MKTG NaM - pasek na kartach artykułów

Szprotawa - nadziei tutaj nie ma

Andrzej Maraszkiewicz
Andrzej Maraszkiewicz
Bezrobotni zatrudnieni na pól etatu (560 zł) oczekują na skierowanie do pracy.
Bezrobotni zatrudnieni na pól etatu (560 zł) oczekują na skierowanie do pracy.
Chcę opisać dramat miasta, które umiera stojąc. Jak drzewa pozbawione życiodajnych soków. Bezrobocie sięga 38 proc., a pomoc społeczna obejmuje blisko 40 proc. mieszkańców. Młodzi i starsi, którzy jeszcze mogą uciekają stąd w świat.

Szprotawa - ponad dwunastotysięczne miasto w powiecie żagańskim (południowe krańce województwa lubuskiego). W tym roku obchodzić będzie 750-lecie nadania praw miejskich, a uroczystości zapowiadają się hucznie, zważywszy na fakt, iż rok obecny jest rokiem wyborczym. Obecny burmistrz wraz z większością rządzącą w radzie miasta, zapewne wykorzysta ten fakt dla własnych celów propagandowych czy raczej kampanijnych. Oczywiście to zaś spowoduje lawinę krytyki ze strony opozycji, która zielenieć będzie z zazdrości, że to nie ona rządzi i nie ma takiej okazji (na taki cel obchodowy zawsze się znajdą środki budżetowe i pozabudżetowe). Jednakże ów dostojny nastrój rocznicowy i rozgorączkowanie wyborcze nie powinno przesłaniać rzeczywistego stanu szprotawskiego społeczeństwa,którego położenie jest dramatyczne.

Pierwsze skojarzenie jakie mi się nasuwa dotyczy orkiestry, wspaniale grającej na tonącym Titanicu. Urzędnicy odpowiedzialni za rozwój infrastruktury gospodarczej i promocję miasta są zadowoleni, bo przecież "czy się stoi, czy się leży kilka tysięcy się należy". Radni obecnej kadencji, jak i tych poprzednich wszystkie sprawozdania dotyczące bezrobocia przyjmowali ze zrozumieniem i brakiem jakichkolwiek inicjatyw. 12 marca br. odbyła się sesja Rady, na której poruszono problem bezrobocia; przeszła ona jednak bez echa. Na tej samej sesji radni podwyższyli sobie diety, choć nie wiem za jakie zasługi. W czas kampanii wyborczej będą sobie zarzucać bezradność i nicnierobienie, a ludzie i tak wybiorą tych samych. Burmistrzowie mieli inne priorytety do wykonania np. plany budowy oczyszczalni, które pochłonęły przez ostatnich dziesięć lat setki tysięcy złotych czy budowę chodników i domków socjalnych na peryferiach miasta (ażeby biedota nie wałęsała się w centrum miasta).

W Szprotawie za poprzedniego systemu działało wiele zakładów, tak wiele, że na miejscu brakowało rąk do pracy i musiano posiłkować się pracownikami z pobliskich gmin. Kapitalizm dla większości ludzi kojarzy się z zamykanymi zakładami, układami i nepotyzmem rządzących oraz bezsilnością osób wykluczonych społecznie.

W tym mieście z prawie 40-procentowym bezrobociem blisko połowa mieszkańców korzysta z pomocy OPS-u i Caritasu. Do początków marca tutejszy OPS nie był w stanie wypłacać głodowych zasiłków, które w większości wynoszą 30 - 40 złotych. Ludzie odarci z nadziei i godności coraz częściej sięgają po alkohol, a problem ten staje się niepokojącym zjawiskiem.

Młodzież ucieka stąd do większych ośrodków miejskich oraz za granicę, a według statystyk ubyło w ten sposób ok. 700 osób w wieku produkcyjnym.

W mieście działają dwa konkurujące ze sobą stowarzyszenia, które praktycznie przez cztery lata nie zrobiły nic. Aktywizują się jedynie w czasie wyborów do samorządu. To one albo rządziły, albo rządzą w mieście, a ich zasługą jest podważanie tego, co konkurencja dokonała lub też mogła dokonać. Na skutek wzajemnej nienawiści miasto nie ma oczyszczalni, bo gdy jedni już finalizowali rozpoczęcie budowy, to ci co po nich nastali anulowali porozumienia poprzedników i uznali, że z Niemcami żadnej oczyszczalni nie będzie. Najgorsze, a w zasadzie najgłupsze, było zrzeczenie się eurofunduszy darowanych przez rząd Niemiec, co było efektem porozumienia międzyrządowego. Obecna władza po raz trzeci z kolei podchodzi do tematu oczyszczalni, a na same projekty, opinie i uzgodnienia wydano kilkaset tysięcy złotych z kasy ratusza bez konsekwencji, bo przecież w papierach wszystko jest w porządku.

Mamy też w Szprotawie inne stowarzyszenia, których nazwy większości tubylców nie mówią nic lub prawie nic, a przecież ich działalność to przede wszystkim organizacja szkoleń dla bezrobotnych. Bezrobotni zdobywają nowe zawody i nadal są bezrobotnymi. Od minionego roku tutejszy Ośrodek Pomocy Społecznej postanowił reintegrować wykluczone społecznie jednostki poprzez szkolenia zawodowe, naukę pisania CV na komputerze oraz terapii grupowej z psychologiem.
W ramach tych działań kierownik owej placówki wraz z rodziną oraz z nierozgarniętymi bezrobotnymi spędzają tydzień w ośrodku wczasowym położonym w górach i kolejny tydzień z kolei gdzieś nad morzem. Ciekawa historia jest związana ze szkoleniem bezrobotnych na kierowców. OPS w zeszłym roku na ów kurs wysłał 12 osób z czego 2 (dwie) zdały egzamin na prawo jazdy a każdy kurs to wydatek 1500 zł. Tan fakt nie boli za bardzo organizatorów albowiem pieniądze pochodziły z UE.

Szkolenia zawodowe prowadzi także Powiatowy Urząd Pracy, a skutek jest równie marny, jak w przypadkach w/w wymienionych.

Handel w mieście także podupada, albowiem powiększająca się pauperyzacja społeczeństwa mocno ogranicza popyt na wiele artykułów, już nie tylko luksusowe, ale i na te potrzebne do prawidłowej egzystencji. Najlepiej się mają apteki, a to z uwagi na dużą liczbę emerytów i rencistów.

Duża liczba bezrobotnych powoduje, że tutejsi "przedsiębiorcy" czują się bezkarni, na potęgę zatrudniają "na czarno", a przy okazji dyktując haniebne stawki za pracę. Do tego przyłączył się Urząd Miasta, który do prac interwencyjnych przyjmuje jedynie na pół etatu i to jedynie tych, którzy są przez tutejszą władzę rozpoznawani. OPS jako instytucja samorządowa wymyślił sobie niejaki pożytek publiczny i wysyła ludzi na roboty społecznie użyteczne. Chcesz mieć zasiłek zapracuj na te 270 zł. Oczywiście jest to niezgodne z ustawą o organizacjach pożytku publicznego i ustawą o zatrudnieniu socjalnym. Z drugiej strony od stycznia tego roku tutejszy OPS nie nabył w Banku Żywności ani kilograma żywności do rozdysponowania ubogim.
Jak już wspomniałem w mieście działają dwa stowarzyszenia, które ze sobą konkurują i obydwa wymieniają się władzą (przypadek z ostatnich dwunastu lat) i żadnemu nie udało się zmienić oblicza tej ziemi. Buduje się mosty,remontuje chodniki i ulice oraz instaluje energooszczędne oświetlenie. Miasto czyste i schludne ale cóż z tego gdy po pięknych chodnikach chodzą biedni ludzie.

Powołano niedawno straż miejską i zainstalowano monitoring aby jeszcze bardziej walczyć z przestępczością i innymi patologiami zapominając,że są one przede wszystkim wynikiem biedy wielu rodzin.

Parę lat temu pod Szprotawą, po kilku latach sporów powołano specjalną strefę ekonomiczną, aby przyciągnąć ewentualnych inwestorów. Spór polegał na tym, że nie bardzo wiedziano pod jaką strefę ekonomiczną się podpiąć: kostrzyńsko-gubińską czy legnicko-wałbrzyską. Gdy zaś wybrano, a teren uzbrojono we wszystkie niezbędne media (na które wydano kilkaset tysięcy złotych), to się okazało, że nie ma chętnych i poza krzakami i młododrzewiem nic tam nie rośnie.

Od 1990 roku czyli od wprowadzenia samorządu mieliśmy trzech burmistrzów, a jeden z nich pełnił tę funkcję przez trzy kadencje. Każdy z nich zawsze dokonywał zmian ratuszowych, bo przecież miał wokół siebie niezastąpionych fachowców w postaci kolegów, znajomych czy bliższej lub dalszej rodziny. Posadki ratuszowe są na tyle lukratywne, że towarzysze obecnego burmistrza są gotowi zawieszać swoje i tak niemałe emerytury.
Obecny burmistrz jest daleko po siedemdziesiątce, a jego niezastąpieni są od niego niewiele młodsi. Razem z owymi fachowcami powracają nawyki i przyzwyczajenia jakby z innej epoki. Może właśnie w tym tkwi przegrana Szprotawy, bo przecież urzędnik nie musi tryskać inicjatywą, ważne, aby był wierny i ślepo posłuszny swemu przełożonemu (bierny, ale wierny).

W tym mieście od dwudziestu lat każdego dnia umiera cząstka nadziei na to, że tutaj można godnie i po ludzku żyć jeśli się jest człowiekiem uczciwym i pracowitym. W tym mieście nie ma miejsca na rozwój intelektualny, duchowy czy zawodowy. Tutaj droga poprzez opiekę społeczną i urzędniczą pogardę wiedzie tylko na cmentarz. Tutaj nie ma nadziei, jest tylko samotność w codziennym trudzie i żal, że ludzie ludziom są nieprzyjaciółmi a często wilkami i gotują nędzny los.

Źródła:

gorzów.gazeta.pl
pup.zagan.pl
pup.zagan.pl
gazetalubuska.pl
gazetalubuska.pl

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Szokująca oferta pracy. Warunkiem uczestnictwo w saunie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na naszemiasto.pl Nasze Miasto