Walenty – czy istniał taki święty?

Redakcja
Święty Walenty, rzeźba Jana Budacza z Gliwc
Święty Walenty, rzeźba Jana Budacza z Gliwc
Już w przyszłą niedzielę walentynki, dzień zakochanych fetowany na całym świecie, szaleństwo kartek, telefonów, SMS-ów i suplik zanoszonych do świętego Walentego przez rzesze spragnionych miłości. Jest tylko drobny szkopuł...

Ów święty prawdopodobnie nigdy nie istniał. Podobnie jak święty Mikołaj, święty Krzysztof, święta Barbara, święta Katarzyna, święty Jerzy i tłumy innych świętych skreślonych z oficjalnego wykazu watykańskiego w 1969 roku przez papieża Pawła VI. Wszyscy ci święci są skreśleni, ale zarazem funkcjonują jako kulty lokalne na co kościół zezwala.
Pod imieniem Walentego kościół katolicki zna 16 świętych. Ponadto 3 święte Walentyny. Martyrologim Romanum wymienia 8 świętych o identycznym imieniu, Bibliotheca Sanctorum – 16.

Odnośnie postaci i dziejów świętego Walentego, uważanego za patrona zakochanych, którego wspomnienie kościół katolicki ustanowił w Martyrologium Romanum na dzień 14. lutego, istnieją skąpe przekazy historyczne.

Imię Walenty nosiło aż trzech duchownych kościoła rzymskokatolickiego, wyniesionych następnie na ołtarze, którzy powinni być uwzględnieni w niniejszych rozważaniach, jako patroni od spraw sercowych. Pierwszy, to kapłan Walenty, męczennik rzymski, zwany także, świętym Walentym Rzymianinem zgładzony około 269 roku, podczas prześladowania chrześcijan wznieconego za panowania cesarza Klaudiusza II Gota. To on wraz ze świętym Mariuszem i jego rodziną (żoną Martą oraz synami Audifaksem i Abachumem – męczennikami perskimi (?) niósł pocieszenie ludziom cierpiącym za Chrystusa, leczył choroby, asystował przy procesach i egzekucjach współwyznawców.

Za tę pomoc, został pojmany przez prefekta Rzymu Calpurniusa i stracony. Martyrologium Romanum w logium umieszczonym pod datą 14. lutego podaje: W Rzymie na via Flaminia narodziny świętego Walentego, kapłana i męczennika, który po wielu cudownych uzdrowieniach i dowodach mądrości, kijami był bity i za cesarza Klaudiusza został ścięty. Niektóre opracowania twierdzą, iż został zatłuczony na śmierć pałkami, a dopiero gdy skonał, odcięto mu głowę.

Drugą postacią jest Walenty z Interamna Nahars, obecnie Terni, biskup ponoć już od 205 roku
prezbiter rzymski, zwany Biskupem Zakochanych. Zasłynął z tego, iż pierwszy pobłogosławił związek małżeński kochającej się pary: poganina i chrześcijanki. Wysyłał też do wiernych listy propagujące miłość do Jezusa Chrystusa. Zginął w Terni, ścięty mieczem w roku 273. Inne przekazy podają, że został sprowadzony do Rzymu i po długich męczarniach stracony w 306 roku.

Istnieją przypuszczenia, że chodzi o jedną i tę samą osobę, cieszącą się kultem zarówno w Rzymie, jak i w Terni. Jednak to tylko hipotezy. Wielu autorów wciąż wyraża przekonanie, że w grę wchodzą dwie różne osoby. Rino Cammileri w pracy Wielka księga świętych patronów [Kielce 2001], pod hasłem: Walenty, oznajmia: „Rzymski prezbiter, został aresztowany na rozkaz cesarza Klaudiusza Gota i ścięty na Via Flamina. Walentego pochowała chrześcijanka Sybinilla. Na grobie męczennika papież Juliusz I wybudował bazylikę. W ten sam dzień przypada święto świętego Walentego, biskupa Terni, który także umarł śmiercią męczeńską. Ten wysłany do Rzymu, aby uleczyć ze zniekształcającego artretyzmu syna chrześcijanina Kratona, został aresztowany przez prefekta Placyda i ścięty”.

Jak zawikłane są podania dotyczące świętego Walentego, niech świadczy fakt, że inny przekaz wymienia Kratona nie jako chrześcijanina, ale jako pogańskiego filozofa greckiego, i że to samego Kratona, a nie jego syna, uzdrowił biskup, a uczony z wdzięczności przyjął wiarę w Jezusa wraz z całym rodem i trzema, albo czteroma uczniami. Przytoczmy jednak pierwszą z opowieści. „U schyłku swojego długiego życia udał się św. Walenty do Rzymu [do] filozofa Kratona, który był poganinem, ale słyszał o cudownej mocy biskupa; postanowił u niego szukać ratunku dla swojego jedynego syna.

Biednego, strasznie poskręcanego przez chorobę chłopca czekało życie pełne cierpień, bez nadziei na poprawę zdrowia i losu. Św. Walenty z ochotą udał się do Wiecznego Miasta, wierząc, że przy okazji uda mu się nawrócić choćby kilku Rzymian. W domu filozofa doszło do swoistych przetargów; uzdrowiciel zgodził się prosić Boga o pomoc dla chłopca, ale orzekł, że warunkiem poprawy zdrowia jest wiara w Chrystusa. Wtedy Kraton oświadczył, iż przyjmie chrzest, skoro tylko przekona się o skuteczności Bożej interwencji. Święty ustąpił. Zamknął się z chorym w komnacie i spędził z nim na modlitwie cały dzień. Do późna w nocy dom Kratona pogrążony był w pełnym napięcia i powagi oczekiwaniu. Jakże wiele zależało od modlitwy biskupa z Terni! Los duszy Kratona, jego syna, domowników i na ostatku zdrowie młodzika.

A w komnacie za zamkniętymi drzwiami powoli dokonywała się cudowna przemiana ciała potwornie kalekiego w zdrowe i żywotne pierwszą młodością. Późnym wieczorem w otwartych drzwiach, wobec oczekiwania wszystkich domowników, stanął zmęczony, ale rozpromieniony świadomością pozyskania dla chwały Bożej tylu dusz św. Walenty, a za nim, niepewnie jeszcze stawiając zdrowe nogi, jeszcze nie wierzący we własne możliwości chłopiec. Kraton, wstrząśnięty tą przemianą, tego samego wieczoru zapowiedział wszystkim zamieszkującym pod jego dachem, żeby przygotowali się do przyjęcia nowej wiary. Wkrótce ochrzczono wszystkich, a grupę nowych wyznawców Chrystusa powiększyli także uczniowie Kratona: Proculus, Efebus, Apoloniusz i Abundiusz.
Wiadomość o nawróceniu tylu wybitnych obywateli rzymskich szybko dotarła do senatu. Uznano św. Walentego za osobę bardzo niebezpieczną dla interesów państwa. Wtrącono go do więzienia i poddawano wymyślnym torturom. Męczarnie jednak nie osłabiły siły ducha świętego, a jego bohaterska postawa była przykładem dla nowo ochrzczonych. Skazano go na śmierć przez ścięcie. Wyrok wykonano około r. 270, za panowania cesarza Klaudiusza Gota. Św. Walenty umierając dziękował Bogu za otrzymane łaski, a szczególnie za tę, przez którą uzdrowił syna Kratona. Polecał Bogu szczególnej opiece tych, którzy odtąd wzywali pomocy św. Walentego w podobnych chorobach. Widać Bóg spełnił prośbę swojego wybrańca, bo często wysłuchuje próśb tych, dla których wstawiennictwo św. Walentego jest ostatnią nadzieją” .

Trzecia, zasługująca na rozpatrzenie postać, to Walenty, żyjący w połowie V wieku, misjonarz Recji*, biskup Passawy**. „Ilustrowana encyklopedia Trzaski, Everta i Michalskiego” podaje prawdy następujące: „Walenty św., biskup obojga Recyj w V w., apostoł Bawarii, † 470, pamiątka 6 stycznia”. Natomiast postać, której głównie dotyczy niniejsze opracowanie występuje w przywołanym dziele pod hasłem: Walentyn. ”Walentyn (Valantinus) św., biskup interemeński, poniósł śmierć męczeńską 296*; święto 14 lutego” .

Wątpliwości i nieporozumień wobec konkretnej postaci świętego Walentego jest więc sporo, chociaż w dawnych stuleciach należał do najbardziej znanych i darzonych czcią świętych kościoła zachodniego.

Natchniony kaznodzieja Piotr Skarga następującymi słowami opisuje męczeństwo Walentego, wprowadzając - co zauważamy na marginesie - dodatkowy galimatias w datach.„14 lutego Męczeństwo św. Walentego kapłana ze starych ksiąg męczeńskich rzymskich (Usuardus i Ado, Surius Tom I). Cierpiał około roku Pańskiego 234. Za czasu Klaudiusza cesarza o wiarę świętą i naukę jej pojmany był św. Walenty kapłan, którego gdy przed samego Klaudiusza przywiedziono, rzekł mu: „Czemu sobie raczej przyjaźni naszej nie pozyskujesz, ale z tymi się bratasz, którzy są naszej rzeczpospolitej nieprzyjaciele; a toś człowiek mądry, jako słyszę, a nie umiesz tego rozumu swego użyć na dobro twoje?” Odpowie św. Walenty: „Byś poznał dar Boży, a porzucił diabłów i bałwany, dobrze by się działo z tobą i twoim państwem, gdybyś wyznał Boga jedynego, Wszechmogącego Ojca i Syna Jego, Jezusa Chrystusa”. Rzecze Klaudiusz: „O naszych bogach: Jowiszu i Merkuriuszu co trzymasz?” Odpowie: „Byli to ludzie sprośni, złościami wszystkimi pomazani i w nieczystościach żyjąc zginęli”. I gdy mu dłuższą około prawdy Ewangelii świętej uczynił, rad słuchał i na koniec powiedział: „Słuchajcie, Rzymianie, jaką zdrową naukę ten człowiek podaje” - co słysząc Kalfurniusz starosta, zawołał głosem: „Zwiedzionyś, cesarzu, tą fałszywą nauką”. Tego głosu przeląkł się Klaudiusz i wnet serce odmieniwszy rzecze: „Posłuchaj go cierpliwie; jeśli co zdrożnego a omylnego mówi, skarz go jako świętokradcę; a jeśli co dobrego radzi, czemu go w rzeczy słusznej nie słuchać?” Tedy go Kalfurniusz poruczył nijakiemu Asteriuszowi prosząc, aby go cudnymi sławami zmiękczył. Idąc w dom jego Walenty święty prosił Pana Boga mówiąc: „Panie Jezu Chryste, któryś światłość na ten świat przyniósł i oświecasz każdego na ten świat przychodzącego, oświeć dom ten. a wypędź z niego nieprzyjacielskie ciemności, żeby Cię poznali, Boga prawego”. Zasłychnął tych słów Asteriusz i rzecze: „Powiadasz, iż Bóg twój światłość przyniósł i On oświeca wszelkiego człowieka; po tym ja doznam prawego Bóstwa Jego, jeśli córkę moją ślepą oświeci; i uczynię wszystko, co ty mi radzić będziesz”. A św. Walenty kazał ją sobie przywieść i wzywając nad nią imienia Pana naszego Jezusa Chrystusa, wzrok jej jasny przywrócił. Zobaczywszy to Asteriusz z żoną swoją, upadł do nóg św. Walentemu i szukał rady o zbawieniu swoim. A on kazawszy im trzy dni pościć, bałwany wszystkie wyrzucić, nieprzyjaciołom gniew odpuścić i wierzyć w Pana Jezusa Chrystusa; tedy ochrzcił Asteriusza i wszystek dom jego, osób męskich i niewieścich sześć i czterdzieści. O czym się dowiedziawszy Klaudiusz, Asteriusza ze wszystkimi domu jego chrześcijanami, związanych do miasta Ostii wieść i tam zmęczonych potracić, a św. Walentego kijami bić i potem głowę jemu ściąć rozkazał*. Tak skończyli błogosławieni męczennicy i koronę sobie zgotowaną w niebie odnieśli; i chwalą błogosławioną Trójcę na wieki wieków. Amen”.

Świętego Walentego stracono przez ścięcie mieczem na drodze flamińskiej (Via Flaminia), przy drugim kamieniu milowym, niedaleko od bramy miasta zwanej Porta Flaminiana, potem nazwanej bramą świętego Walentego a obecnie Porta de Poppolo. Ciało męczennika pogrzebała na miejscu egzekucji matrona Sabinella (Sawinella, lub Sybinilla). Znane są również zapisy podające jakoby św. Walenty zginął od miecza katowskiego w więzieniu.

Więcej na temat świętego Walentego i walentynek niebawem!
Na podstawie: Barbara i Adam Podgórscy: Święty Walenty patron zakochanych, Prószyński i S-ka, Warszawa 2000

Czytaj też: Walenty - czy także polskie święty?

Współautor artykułu:

  • Barbara Podgórska

Uzależnieni od seriali w sieci

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.