Baczyński "Szczęśliwe drogi" i tajemnica Zatoki Siedmiu Kaszteli"

W biografiach Krzysztofa Kamila Baczyńskiego brakowało wielu szczegółów dotyczących jego dwukrotnego pobytu w Dalmacji w latach 1937 i 1938. Bardzo chcieliśmy odnaleźć i zobaczyć miejsca, w których odpoczywał, mieszkał i tworzył.[Film]

Na pomysł rozwiązania zagadki pobytu Krzysztofa Kamila Baczyńskiego na wyspie Solta naprowadziły nas wspomnienia Anny Zielińskiej opisane w książce Wiesława Budzyńskiego "Miłośœć i œśmierć Krzysztofa Kamila". Anna oraz Krzysztof przebywali tam na obozie zorganizowanym dla grupy młodzieży, głównie z rodzin wojskowych i lekarskich.
Anna Zielińska wspomina: "przebywałam na 2 miesięcznych wakacjach na wyspie Solta koło Splitu w pensjonacie prowadzonym przez małżeństwo rodem z Polski - p.p.Bartelmusów (...) podczas wakacji w Zatoce Siedmiu Kaszteli (...) Krzysztof zakochał się w ślicznej koleżance Zuzi ze Lwowa".
Był to jeden, jedyny śœlad, który mógł nas doprowadzić do miejsca na Solcie, gdzie dwukrotnie swoje wakacje spędzał młody Krzyś Baczyński. Należało odnaleŸźć przede wszystkim wspomnianą zatokę. Na Soltę przybyliśœmy pod koniec czerwca 2013r. Szybko okazało się, że liczba 7 jest doœść istotna dla wyspy. Znajduje się tam 7 miejscowości. Przy jednej z nich, położonej nad morzem jest aż 7 małych i uroczych zatok. Nie ma tam jednak Zatoki Siedmiu Kaszteli i co gorsze - nigdy nie było.Ustaliliœśmy natomiast, że 7 Kaszteli (warownych twierdz) znajdowało i znajduje się do dzisiaj w obrębie Splitu. Mowa była jednak wyraźnie o wyspie Solta. Powstała więc zasadnicza niezgodnoœść z tym, co twierdziła Anna Zielińska. Nasze poszukiwania w tym momencie stanęły w martwym punkcie. Wyglądało na to, że skoro nie ma tam takiej zatoki, to ustalenie miejsca, w którym wypoczywał (a także tworzył) młodziutki Krzysztof będzie niemożliwe. Czyżby nasz przyjazd tutaj był nadaremny? Zdezorientowani zastanawialiśmy się: co dalej? Zdecydowaliśmy zgodnie - zostajemy. I słusznie, bo już nazajutrz szczęśliwie natrafiliśmy na człowieka, który jako jedyny zna doskonale całą historię wyspy Solta. Nazywa się Dinko Sule (artykuł o Dinko Sule) . Dinko dotarł do informacji, że pensjonat państwa Bartelmusów był prowadzony w Nećujam. Właśnie tam, gdzie znajduje się siedem zatok.

Wspomnienie Anny Zielińskiej, mimo, że początkowo wywołało pewne zamieszanie, okazało się jednak pomocne. Nećujam w tłumaczeniu na polski znaczy "Nie słyszę". Niebawem doświadczyliśmy, że nazwa doskonale oddaje charakter tego miejsca, które jest wyjątkowo ciche i spokojne. Dinko Sule ciągnął dalej swoją fascynującą historię o życiu i działalności Polaków na Solcie latach 20 tych i 30-tych (są o tym osobne artykuły pt. " Polacy i Chorwaci - niezwykłe więzi (wyspa Solta)" cz.1 i 2.

Wspólnie z nim próbowaliœmy zrekonstruować szczegóły pobytu i zamieszkania Baczyńskiego na wyspie. Dysponował materiałami z tego okresu, a czego nie był pewien solidnie sprawdzał w starych zapisach. Ze Splitu do Rogacza, portu istniejącego do dzisiaj, Baczyński dotarł parostatkiem, a dalej do Nećujam miał już dwie możliwości : dotrzeć łodzią, albo kamienistą drogą wiodącą przez wyspę (co jest mniej prawdopodobne).

W tych czasach powszechnie używano osły jako środka transportu. Ciekawostką jest fakt, że w miejscowej gwarze na osła mówi się "towar". Towary zatem rozwoziły wodę pitną, dźwigały na sobie wszelkie inne bagaże oraz turystów. „Kamienie, kamienie, daleko, szeroko, osiołki spłoszone po drogach się wloką powoli, powoli, ciężarem stłoczone, u szyi, u szyi telenta się dzwonek, nad przepaść się tłoczą przestrzenią spłoszone, u szyi,- u szyi telenta się dzwonek…” (fragm.wiersza "Dalmacja" K.K.Baczyński) .

Po wstępnych ustaleniach, niezwłocznie pojechaliśmy do Nećujam na poszukiwanie starej willi. Odnaleźliśmy bez trudu ulicę im.Bartelmusa, jednakże nikt nie potrafił wskazać nam domu, w którym państwo Bartelmus prowadzili przed wojną swój pensjonat. Przeszliśmy wiele wąskich uliczek, wijących się niemiłosiernie pod górę. Wszędzie raczej nowe, lub powojenne budownictwo. Upał dawał nam się coraz bardziej we znaki i postanowiliśmy pójść nad wodę. Właśnie tam, blisko plaży, wśród sosnowych drzew zobaczyliśmy bardzo stary, piętrowy dom. To była dawna willa Bartelmusów, której znakiem rozpoznawczym miała być tablica umieszczona na bocznej ścianie, a poświęcona pamięci chorwackiego poety. Dom,widać było, dawno opuszczony, ale jeszcze urokliwy. A więc tu mieszkał młody Krzysztof...Trudno jest opisać wszystkie uczucia, które nas wówczas ogarnęły. W końcu ze spokojem zaczęliśmy przyglądać się uważnie wszystkim szczegółom. Boczne schody prowadzące na górę, a tam tylne wejście do budynku. Ogromne drzewo o nazwie "rogacz" przez te wszystkie lata tak się rozrosło, że "rozgościło się" już na górnym tarasie. Może nawet pamięta Krzysztofa? Ciekawe, przez które okno wyglądał, patrząc na morze? Na podobnych rozważaniach i robieniu zdjęć szybko upłynęły aż dwie godziny. My tego wtedy nie czuliśmy. Splot niewiarygodnych okolicznoœści sprawił, że dom do dzisiaj zachował się w niezmienionym stanie. Tablica powieszona na ścianie wskazała nam wyraźnie, że jest to bardzo ważne miejsce dla Chorwatów. W XV wieku ojciec poezji chorwackiej - Marco Marulić przebywał tutaj przez dłuższy czas i w tym właśnie domu stworzył swoje największe dzieło - poemat "Judyta". Co roku odbywają się tu uroczystośœci ku jego czci. Temu szczęśliwemu trafowi zawdzięczamy istnienie budynku.
Fakt ten odebraliœśmy jak podarunek ojca poezji chorwackiej dla naszego wielkiego poety. Kiedy to sobie uprzytomniliœśmy, w jednej chwili zrodziło się w nas to samo marzenie: aby obok tablicy pośœwięconej Marulićowi zawisła tablica upamiętniającej pobyt naszego genialnego poety.To miejsce odegrało w życiu Baczyńskiego bardzo ważną rolę. Tu kształtowała się jego wrażliwość na piękno. Cicha turkusowa zatoka, obserwacja wspaniałej przyrody i pierwsza miłość zaowocowały w jego twórczości.
Myśląc o tym patrzyliśmy na plażę. Z niej rozciągał się widok na jedną z siedmiu zatok Nećujam. Dalej, już tylko otwarte morze i Split oddalony o 16 kilometrów, ledwo dostrzegalny na horyzoncie. Skojarzyły się nam wspomnienia Zuzanny Chuweń, przyjaciółki z wakacji na Solcie. Twierdziła, że Krzysztof potrafił świetnie pływać: "..Wypływaliśmy razem dość daleko i pytał mnie wtedy, czy nie boję się rekinów.." Z jej wspomnień wynika także, że młody Krzysztof cieszył się wśród grupy wielkim poważaniem. Został obrany starostą i wspaniale organizował swoim podopiecznym czas proponując ciekawe zabawy, konkursy, a także wycieczki na pobliskie wyspy. Zwiedzili wówczas wyspę Vis, Brać oraz piękne miasto Dubrovnik. Krzysztof i Zuzanna chodzili na długie spacery, podczas których on często zatrzymywał się i w zamyśleniu robił notatki. Po powrocie powstały z nich cudowne wiersze poświęcone Zuzannie, mające ścisły związek z tym miejscem. Przewijały się tam słowa "szczęśliwe drogi, szczęśliwa wyspa, szczęśliwy czas.. " Oceniając to dzisiaj, możemy stwierdzić, że był to dla niego najszczęśliwszy czas w życiu, te kilka lat przed wybuchem wojny. Dwukrotny pobyt na wyspie trwający w sumie pięć miesiący odegrał w jego późniejszej twórczości ogromny wpływ. Opisy pięknej natury, przywoływane zwierzęta to realny świat, w którym dojrzewał.
Popatrzyliśmy długą chwilę na turkusową taflę wody, po czym przyglądając się ciekawie tym wszystkim miejscom, zauważyliśmy jedno, jakby nam szczególnie znane. Uderzająco przypomniało nam pewien rysunek widywany wczeœśniej. To przecież cypel z rysunku Krzysztofa, który podpisał słowem "DALMACJA" ! Zgadza się ! Kształt wybrzeża, a nawet kierunek i kąt pochylenia drzew jest taki sam, w stronę morza. Widać wiatry wieją tutaj tak samo jak wówczas. Jest jednak parę różnic : betonowe nabrzeże, znacznie więcej drzew. Widać już ingerencję człowieka, ale przeczucie nam podpowiada, że się nie mylimy.





Myśl o tablicy pamiątkowej kazała nam się śpieszyć więc działaliśmy szybko. Już kolejnego dnia pod domem Bartelmusów udało nam się spotkać z przedstawicielką Urzędu Miasta Grohote, zawdzięczamy to Dinko Sule. Przedstawiliśmy jej naszą inicjatywę i uzyskaliśmy wstępną akceptację. Hura! Musi jednak upłynąć pewien czas, gdyż urząd jest w trakcie nabycia praw własnośœci do obiektu (w międzyczasie zmienił się właœściciel willi).
Nie chcąc narażać Chorwatów na koszty, zaproponowaliśmy sfinansowanie wykonania tablicy z naszych własnych śœrodków. Będziemy dążyć do tego, aby ją stworzono w miejscu urodzin Krzysztofa, czyli w Warszawie. Jeszcze ważniejsze jest dla nas przeznaczenie jednego z pokoi znajdujących się w tym w budynku na Izbę Pamięci Poety. Chcemy, aby Polacy, którzy odwiedzą Nećujam mogli dowiedzieć się, że tu przebywał nasz wielki poeta Krzysztof Kamil Baczyński..

Kolejne dni upływały nam na spotkaniach i rozmowach z wieloma ludźmi. Dowiadywaliśmy się ciekawych faktów o życiu na wyspie. Pytaniom i odpowiedziom nie było końca. Najcenniejszymi dla nas informacjami były jednak te, które mogły wiązać się z Baczyńskim. W Nećujam, w czasie pobytów młodego Krzysztofa stało zaledwie kilka domów.

Ludzie zmuszeni byli chodzić do miasteczka Grohote położonego w centrum wyspy. Tam znajdowało się targowisko, zbiornik z wodą pitną, poczta, pierwsza pomoc, urząd wyspy, itd. Żyjąc w Nećujam przez okres wakacji, Krzysztof musiał odwiedzać Grohote.
Dzięki pomocy Dinko Sule odszukaliśmy starą i jedyną drogę łączącą te dwie osady (obecnie jest ona rzadko uczęszczana). Wybudowano nowe, asfaltowe drogi więc stare odchodzą powoli w zapomnienie. Jechaliśmy z naszym przewodnikiem, chcąc zapamiętać każdy szczegół, a on zapewnił nas, że "sigurno" (z pewnością) oglądamy dokładnie te same krajobrazy, na które patrzył młody Baczyński. Droga i jej okolice zachowały niezmienioną postać od 100 lat. Kojarzą nam się strofy jego wiersza " Znów wędrujemy ciepłym krajem, malachitową łąką morza..." i stają nam przed oczami z całą wyrazistoœścią. Wszystko się zgadza.
Tymczasem każdego, kolejnego dnia rosło wokół nas grono życzliwych nam osób. Ludzie żyjący tak blisko natury, tak bardzo ceniący własnych poetów, szybko nas zrozumieli. Wzbudzaliśmy jednocześnie zainteresowanie tym, co robimy dla propagowania jego postaci, ale przede wszystkim, chcieli poznać kim jest ten Krzysztof Kamil Baczyński. Byli bardzo ciekawi jego poezji, chcieli posłuchać naszych pieśni. Podarowaliśmy im płyty, które szczęśliwym trafem mieliśmy w samochodzie. To im jednak nie wystarczyło - chcieli posłuchać nas na żywo.
Następnego dnia zorganizowali nam mini-koncert. Przy akompaniamencie gitary 3 lipca 2013r. na Solcie, pierwszy raz zabrzmiały wiersze naszego wspaniałego poety. Zaśpiewałam "Kołysankę", "Do Matki Boskiej" oraz "Tych miłości". Przed wykonaniem pieśni przetłumaczyliśmy na język chorwacki słowa Baczyńskiego. Nie czuliśmy podziału na Polaków i Chorwatów. Widać było, że i oni tego nie czuli. To był cudowny wieczór i dotąd niezapomniana łezka szczęścia zakręciła się wtedy w niejednym oku. Długo opowiadaliśmy im historię życia i œokoliczności śmierci Krzysztofa - powstańca warszawskiego. Nasi gospodarze przejęci zapałem, z jakim poszukujemy jego śladów na wyspie odwzajemnili się nam i opowiadali o swoich poetach, którzy tutaj tworzyli : Marko Marulić, Vesna Parun, której grób zgodnie z jej życzeniem znajduje się na Solcie, Petar Hektorović i inni. Doszliśmy do wspólnego wniosku, że Solta to wyspa - matka genialnych poetów ! Chorwaci traktują swoich narodowych poetów ze szczególną atencją. Ich wiersze są traktowane jak skarb narodowy. Liczne uroczystośœci, upamiętniające miejsca, w których się urodzili i tworzyli œświadczą, jak wielką rolę przywiązuje się tam do zachowania i propagowania narodowej literatury. Każdy znaczący poeta ma swoje miejsce pamięci w Chorwacji.
Tym bardziej nasze myśli nieustannie wracały do jednego - stworzyć miejsce pamięci Baczyńskiego tu, na Solcie. Może także udałoby się zrobić to u nas, w Polsce?

Od pewnego momentu mieliśmy wrażenie, że nagle czas znacznie przyśpieszył. Zbliżała się bowiem zaplanowana wcześniej data wyjazdu. Tymczasem wieść o naszym pobycie na Solcie dotarła do jedynej Polki mieszkającej na wyspie, która zaprosiła nas na spotkanie. Pani Aleksandra pracuje w biurze turystycznym i zna osoby, które moglibyśmy włączyć do pomocy w naszym nowo powstałym projekcie dotyczącym miejsca pamięci poety. Z zaciekawieniem słuchała naszej opowieœści, a ponieważ nie znała wcześœniej szczegółów pobytu Baczyńskiego na wyspie, przyjęła je jako miłą i cenną niespodziankę. Zadeklarowała pomoc w realizacji naszych zamierzeń. Poza tym, jako przewodnik będzie mogła od tej pory opowiadać turystom nieznane dotąd szczegóły łączące polskiego poetę z tą wyspą. Przekazaliśmy jej również inne, ważne informacje o historii Polaków uzyskane od Dinko Sule. To właśnie nasi rodacy byli pierwszymi obcokrajowcami, którzy rozpoczęli budowanie turystyki na wyspie już w latach 20-tych ubiegłego wieku. Ponieważ również kocha poezję Baczyńskiego, także i jej sprezentowaliœmy naszą płytę. Wkrótce otrzymaliœmy miłe słowa: „…przesłuchałam płytę i jestem pod wielkim wrażeniem, (…) muzyka jest naprawdę pełna emocji. Stworzyli Państwo wspaniały duet…” .
Nasz pobyt na wyspie dobiegł końca, ale nie chcieliśmy jej opuścić zanim nie przemierzymy pieszo drogi, którą z pewnością chodził młody Krzysztof. Pogoda była piękna, jak zazwyczaj na Solcie bywa. Niestety, ani jednej chmurki, która akurat przydałaby się na taką, 13-to kilometrową (w obie strony) wyprawę. Było tak potwornie gorąco, że marzyliśmy o deszczu, który oczywiście nie ochłodził nas do samego końca. Za to żar niemiłosiernie lał się na ziemię z błękitnego chorwackiego nieba. Przez całą drogę towarzyszyło nam bardzo głośne brzmienie cykad. Trzepotały skrzydełkami, aby się ochłodzić. Zazwyczaj przestają dopiero w nocy, kiedy temperatura na wyspie opada. O świcie ich koncert zaczyna się od nowa.

Idąc, patrzyliśmy na ponad 100 letni mur zbudowany z posklejanych ze sobą na trwałe kamieni, ciągnący się po obu stronach drogi. Kiedy jednak pomyśleliśmy, że na te same kamienie patrzył młody Krzyś "wędrując ciepłym krajem" trudy tej wyprawy rekompensowały się w jednej chwili. Znowu powróciły wspomnienia Zuzanny Chuweń : "Pisywaliśmy do siebie bardzo często. Przysłał mi śliczny zbiór wierszy "Wyspa szczęścia". Tytuł zbioru nawiązywał do wyspy Solta. Wspomnienia, tęsknoty..Z tęsknoty rodzi się natchnienie. O natchnieniu mówi dedykacja do "Szczęśliwych dróg" : " Ty jedna na całym świecie rozumiesz te wiersze najlepiej ...." A więc to była jedna z tych "szczęśliwych dróg"? Można się łatwo domyślić, że do Grohote chodzili razem. Idąc dalej widzieliśmy stare, opuszczone budynki z kamienia, specjalnie wyznaczone i otoczone murem miejsca służące do postoju osłów czyli "towarów". Co jakiś czas zza figowych drzew i oliwnych gajów wyłaniał się piękny widok na Adriatyk i Split. Na kolejnym rozwidleniu skręciliśmy ostro w lewo. Zeszliśmy w dół, do zatoki Piśkera. Tutaj Dinko pokazywał nam wcześniej miejsce, w którym cumowała łódźŸ, kursująca na trasie Grohote-Nećujam w latach 30-tych i którą "sigurno" musiał widzieć młody Baczyński. Bardzo prawdopodobne jest, że mógł nią płynąć. Odkrył nam także miejsce, gdzie do dzisiaj zachowały się jej szczątki. Stojąc tam, ze smutkiem wymieniliśmy się myślą: Krzysia dawno nie ma, a na tę samą łódź, my jeszcze teraz, po tylu latach możemy popatrzeć. Idziemy dalej, mijamy słoneczny zegar z tamtych czasów, który z pewnością nie zawodził i niejeden raz pomógł polskiej młodzieży znaleźć się na czas w określonym miejscu. Tak się akurat złożyło, że ostatnie chwile zadumy i naszego pożegnania z Nećujam spędziliśmy w miejscowym kościółku, w którym znajduje się obraz Matki Boskiej przywieziony tutaj przez Polaków w 1932 r. Wiele razy chcieliśmy zobaczyć jego wnętrze. Niestety, zawsze był zamknięty. Na sam koniec spotkało nas kolejne szczęście i stanęliśmy w końcu przed kopią obrazu Matki Boskiej Ostrobramskiej będącej narodową świętością z Wilna.
Związki Polaków z Soltą są o wiele silniejsze, niż mogliśmy przypuszczać przyjeżdżając na tę "szczęśliwą wyspę", która jak się okazało i dla nas była łaskawa. Szczęśliwi, że los pomógł nam odnaleźć te miejsca mogliśmy spokojnie ją opuścić. Dziękujemy Dinko Sule i wszystkim, którzy poświęcili nam swój czas, pomagając odkryć historię bliską naszym sercom.
Galeria zdjęć do artykułu.

Współautor artykułu:

  • Mateusz Jarosz

Barbara Figurniak

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Więcej na temat:
Więcej na temat:
Więcej na temat:
Więcej na temat:
Więcej na temat:
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, wyłącz Adblock na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3