hnatowe Berdo to szczyt Połoniny Wetlińskiej. Jak głosi legenda w tym miejscu, w siedemnastym wieku zginął rycerz Hnat, zrozpaczony po tragicznej śmierci swej żony Justyny. Było to małżeństwo zawarte z wielkiej miłości, wbrew rodzicom dziewczyny i złożonym przez nią ślubom zakonnym. Hnat i Justyna pobrali się podczas ucieczki w jednej z przydrożnych cerkwi. Cudem uniknęli śmierci, kiedy podczas ceremonii trzy razy w kościół uderzył piorun. Jadąc dalej dotarli do Wetliny, w której postanowili zamieszkać. Jednak ich szczęście nie trwało długo. Pewnego dnia, kiedy Hnat był napolowaniu, na jego dom napadli węgierscy tołhaje. Spalili chatę, w której przebywała Justyna i cały dobytek rycerza. Zrozpaczony mężczyzna ruszył przed siebie na swoim koniu. Kiedy zapadł zmrok galopował właśnie po wetlińskiej grani i wpadł w przepaść gdzie zginął.
Kolejka Widmo(legenda spisana przez Andrzeja Potockiego w książce „Księga legend i opowieści Bieszczadzkich”)
Ponoć ludzie, którzy pamiętają wąskotorową kolejkę z Muczne do Sokolik Górskich, już pomarli. Mieszkają jednak w Bieszczadach tacy, którzy widzieli nie tak dawno kolejkę widmo w tych stronach. Mały parowóz, który ciągnie wagoniki, tak jak to miało miejsce w latach dwudziestych ubiegłego wieku, kiedy ten woził drewno z lasu i czasem ludzi, którym udało się wskoczyć do wagonu. Dziś po pociągu nie ma już śladu, nawet tory zostały rozebrane. Jednak ludzie, którzy ponoć widzieli kolejkę widmo, a raczej tylko dym wydobywający się z jej komina, wspominają, iż słyszeli nie tylko gwizd lokomotywy, ale także stukot jej kół o metalowe szyny.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Pamiątki po rotmistrzu Pileckim

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie