Spotkanie państw Trójkąta Weimarskiego śledzili zagraniczni dziennikarze i politycy. Tymczasem dla przeciętnych Niemców finał rozmów nie ma większego znaczenia. Nasi sąsiedzi walczą z własnymi problemami i nie w głowie im polityka zagraniczna.

Francuskie i niemieckie media prześcigają się w domysłach, jaki będzie finał rozmów prezydenta Polski – Lecha Kaczyńskiego, Francji Jaquesa Chiracka i kanclerz Niemiec Angelą Merkel. Francuzi mają nadzieję, że spotkanie przede wszystkim skłoni Polskę do cofnięcia weta, dotyczącego współpracy z Rosją.
– Jeśli przeczyta się dzisiejsze wydanie "Le Figaro" można odnieść wrażenie, że rzeczywiście głównym problemem jest weto polskiego rządu. Politycy wyraźnie mają nadzieję na polepszenie stosunków i współpracy między naszymi państwami, ale wydaje się mało prawdopodobne, aby do niego doszło – mówi Karine Gerant, ekonomistka z Paryża.


Niemieckie media, np. "Der Spiegel" uważają, że rozmowy będą bardzo trudne ze względu na nieprzejednaną postawę rządu polskiego. Tygodnik nawiązuje do lipcowego spotkania Trójkąta
Weimarskiego, do którego nie doszło i podkreśla, że od tego czasu nie została rozwiązana żadna sporna kwestia polsko-niemiecka.
Według "Berliner Zeitung" zmiana stanowiska naszego prezydenta byłaby też korzystna dla Polaków, bo pokazalibyśmy wówczas chęć współpracy i partnerstwa.
Tymczasem "Die Tageszeitung" drwi z polskiego prezydenta, pokazując jego postać z głową kartofla. Gazeta zastanawia się nad przyszłością Trójkąta Weimarskiego, bo między członkami coraz trudniej o wspólne stanowisko. Kartofel pozostaje twardy, tak jak Polska w stosunkach z Rosją – zarzuca prezydentowi gazeta.

Niemcy zajęci są własnymi sprawami



Niewielu Niemców śledzi wydarzenia ze świata. Spotkanie państw Trójkąta Weimarskiego bacznie śledzą jedynie dziennikarze i politycy. Przeciętny Niemiec zupełnie się tym nie interesuje.


– Myślę, że to wynika z faktu, iż sami mamy bardzo wiele problemów. Wiem, ze artykuł, w którym porównano polskiego prezydenta do kartofla, wywołał w Polsce ostre reakcje i trudno się dziwić – mówi Linda Miller, studentka turystyki międzynarodowej z Magdeburga. – My przeczytaliśmy go z rozbawieniem, ale tekst nie był komentowany. Jednak należy ostrożniej wyrażać swe opinie. Uważam, ze Polacy mogli poczuć sie urażeni. Ale nie wiem, czy u nas ktoś by skojarzył określenie "kartofel" z polskim prezydentem. Przykro mi to mówić, ale Niemcy nie wiedzą czasem, kto jest kanclerzem albo burmistrzem w ich rodzinnym mieście.

Wspólne rozmowy gwarancją sukcesu



Jednym z problemów, z którymi borykają się niemieccy politycy, są stosunki międzynarodowe. Współpraca miedzy Niemcami a Francją nie jest najlepsza. Tylko na pozór kontakty wydają się bardzo dobre. Oba kraje rywalizują z sobą o pozycję w Unii Europejskiej. Mimo to stosunki handlowe między firmami rozwijają się całkiem dobrze i niezależnie od politycznych zawirowań.
– Powinniśmy zapomnieć o przeszłości i patrzeć w przyszłość. Niemcy i Francja mają jeden wspólny cel: rozszerzenie UE i do tego trzeba dążyć wspólnymi silami -
uważa Amelie Truche, studentka zarządzania i marketingu z Besancon. – Owszem, stosunki polityczne bywały lepsze, ale uważam, ze poprzez wspólne rozmowy w wielu sprawach dojdziemy do porozumienia. Również z nowymi państwami UE.

Neutralność jest najlepszym rozwiązaniem



Dużo lepiej Niemcom układa się współpraca z Rosją.
- Ale to nie są stosunki miedzy krajami, tylko między ludźmi - komentuje Anke Oberth, nauczycielka j. niemieckiego i rosyjskiego w Hochschule Harz w Wernigerode. – Politycy walczą o współpracę, ale dla przeciętnego obywatela nie ma to znaczenia. Mamy wiele swoich problemów, jak np. żenująco niska frekwencja na wyborach. Ostatnio w Thale przyszło głosować 20 proc. Niemców. Nie interesuje nas, co się dzieje w innych krajach, chyba że jest wojna. To się także tyczy Francji i Polski. Najważniejsze są dla nas problemy naszego państwa. I to jest naturalne. Ale uważam, że podstawową wiedzę trzeba mieć. Co do polityki innych państw, uważam, że nie należy się do niej mieszać. Neutralność najbardziej się opłaca – dodaje Anke.

Polska nie jest skansenem Europy




W Polsce bardzo często omawia się wizerunek w świecie, obala stereotypy, dogania zachodnie trendy. Obraz naszego kraju, jako zacofanego, do bólu konserwatywnego, nie jest w Europie prawdziwy. Opozycyjne partie często jako argument przytaczają artykuły zagranicznych mediów, jakoby po ostatnich wyborach parlamentarnych i prezydenckich pogorszyły sie stosunki z krajami UE, zwłaszcza z Niemcami. Obawiamy się przypięcia nam łatki nacjonalistów i konserwatystów.




Otóż wygrana PiSu, w co trudno niektórym uwierzyć, nie została w Niemczech źle odebrana. Niemcy tęsknią za podstawowymi wartościami, sami dumnie wywieszają swe symbole narodowe i szczycą się nimi. Mają dość kosmopolityzmu, który zafundował im nowoczesny zachodni świat.
– Było wiele pozytywnych komentarzy po wygranej braci Kaczyńskich. A to, że powstały obawy, nie jest niczym nowym, bo zrodziłyby się one także w wyniku wygranej jakiejkolwiek innej partii – stwierdza Elke Mölos, pielęgniarka z Hannoveru. –
Nie wydaje mi się, by ktoś teraz myślał o Polsce w kategoriach gorszego, zacofanego państwa.

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!